Facebook Google+ Twitter

Messerschmitt i Messerschmidt - podobne nazwiska i odmienne losy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-09-11 20:06

Gdy międzynarodowy świat awiacji obchodził stulecie urodzin Willy' ego Messerschmitta, nikt nie wspomniał o mechaniku polskiego dywizjonu noszącego identyczne w brzmieniu nazwisko. Słynny konstruktor dożył sędziwego wieku, Polak umarł zapomniany.

Henryk Messerschmidt służył jako mechanik lotniczy w 307 dywizjonie myśliwsko-bombowym imienia Lwowskich Puchaczy, stacjonującym w hrabstwie Exeter. W przerwach między wyprawami polskich myśliwców i bombowców śpiewał w kantynie wraz z tymi, którym udało się powrócić cało z nocnego lotu:

Hymn dywizjonu 307
( Muzyka: por. pil. Jan Maliński,
Słowa: kpt. obs. Juliusz Baykowski)

Z całego świata tu zebrani
Tradycją naszą miasto Lwów
I młodzież tu i weterani
Do walki prawo mają znów

Wie bowiem dobrze brać skrzydlata
Że musi walczyć kto chce żyć
A póki Niemiec nocą lata
To Niemca nocą trzeba bić


Zapamiętał te słowa i tekst kpt. pil. Jan Janczak. To dzięki niemu wieści przekazane przez rodzinę Henryka Messerschmidta zyskały na atmosferze i wiarygodności. Życie i śmierć Henryka Messerschmidta wygląda bowiem jak przypowieść, a brzmi jak przesłanie. W roku 1940 polscy lotnicy uczestniczą w zwycięskiej bitwie o Anglię. Dla wielu z nich to prywatny rewanż za klęskę poniesioną w kampanii wrześniowej. Niemcy w tym czasie starają się zniszczyć w zarodku, czyli na lotnisku, najgroźniejszą dla nich powietrzną formację. Zamierzają zbombardować rejon Exeter, jednak brawurowy kontratak RAF kończy się kompletną klęską Luftwaffe.

Kiedy po zwycięskiej batalii Winston Churchill gratulował polskim lotnikom, pozwolił sobie na żart mówiąc, że zestrzelili chyba wszystkie Messerschmitty. Gromki śmiech kolegów sierżanta Henryka zagłuszył ostatnie słowa brytyjskiego premiera. Zdumiony polityk usłyszał:

- Jeszcze jeden tu się uchował!

Wówczas Henryk Messerschmidt jedyny raz wyszedł z cienia, gdyż to zawsze lotnicy, nie mechanicy byli w pierwszym szeregu odznaczanych asów. "Wesoła czwórka lotników" pod kierownictwem Jasia Wojewódki śpiewała wówczas przed brytyjskim premierem refren dywizjonowego hymnu:

Ref. Uhu... Uhu... Uhu...
wołają tak Po nocach Lwowskie Puchacze
Uhu... Uhu... Uhu... lecą na szlak
Gdzie chodzi plemię sobacze
Gdzie wyją krwawe latające psy
Uhu... na żer lecimy MY!


Kapitan pilot Jan Janczak wspomina, że w odróżnieniu od angielskich mechaników Polacy nigdy nie pozwolili sobie na odejście od maszyny, zanim nie była gotowa do lotu. "Five o' clock" jest dla Anglika święta i nic nie było w stanie zmusić go do pracy w tym czasie. Załogi mechaników Dywizjonu Lwowskich Puchaczy pracowały niezależnie od okoliczności, aby zawsze być gotowym do akcji. To była dla nich sprawa honoru.
Technicy i piloci działali w tandemie, wzajemnie się wspomagając. Umorusani, urobieni po łokcie opiekunowie samolotów, potrafili jeszcze sobie podśpiewywać w hangarach podczas długiej nocnej roboty.

Ktoś musi spać więc my czuwamy
I przyczajeni pośród chmur
Na obcym niebie załatwiamy
Prastary nasz rasowy spór

A kiedy Niemiec się zapali
Aby rozjaśnić sobą mgły
Ryby radują się w Kanale
Bo martwy Niemiec nie jest zły


Henryk Messerschmidt z pewnością słyszał o Willym Messerschmitcie, niemiecki konstruktor na pewno nie znał polskiego mechanika, który przyczynił się do strącenia tak wielkiej ilości jego myśliwców. Myliłby się ktoś, kto przypuszcza, że praca na ziemi nie była niebezpieczna. Lotniska były najczęściej atakowanymi celami wojskowymi. Polegli leżą na cmentarzu w Norfolk, a w Northolt znajduje się pamiątkowy obelisk z nazwiskami polskich mechaników i pilotów, którzy oddali życie w obronie Wielkiej Brytanii. Każdy z nich zdawał sobie doskonale sprawę z olbrzymiego ryzyka. Słychać to wyraźnie w kolejnej strofie hymnu Dywizjonu Lwowskich Puchaczy śpiewanego podczas wojny wspaniałym basem przez pilota Leszka Świtaja:

To nie jest ważne czy wrócimy
Krzyż dadzą czy postawią gdzieś
Byle do kraju i rodziny
Dotarła o zwycięstwie wieść

A kto doleci z nią do domu
Za wszystkich, kto nie wróci tam
Zanuci piosnkę dywizjonu
I każe podać wina dzban


Henryk Messerschmidt wrócił po wojnie do kraju, ale nie przystosował się do przemian jak "Tolo" - Łokuciewski, czy nawet tak tragiczna postać, jak Stanisław Skalski. Był jednym z wielu żołnierzy o niemieckim nazwisku walczących w obronie kraju uznanego za jedyną Ojczyznę.

Pamięci Willy'ego Messerschmitta poświęcono muzeum z eksponatami jego samolotów. Odwiedzają go tłumy miłośników awiacji i historii wielkich Niemiec. Henryk Messerschmidt, jak sienkiewiczowski Janko Muzykant, spoczywa w cichej mogile pod Warszawą. Przechodzący rzadko zatrzymują się przed granitową tablicą. Nazwisko zaskakuje, lecz nie kojarzy się nam z dumną historią Polaków w Royal Air Force.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.07.2008 15:14

http://video.google.pl/videoplay?docid=-5710029605687872485
to link do filmu o Karolu Messerschidcie. Henryka znaleziono w nurtach Wisły. Na brzegu pozostał sprzęt rybacki z wędkami i kilkoma śniętymi rybami w saku. Było podejrzenie, że ktoś mu pomógł odejść z tego świata, ale milicyjna wersja o upojeniu alkoholowym okazała się bardziej wiarygodna i praktyczna. Nikt później nie zajmował się tym przypadkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2008 14:15

Trafiłem na temat Henryka Messerschmidta podczas realizacji filmu o Naczelnym Kapelanie Ewangelickiego Duszpasterstwa WP. W kościółku na Puławskiej jest tablica ku pamięci pastora Karola Messerschmidta. Wszystko opowiedziała mi jego córka, która ma pamiątki po Henryku z RAF. Nie pamiętam gdzie mieszka, ale w Zielonce jest jej rodzina. Adresów już nie mam, ale w książce telefonicznej powinny być. W internecie na swojej stronie umieściłem film o księdzu Karolu do obejrzenia na witrynie Google video.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam,
czy ma Pan jakieś dodatkowe informacje na temat Henryka Messerschmidta, których nie ma w tekście, albo może ewentualnie wskazać źródła, z których Pan korzystał? Noszę to samo nazwisko (tylko w spolszczonej po wojnie formie) i staram się zebrać jak najwięcej informacji.
Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Podziwiam Twoją pasję Zbyszku, dobrze się nią dzielisz :) Przeczytałam tekst z wielkim zainteresowaniem. Hmm, ileż to jest na świecie takich granitowych , przy których nikt się nie zatrzymuje :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękny kawałek historii i lekcja patriotyzmu dla nas wszystkich. Plus oczywiście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+:-) uwielbiam ciekawostki historyczne i ciekawe historie

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) I mnie zaciekawiło. No właśnie wszyscy znają: "...nigdy w historii wojen tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu", ale o Panu Henryku to już cicho sza.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.09.2007 08:39

Hm... musialbym troche poszperac. Moja wiedza na ten temat ogranicza sie do starych, dobrych, polskich "Tygrysow" :))) Mam ich jeszcze kilkadziesiat.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2007 22:17

a swoją drogą cikawe byłoby zbadać na miejscu, gdzie żyjesz, jak Niemcy traktują legendę Willy'ego Messerschmitta, Kruppa i tych, którzy nie pociągali za spust, ale trudno powiedzieć, że są bez winy...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2007 22:14

Tyle co sam napisał. Mimo swoich dwóch piątek jestem za młody aby go pamietać żywego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.