Facebook Google+ Twitter

Mentalność gąsienicy- oby szybciej do dołka

Lato do Smudy – "Franek, z Czechami wygrać MUSIMY!" Na to Smuda – "Coś Ty, Grzesiu – wcale nie musimy…" – "Jak to!?" - krzyczy skonsternowany Lato. – "Bo nawet wtedy nie będziemy się musieli pakować."

Oto już pięć minut po końcowym gwizdku w meczu z Rosją, ze Stadionu Narodowego idzie wywiad z ciepłym jeszcze trenerem Smudą. Ten, z uśmiechem (co u niego rzadkie!) mówi o "wykonanych taktycznych zadaniach w 100%".
Gdy dziennikarz nieśmiało podnosi temat niedociągnięć, Smuda się obrusza: "Czy musimy zaczynać od krytyki?" (cytat z pamięci).
Cóż… Niby chłop ma rację, lecz presja Rosjan na Polskę to pikuś w porównaniu z presją Smudy na pana z mikrofonem. W efekcie, biednemu dziennikarzynie nie pozostaje nic innego jak tylko schować się za gardę pojednawczego żarciku.
Brawo dla Smudy! Dziś nasz trener "wygrywa" 2:0 - najpierw z Rosją, potem z mediami.

Po tym epizodzie, wracamy do studia: tam eksperci, w tym sam Pan Lubański, uwaga!, wychwalają naszą kadrę! Wychwalają, i to nie tylko za wynik, lecz za grę. Za grę!

Kolejny komentator rzecze: "Były zmiany, były dobre zmiany".

I rzeczywiście: zmiany były "bardzo bobre" (dwie wykonane sześć minut przed końcowym gwizdkiem; ostatnia ewidentnie taktyczna).

Rodowicz, cytat nr 1 – "Nasza drużyna zagrała bardzo dobry futbol" (czy Pani Maryla aby oglądała mecz Polaków?)

Rodowicz, cytat nr 2 – "Drużyna już dawno nie zagrała tak dobrego meczu".

Tu pełna zgoda, Pani Marylo. Lecz czy to już powód do samozadowolenia? Czy to już wystarczający powód do włączania tego lekceważąco-patriotycznego toniku, jakby Czesi byli idiotami i ograli Greków "przypadkiem"?

Notabene, tak o Czechach powiedział Pan Szaranowicz – "Czesi pokazali dziś trochę charakteru".

Hmm, jeśli Czesi pokażą tyle samo charakteru co z Grekami, to nasze Orliki już mogą przed Pepiczkami zacząć robić ze strachu w pory. Tak jak robili w pory przez Rosjanami. A nie był to miły obrazek, a tym bardziej powód do dumy, do wychwalania, że "bardzo dobry mecz".

Nie wiem czy oglądałem to samo widowisko co reszta kibiców polskiej reprezentacji, lecz na moim ekranie, Rosjanie okazali się zespołem o niebo lepiej zorganizowanym, a do tego pewnym siebie, nastawionym pozytywnie i naładowanym na plus. Nie na minus.
Ale zaraz! To jeszcze nie powód do lamentowania – wszak z Rosją grać już w grupie nie będziemy, a mamy wynik, bądź co bądź niezły!
Niby tak, tyle że martwi nie tyle wynik, co nastawienie polskiej drużyny i jej programowa na ten mecz mentalność.
Bowiem różnice taktyczne widać było gołym okiem: Rosjanie brali się za naszych już daleko na naszej połowie, pięknie grali pressingiem (z wielkim dla siebie efektem), w rezultacie czego nasi byli zmuszeni do panikowania gdy tylko przeciwnik znajdował się w posiadaniu piłki, czyli de facto prawie cały czas. Natomiast nasza reprezentacji dawała Rosjanom regularne pozwoleństwo na spokojne rozgrywanie swoich piłek, pressingu z naszej strony było zero. Przeciwnik na naszej połowie był prawie że
przyjmowany chlebem i solą, a co najmniej widziany w posiadaniu piłki jakby to było coś normalnego. Smuda zdawał się mówić: "niech oni tam są i sobie kopią piłkę jeden do drugiego, a my biegajmy za nimi jak te osły". Co tu dużo mówić: według naszego trenera, piłka należała się Rosjanom (nie tylko na naszej połowie, ale nawet w polskim polu karnym) jak psu buda. Taktyka-cud.

Dobrze zaobserwował ten "cud" współkomentujący z Dariuszem Szpakowskim pan (nazwisko mi jest niestety nieznane, proszę Szanownych Czytelników o podpowiedź).

Niestety, pan ów był w swej opinii wyraźnie osamotniony. Na szczęście (a nasze nieszczęście), piłka to nieubłagane fakty: byliśmy tak cofnięci pod swoją bramkę, iż gol Rosjan w pierwszej połowie był tylko kwestią czasu. Padło na "pechową" 37 minutę.

W przeddzień starcia z ekipą Rosji trener Smuda zadeklarował publicznie: "Biorę w ciemno każdy wynik, tylko nie porażkę".

Ja się więc pytam: jaki przykład tą "pokerową" zagrywką dał trener swoim zawodnikom??

Powiedzmy sobie szczerze: gdyby nie przebłysk geniuszu Pana Kuby B. w 57 minucie meczu, nasza reprezentacja byłaby głęboko w Nie-powiem-gdzie ze swą Cudowną Taktyką. I choć to prawda, że (teoretycznie) zwyciężyć w tym meczu nie musieliśmy, to jednak czy wykonalne jest coś niewykonalnego? Czy bowiem możliwe jest w cztery dni zastąpić mentalności gąsienicy mentalnością zwycięzców? I jeśli teoretycznie nawet można, to czy zawsze musimy być zdani na te słynne mecze "o wszystko", te przepełnione wymolestowaną patriotycznością mecze "ostatniej szansy"?

Tak czy inaczej, po zremisowanym meczu z Rosją, gro komentatorów przypisuje naszej reprezentacji sukces. Ale nie oszukujmy się: nasza piłkarska reprezentacja, choć wychodzi ze starcia z Rosjanami z niezłym wynikiem, zawdzięcza go nie naszej wspaniałej grze czy szczególnej niedyspozycji Rosjan, lecz ewidentnemu fuksowi.

Martwi natomiast jeszcze jedno: każdy polski dziennikarz, podnoszący w wywiadzie kwestie jakichkolwiek braków naszej reprezentacji jest spychany na margines krytykanctwa. "Polska to nie Brazylia!" - grzmi Smuda w ripoście.

Owszem – Polska to nie Brazylia, nie stanie się nią być może nigdy i to jest OK, lecz z wbijaną swym zawodnikom mentalnością remisowiczów, nasi chłopcy NIGDY nie doznają nawet tej przyjemności, by o takim porównaniu choćby pomarzyć.

Dlatego, choć dystansuję się od politycznych konotacji większości wypowiedzi Pana Jana Tomaszewskiego, dopiero teraz rozumiem poniekąd jego bunt oraz bojkot "reprezentacji Laty i Smudy". Dlaczego? Bowiem z takimi założeniami, ciężko jest być dumnym z naszych Orłów. Bo z gąsienicy wykluwają się co najwyżej może i piękne, ale wątłe motylki – nie orły. A orzeł się bije – nie leci do nory, by za wszelką cenę uniknąć powalającego ciosu i cieszyć się jak chłopiec, że udało mu się zdążyć do dziury bez szwanku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

mawniko
  • mawniko
  • 13.06.2012 18:27

cytat:-("Bowiem różnice taktyczne widać było gołym okiem: Rosjanie brali się za naszych już daleko na naszej połowie, pięknie grali pressingiem (z wielkim dla siebie efektem), w rezultacie czego nasi byli zmuszeni do panikowania gdy tylko przeciwnik znajdował się w posiadaniu piłki, czyli de facto prawie cały czas. Natomiast nasza reprezentacji dawała Rosjanom regularne pozwoleństwo na spokojne rozgrywanie swoich piłek, pressingu z naszej strony było zero. Przeciwnik na naszej połowie był prawie że
przyjmowany chlebem i solą, a co najmniej widziany w posiadaniu piłki jakby to było coś normalnego. Smuda zdawał się mówić: "niech oni tam są i sobie kopią piłkę jeden do drugiego, a my biegajmy za nimi jak te osły". Co tu dużo mówić: według naszego trenera, piłka należała się Rosjanom (nie tylko na naszej połowie, ale nawet w polskim polu karnym) jak psu buda. Taktyka-cud.")
Wiesz co gościu? powiem tak - mam ogromną ochotę załadować ci porządnego kopa w d**e za te pierdy co piszesz i jeszcze bierzesz za to kasę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.