Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181897 miejsce

"Merde! Rok w Paryżu". Przeczytaj, bo warto

Brytyjczyk Stephen Clarke kreśli w swojej książce (tytuł oryginalny "A Year in the Merde") ciekawy obraz Francji, kraju widzanego przez pryzmat krótkiego tygodnia pracy, maciupeńkich mieszkań w Paryżu, rozkoszy stołu i łoża...

Czytałem książkę Brytyjczyka i wciąż miałem w pamięci słynne komediowe "Allo, Allo". Serial nakręcony przez rodaków pisarza, a opisujący w komediowy sposób, jak "naprawdę" wyglądała okupacja niemiecka we Francji. Oba narody od wieków nie pałające do siebie miłością, posługują się w określaniu sąsiadów zza kanału La Manche, licznymi stereotypami. Clarke chętnie je wykorzystuje do konstruowania kolejnych przygód bohatera, nie jest jednak zbyt uprzejmy dla Francuzów. Fot. W.A.B

W serialu, chętnie przypominanym przez stacje telewizyjne ze względu na rozliczne walory komediowe, oglądaliśmy rozkoszną francuską prowincję, gdzie w kawiarni niejakiego Rene Artois skrywają się brytyjscy spadochroniarze. Kaleczący francuski (tak naprawdę to angielski, przecież serial nagrywano w tym języku) Brytyjczyk w stroju francuskiego listonosza i mówiący "Dziń dybry" wzruszał widzów do łez. Takie same przeżycia czekają czytelników książki wydanej przez W.A.B.

Autor powieści Stephen Clarke, jak dowiadujemy się z notki biograficznej, to dziennikarz, który spędził w Paryżu już 12 lat. Jak na absolwenta Oksfordu, dżentelmena w każdym calu, trochę zaskakuje dosłownością sądów na temat przyzwyczajeń i wad Francuzów. Bohater jego powieści Paul West przez rok pobytu w Paryżu uczy się zamawiać kawę taką jak trzeba, podrywa (i jest podrywany - wszak jest przystojny i ma dopiero 27 lat) piękne i seksowne mieszkanki stolicy Francji oraz próbuje założyć sieć brytyjskich herbaciarni.

Niejako po drodze zdobywa wiele doświadczeń gastronomicznych, mieszkaniowych, łóżkowych. Czyta się to bardzo przyjemnie, trochę zazdroszcząc bohaterowi oraz dziwiąc się, jak Francja może przetrzymać nieustanne fale strajków. Raz śmieciarze domagają się nowoczesnego sprzętu, to znów nauczyciele strajkują, bo nie przysługują im "długie weekendy".
Wybaczcie, ale nie używam tu sformułowań w języku Moliera i Balzaca, bo jest mi obcy. Gdybym znał kilka choć słów w tym języku! Sądzę, że po lekturze "Merde! Rok w Paryżu", miałbym minimalne szanse u Francuzek na malutki romansik... Jak pięknie język ten brzmi, gdy mowa o miłości...

Stephen Clarke
"Merde! Rok w Paryżu"
W.A.B
354 strony

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

piratka
  • piratka
  • 10.08.2011 10:45

tytuł jak najbardziej trafnie przetłumaczony! to intertekstualne odniesienie do książki Rok w prowansji opisujacej francuskie realia w bardziej doniosły sposob, a clarke nawiązal do tego robiac sobie mala parodie. dla mnie jest ok

Komentarz został ukrytyrozwiń

No pewnie, że policjant. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stary już jestem i pamięć mnie zawodzi. Może to był policjant. Wierzę na słowo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

długo się nad tym zastanawiałem i aż odgrzebałem moje stare VHS'y z serialem Allo Allo Paweł, to był policjant a nie listonosz, agent Craptry czy jak by się to tam pisało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się - tłumaczenie tytułu coś odbiega od oryginału :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehe... z miłą chęcią bym przeczytał, tylko chyba nie staczy mi kasy na książkę. A tytuł bym przetłumaczył trochę inaczej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.