Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

68888 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 70pkt

Oceń:

Męski fantazmat


Jakim gejem być? Na to pytanie pośrednio próbował odpowiedzieć w swoim artykule Adam Szamokocki. Autor podkreślał jak wiele różni go od stereotypowej cioty i sam zapędził się w kozi róg. Stworzył fantazmatyczny obraz własny.

Współczesny i standardowy model mężczyzny przeżywa kryzys. Chcąc go bronić i wskrzesić autor kreuje siebie na idealnego przedstawiciela „brzydkiej płci”. Pluje, przeklina, nie jest na bakier ze sportem. Na osoby idące w Paradzie Równości najchętniej zrzuciłby lawinę kamieni, a Biedroniowi wsadził pala w tyłek, choć obawia się, że może mu to przynieść rozkosz.

Czy tak wyglądają mężczyźni w Polsce początku XXI wieku? Mam nadzieję, że nie. Dawniej model mężczyzny idealnego zakładał ogładę, umiejętność zachowania oraz dyskusji. To kobieta była tą niebezpieczną postacią, reprezentującą płodną naturę, którą należy ujarzmić, wprowadzić do świata kultury poprzez mężczyznę. Podłączyć do krwioobiegu społeczeństwa. Pan Adam zapomniał, że im bardziej będzie kreował swój wizerunek jako „prawdziwego mężczyzny” tym bardziej wystawi on na pośmiewisko wszystko co z nim związane. Bo jeśli prawdziwi faceci nie używają chusteczek i są z tego dumni, to niewielu takich facetów po ulicy chadza. Tych rzeczywistych, realnych osobników z penisem między nogami chyba już coraz mniej. I nie jest to sprawką homoseksualnej gawiedzi, a raczej unifikacji płci i zacierania się różnic.

Ja – pedał


Imię i nazwisko autora to pseudonim, gdyż boi się reakcji rodziny na swój tekst. Imię i nazwisko autora odpowiedzi są jawne, gdyż jest "wyoutowanym" gejem, który żyje własnym życiem i nie obawia się reakcji innych. Czy autor odpowiedzi na geja wygląda? Nie mam pojęcia i nie mam ochoty się nad tym zastanawiać. Bo po co? Po to by dowartościować siebie i stwierdzić z dumą – jestem mężczyzną? Nie, bo nie jestem mężczyzną w standardowym tego słowa znaczeniu.

W łóżku wolę facetów, w kobietach najbardziej podobają mi się tyłki ich partnerów i nie uważam, że muszę udowadniać sobie męskość. Gdyby autor artykułu choć raz zastanowił się nad rozróżnieniem płci biologicznej od kulturowej (gender) zdałby sobie może sprawę z tego, że próby udowadaniania sobie męskości dotyczą tej drugiej płci. Płeć biologiczna, o ile posiada się „osprzętowanie” nie podlega dyskusji. Ale co z kulturą? Tak, istnieje wzorzec męskości i kobiecości – ale nie przesadzajmy – autor wcale nie staje się bardziej męski poprzez to, że beka publicznie, czy kobiety tego nie robią? Pytam - po co zatem udowadniać czytelnikom Wiadomosci24.pl swoją pogardę dla Innych i próbować dołaczyć do świata „prawdziwych mężczyzn”.

Odpowiadam – by spełnić heteronormę. Bo świat wokół nas jest normatywny. Mamy znaki zakazu i nakazu, mamy obyczaje, których należy przestrzegać, mamy też wzorce, których nie można łamać. Norma jest hetero, norma płodzi dzieci, wierzy w Boga. A gdy boimy się, że do tej normy nie przynależymy staramy się do niej dołączyć w sposób karykaturalny. Plucie na ulicy i bekanie to nie najlepsze sposoby na udowodnienie heteronormy. Gdy mamy potrzebę szukania w sobie męskości, dopatrywania się jej w reakcjach innych na nas to nie robimy niczego innego jak szukamy odpowiedzi na pytanie o własną tożsamość. Męskość to zaginiona, fantazmatycza postać, której ideały doceniamy i do których chcemy dążyć. Chcemy urzeczywistnić coś co jest nierealne, wyobrażeniowe. Czy naprawdę musimy do tego dążyć?

Szukanie męskości to obawa przed kobiecością, zniewieścieniem. Prawdziwy mężczyzna to, tamto. A prawdziwa kobieta odwrotnie – sprząta, gotuje, jest domowym zestawem agd z nienaganną kulturą i ogładą. Czy mówiąc – „jest rzeczywistym mężczyzną i dlatego jestem lepszy” nie dajemy przypadkiem do zrozumienia, że kobieta jest tym gorszym? Stawiając wyraziste granice między płciami powodujemy, że równouprawnienie staje się niebezpieczną mrzonką, która może zagrozić podstawom tej kruchej konstrukcji jaką jest męskość.

Przegiętość nauczy tolerancji?


Dlaczego tyle uwagi poświęca się gejom "przegiętym" i "normalnym"? Myślę, że nie chodzi tu tylko o estetykę. Przegięta ciotka w różowej koszulce ze złamanym nadgarstkiem łamie wszelkie normy. Ta osoba nie jest jednak nienormalna, ona po prostu nie daje wygrać heteronormie, tworząc własne. Gdybyśmy nie łamali wzorców nigdy byśmy się nie rozwijali.

Na koniec podejdźmy do sprawy „po męsku”. Domagamy się (a nie wrzeszczymy i płaczemy) prawa do legalizacji związków. Proponujemy poddać dyskusji kwestię adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Próbujemy różnych metod – parad, akcji informacyjnych, protestów w mediach przeciwko homoficznym wypowiedziom i zachowaniom. Ale czasem utrudniamy sobie tą walkę szukając lepszych i gorszy wśród nas. Lepsi to ci co chcą wszystkiego po trochu, nie chcą szokować, a edukować. Gorsi zaś łapią za rękę swojego faceta i idą z nim po ulicy. Lepsi są bliżej normy, gorsi z nią walczą.

A co by było, gdyby wszystkie pary homo wyszły na ulice, w słoneczne niedzielne popołudnie i złapały się za ręce, przytulały na przystankach autobusowych, podawały złamane nadgarstki do uścisku? Może wtedy padła by norma, której ofiarą wydaje się autor komentowanego artykułu. Może wtedy byśmy byli o krok do przodu w tolerancji.

Zobacz także:

Wojciech Szot OFFline profil autora

Autor: Wojciech Szot

Napisz do autora

Artykuły (3) Galerie (0) Średnia ocen (4.68)

Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 19

Sortuj komentarze:

Małgorzata Michnowicz 13.01.2008 11:19

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 22

(+) dobrze napisane, czytałam z zaciekawieniem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 13.01.2008 08:51

Ocena: Ocena pozytywna 23 Ocena negatywna 22

+ podejrzewam, że krytykowany w tekscie chłopak ktory "beka, pluje..." itd. ciągle jeszcze nie w pełni zaakceptował swoją " nie normatywną" kondycję. Stąd przegięcie w stwarzaniu pozorów i dla odwrócenia uwagi.
Dobrze, że pojawiają sie wypowiedzi na temat homoseksualizmu w pierwszej osobie, a nie z pozycji "on,oni"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyna Rozlatowska 13.01.2008 07:37

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 29

Plus za świetny, dobrze napisany tekst! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Korzeniowski 12.01.2008 23:05

Ocena: Ocena pozytywna 22 Ocena negatywna 21

Jedno z najlepszych piór, jakie się tu pojawiły. Mądrze, ze stylem i klasą - czego by więcej oczekiwać? :)

A autor tekstu, do którego się odnosisz wydaje mi się postacią wielce gombrowiczowską. Pakuje się w tę męską formę, ale bierze się do tego - pardon - od d... strony. Beka, pluje, no w sumie ostro się wygłupia i niczego nie udowadnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata Pańczyk 12.01.2008 22:44

Ocena: Ocena pozytywna 23 Ocena negatywna 22

+za logiczny, ciekawy tekst ;-) , który przez sam fakt, że autor nie ukrywa się pod pseudonimem, staje się bardziej przekonywujący.

No ale ja i tak cieszę się, że heteronorma jest wciąż obowiązującą normą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Salvatore Jurkowski 12.01.2008 20:53

Ocena: Ocena pozytywna 23 Ocena negatywna 20

Bez plusa nie może się obejść
Ostry tekst wiele tłumaczy i krzewi tolerancje po twoich wypowiedziach widzę ,iż akceptujesz siebie jako geja-homoseksualistę a to bardzo ważne by móc krzewić tolerancje trzeba siebie tolerować,naprawdę poważny i wiele wyjaśniający artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Rzeczkowski 12.01.2008 20:29

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 20

(+)
Szkoda, że mogę dać tylko jeden. Więc niech będzie ten za wiedzę i umiejętność jej przekazania w sposób, który mnie zachwycił. Bo za przekaz i styl jako taki plusy dadzą zapewne inni.

Jedna uwaga:
"Płeć biologiczna, o ile posiada się „osprzętowanie” nie podlega dyskusji".

Akurat. Jeden na dwadzieścia tysięcy mężczyzn z "osprzętowaniem" i płcią pozornie "nie podlegającą dyskusji" jest genotypową kobietą.
Od 6 - 8 tygodnia życia płodowego poza zestawem chromosomów XX i bezpłodnością niczym nie różni się od dowolnego chłopca z pełną zgodnością płci biologicznych (tak, liczba mnoga). O ile nie podda się badaniom genetycznym - nie dowie się niczego.
To tylko jedna z wielu kombinacji z ludzką płcią biologiczną - choć moim zdaniem najciekawsza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Seredyński 12.01.2008 19:51

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 23

> (+) Po prostu za świetny artykuł ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymon Niemiec 12.01.2008 19:31

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 23

Plus i brawa.
Wewnętrzne wykluczenie to problem, z którym borykamy się wszyscy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.