Facebook Google+ Twitter

Melodie odnalezione, czyli pieśń pogranicza w Teremiskach

Stodoła Kasi i Pawła Winiarskich to miejsce magiczne, z równie magicznym krajobrazem w tle. Turysta, przejeżdżający rowerem przez maleńkie Teremiski, może nie podejrzewać, jak wielki skarb kryje się w niepozornym wnętrzu jednego z podwórzy.

Występ młodzieży z Sejn w Stodole Kasi i Pawła Winiarskich / Fot. Agnieszka JaniakBo chociaż Stodoła jest stodołą nie tylko z nazwy, to stanowi jeden z najciekawszych ośrodków kultury województwa podlaskiego. Nie inaczej było wczoraj. W późne sobotnie popołudnie teremiszczańskie powietrze rozbrzmiewało pieśniami pogranicza. Utwory litewskie, ukraińskie, cygańskie, żydowskie i białoruskie, które w ogromnej większości przetrwały dzięki pamięci wiekowych mieszkańców polskich wsi, zbierane są i wykonywane przez młodzież z Pracowni Kronik Sejneńskich. Opiekunką i animatorką projektu jest Bożena Szroeder, pracowniczka Centrum Dokumentacji Kultur Pogranicza Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach.

Wczorajszy koncert tchnął niezwykłą atmosferą właściwie jeszcze przed rozpoczęciem. Stodoła Winiarskich, która jak na stodołę przystało zbudowana jest z drewna, powitała napływających powoli gości oryginalnymi dźwiękami w dziwnych, obcych językach. Młodzież z Sejn odbywała próbę bez niepotrzebnych formalności i zbędnej bufonady, podczas gdy widzowie zajmowali wznoszące się stopniowo ku sufitowi ławki. Byli wśród nich zarówno turyści z odległych stron, którzy zupełnie przypadkowo trafili na występ, jak i mieszkańcy Teremisek, pamiętający jeszcze czasy II wojny światowej.

Teatr w Stodole / Fot. Agnieszka JaniakGdy tylko ostatni spóźnialscy zajęli wolne miejsca, koncert mógł się rozpocząć. Sejneńska młodzież śpiewała długo i przejmująco. W stodole panował półmrok, rozświetlany gdzieniegdzie promieniami słonecznymi, które znajdowały przejście w szparach przetykających ściany. Były kołysanki, były żydowskie pieśni dziękczynne, a także stare utwory, sławiące nieśmiertelną i znaną we wszystkich kulturach i czasach miłość. Były smutek i tęsknota, ale także radość i werwa w młodych, silnych głosach i słowach, które dla większości z obecnych nie były zrozumiałe, a mimo to niosły więcej treści niż papka płynąca z komercyjnych stacji radiowych.

Bożena Szroeder poprzedzała poszczególne pieśni krótką historią ich odnalezienia, przybliżała treść i przesłanie. A młodzież z Sejn (właściwie jeszcze dzieci, bo najmłodsze z nich liczy sobie 13 lat, najstarsze 15) śpiewając a capella, czyli bez akompaniamentu instrumentów, przenosiła słuchaczy w inną rzeczywistość – tę, która może odejść bezpowrotnie, jeśli nie zostanie przechwycona przez młodych ludzi, chcących ją poznać, uwiecznić i wykonywać. Młodzi Sejnianie wspaniale odnajdują się w tej roli. Rozpoczęcie koncertu - po lewej Paweł Winiarski / Fot. Agnieszka JaniakGdy artyści zakończyli swój występ, za ścianą stodoły rozległ się huk przejeżdżającego traktora. Jak gdyby traktorzysta czekał za ścianą na zakończenie koncertu, może słuchając z zadumą...

„Spotkanie z pieśniami pogranicza” zakończyło blisko dwutygodniowy pobyt młodzieży z Pracowni Kronik Sejneńskich w Teremiskach. Głównym celem wizyty w położonej nieopodal Białowieży wsi, było przygotowanie nowej wersji przedstawienia „Kroniki Sejneńskie”. Efekt pracy, wykonywanej pod okiem Bożeny Szroeder, będzie można obejrzeć 14 sierpnia podczas Święta Teatru w Teremiskach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.08.2009 22:17

Patriotyzm lokalny nie pozwala przejść obojętnie, jakoś ku zapomnieniu chyli się propagowanie Podlasia więc ładnie jest, że przypomina ktoś iż Podlasie żyje. Ja stawiam 6 :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.