Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Metafizyczna podróż nad oceanem dźwięku

Pozycja materiału w rankingach:

77443 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 10pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Metafizyczna podróż nad oceanem dźwięku


Jon DeRosa, od 10 lat ukrywający się pod wdzięcznym pseudonimem Aartkica, jest jednym z tych twórców, którzy pomimo swojego talentu pozostają ciągle w ukryciu, ponieważ nie został doceniony przez szary tłum.

 / Fot. AarkticaBrzmienia, które DeRosa tworzy od wielu lat, są umiejętnym połączeniem wielu gatunków muzycznych. Na pierwszy plan wysuwa się ambient, otulający słuchacza swoimi przestrzennymi plamami dźwięku oraz gitarowe riffy kojarzące się z shoegaze - rodzajem alternatywnego rocka. Wszystko to doprawione balsamicznym głosem DeRosy. Warto wspomnieć, że DeRosa ma problem ze słuchem na jedno ucho i ma to wpływ na jego wokal.

Ostatni (i jednocześnie najspokojniejszy) z wielu wydanych albumów Aarktici to "In sea" z końca 2009 roku, na który składa się 12 utworów.

Do najciekawszych należy pierwszy kawałek "I am (the ice)". Już sam jego tytuł nadaje charakter całej płycie. Łatwo wyobrazić sobie migoczącą wodę gdzieś w najzimniejszych zakątkach naszego globu. Dźwięki - brzmiące jak elektroniczne cymbały - przywołują na myśl kryształy lodu, pod koniec wydaje się, że słychać szum wiatr nad bezkresnymi pustkowiami.

Po brzęczącym "LYMZ" następuje w ramach pewnego odpoczynku "Hollow", gdzie usłyszeć można DeRosę w aranżacji zaczynającej się od zdecydowanej gitary. Żywe dźwięki współistnieją z monotonią, dając efekt ciągłego napięcia. Słuchając czeka się na moment, kiedy dojdzie do ostatecznego wybuchu. Urywane dźwięki, jakby z lekko porysowanej płyty, które w tym utworze występują, są często wykorzystywane przez Aarkticę.

Kolejne utwory są jakby kontynuacją "I am (the ice)". Mówi się, że muzykę tworzą chwile ciszy pomiędzy dźwiękami. DeRosa zaprzecza temu twierdzeniu. Każde wolne miejsce zapełnił nutami spowolnionymi i falującymi do granic możliwości, z błyskającymi co chwila krótkimi dźwiękami, jak srebrne rybki w morzu. Prawdopodobnie tego typu skojarzenia były celowe w utworze noszącym ten sam tytuł co album, czyli "In sea".

Ukoronowaniem całego albumu, wisienką na torcie, jest "Am I demon?", czyli cover heavy metalowej grupy Danzig. Tutaj kawałek ten znalazł się w melancholijnej, aarkticowej wersji. DeRosa znów prezentuje swój wokalny talent w otoczeniu gitary, każda zmiana w jego głosie przychodzi mu miękko. Z pewnością to najlepsza część całego "In sea", tylko pozornie odstająca od reszty. Wystarczy jednak zapętlić cały album i po przesłuchaniu go wrócić do samego początku. Przekonamy się, że jest to dzieło w pełni skończone, w którym każdy utwór jest zależny od siebie, istniejąc jako dopełnienie poprzedniego. Doskonale harmonijne, pokazujące, że niczym nieograniczona przestrzeń jest pełna życia i piękna.

Szkoda, że masowe ściąganie plików z internetu musi dotykać także takich twórców, którzy po prostu kochają to, co robią i konsekwentnie rozwijają swoją wizję. Zachęcam do zapoznania się z tym, czy też poprzednimi albumami. Warto.


Zobacz także:

Dorota Maliszewska OFFline profil autora

Autor: Dorota Maliszewska

Napisz do autora

Artykuły (2) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 23 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska

O mnie: Studentka politologii. Zainteresowania rozległe, czasami dość nietypowe.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Marzena Suchomska 28.02.2010 17:48

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 33

Super niezły debiut :D 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.