Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3950 miejsce

"MetaDieta, mikrokroki do makrozmian" - recenzja

Dieta kojarzy się z wyrzeczeniami i restrykcjami. Czasem jednak wystarcza niewiele, by zrobić dużo. Trzeba po prostu "wskoczyć" na właściwe tory. Gosia Waluszewska nie daje nam przepisu na szczęście, ale ukierunkowuje ku lepszemu życiu.

Okładka książki Żyjemy za szybko i ciągłym w stresie. Często brakuje nam czasu. Stale gdzieś gonimy, nie zastanawiając się tak naprawdę, czy podążamy dobrą drogą. W pewnym momencie nie potrafimy się zatrzymać, a wiele z pozoru nieistotnych wyborów dokonujemy mechanicznie. Nabieramy setki złych nawyków, które po jakimś czasie zbierają swoje żniwo. Odbijają się na zdrowiu, kondycji fizycznej, sylwetce, a nawet samopoczuciu. Często tkwimy w przekonaniu, że to, co serwują nam czołowi producenci na świecie jest dobre i dla nas najlepsze. Kuszą nas kolorowe etykiety i ciekawe slogany.

Zmiany zacznę od jutra


W pewnym momencie dochodzimy do wniosku, że trzeba coś zmienić. Zmiany kojarzą się z reguły źle. Często już na samym starcie zniechęcają do działania. Zmiana dla nas często równa się rewolucji. Zwłaszcza jeśli chodzi o dietę i żywienie. By schudnąć, szukamy "diety-cud", sięgamy po bogate receptury farmaceutyczne i zalecenia lekarzy. Często posuwamy się do "głodówki", ale zawsze powtarzamy sobie "zacznę od jutra".

MetaDieta dietą-cud?


Czym jest "MetaDieta" Gosi Waluszewskiej? Czy jest to kolejna "dieta-cud", którą mamy stosować przez tydzień, dwa, podsuwająca nam sztywne zasady, dzięki którym uda nam się zrzucić parę kilo?

Na odwrocie publikacji czytamy: "Autorka "MetaDiety" nie namawia nas do kolejnej diety-cud, nikogo nie reprezentuje, niczego nie chce nam sprzedać. Własnym życiem, osobistą przemianą, poprawą stanu zdrowia, samopoczucia i chęcią do życia, w postaci krótkich "lekcji" daje nam świadectwo skuteczności proponowanych mikro-korekt. Zastosuj choć jedną i obserwuj efekty - namawia nas Gosia Waluszewska. "MetaDieta" to efekt jej kilkunastoletnich poszukiwań, lektur, badań i podróży po całym świecie. To poparte wiedzą i doświadczeniami przekonanie, że zmiana w wymiarze "co i jak jesz" procentuje przemianą tego "jak żyjesz"."

Możemy oczywiście stwierdzić już na wstępie, że to i tak nic nie da, i że znów mamy kolejnego obiecującego nam gruszki na wierzbie autora. Tym samym możemy z czystym sumieniem odłożyć książkę na półkę. Prawda jest jednak taka, że nawet jeśli nie skorzystamy ze wszystkich propozycji Waluszewskiej, a wprowadzimy do naszego życia przynajmniej jedną małą wskazówkę, to na pewno czas z "MetaDietą" nie będzie czasem straconym. Z książki dowiemy się wielu ciekawych, popartych badaniami i doświadczeniem, rzeczy na temat jedzenia i żywności, w których każdy znajdzie coś dla siebie.

Lekkostrawne i sycące lekcje


Zaletą publikacji jest to, że została ona podzielona na 36 lekcji, które możemy odbyć w dowolny sposób. Możemy przeczytać całość od razu, codziennie po jednej bądź kilka lub jak to w szkole bywa "na wyrywki". Poszczególne lekcje zawarte są na 2-4 stronach i obejmują szeroki wachlarz tematów. Tekst można by w zasadzie skonsolidować zamiast na 190, to na 90 stronach. Jednak wydanie "MetaDiety" zostało bardzo dobrze przemyślane. Po każdym rozdziale mamy kilka niezapisanych kart. Co ciekawe, nie jest to wcale marnotrawstwo papieru. W momencie przekładania kolejnych stron możemy na spokojnie przeanalizować przeczytaną treść, zastanowić się, czy w naszym życiu nie dałoby się dokonać podobnej mini-korekty i inne. Całość ubrana jest w kolory indygo, magenta i limonkowy. Tak, jak kolory na talerzu, tak też ważne jest to, jak autorka podaje nam swoje dzieło. Wszystko w myśl zasady "zdrowie tkwi w kolorach" jest lekkostrawne i sycące.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.