Facebook Google+ Twitter

Metalowa husaria na eksport

Po kolejnej porażce naszych siatkarek, najpierw zwiesiłem głowę, a potem zacząłem zastanawiać się, czy możemy się czymś pochwalić na świecie, skoro nie możemy sportowcami...

Zespół Vader / Fot. www.mystic.plCzy jest coś, co wzbudza respekt i podziw, jak niegdyś nasza husaria? Czy mamy coś w naszym pięknym kraju, co można uznać za towar eksportowy i rozpoznawalny na świecie? I znalazłem. I wcale nie myślę tutaj o Wyborowej przegryzanej polską kiełbasą.

Jest pięknie...


Na początek mały quiz: jaki polski zespół jest rozpoznawany jednocześnie w USA, Niemczech, Francji, Australii, Japonii i Argentynie? Perfect, Budka Suflera, czy Behemoth? Odpowiedz brzmi: ten trzeci. Który z polskich zespołów zagrał najwięcej koncertów za granicą? Odpowiedź brzmi Vader, który objechał już prawie cały świat. Który polski zespół podpisał kontrakt płytowy z wielką wytwórnią, w chwili, gdy jego członkowie mieli średnio po 16 lat? Decapitated. Co łączy ze sobą te trzy zespoły? To, że grają tak nie lubiany przez stacje radiowe gatunek muzyki, jakim jest metal. Dodam od razu, że nie tylko te trzy polskie zespoły metalowe brylują na Zachodzie. Hate, Dies Irae, Delight, Nyia, Antigama, to nic nie mówiące większości Polaków nazwy, ale te kapele sprzedały w ciągu kilku ostatnich lat płyty o łącznym nakładzie sięgającym miliona egzemplarzy.

Ile w tym czasie płyt sprzedały zespoły do znudzenia puszczane w radio i pokazywane w telewizji? Ich Troje, Kayah, Gosia Andrzejewicz, Brodka, Perfect? Który z tych zespołów znalazł się na prestiżowej liście Billboardu? Żaden. Za to Behemoth ze swoim nowym albumem zatytułowanym „The Apostasy” zadebiutował na 149. miejscu, już tydzień po premierze. Oznacza to tyle, że w ciągu tych 7 dni w USA sprzedał 5 tysięcy płyt. Ile koncertów zagrały zespoły wspominane przeze mnie wyżej? Vader gra średnio 160 koncertów rocznie, Behemoth, promując swoją wcześniejszą płytę, w ciągu 16 miesięcy zagrał 225 koncertów. I nie dla 200-300 osób. Muzycy polskich zespołów metalowych są poważani na świecie. Traktuje się ich z szacunkiem i podziwem.

...ale nie w Polsce


Behemoth. / Fot. www.behemoth.plA u nas, oczywiście, musi być na odwrót. Nie mówię tutaj o fanach takiej muzyki, dla których koncerty ich ulubieńców to święto. Mówię o swoistej zmowie milczenia mediów, która dotyczy promocji zespołów grających muzykę metalową. Audycje radiowe można policzyć na palcach jednej ręki. W rozgłośniach mający zasięg ogólnokrajowy nie ma ich wcale. O telewizji żal wspominać. Parę lat temu, w polskiej Vivie była raz w tygodniu godzinna audycja promująca muzykę metalową. W związku z tym, co napisałem wcześniej, nijak nie trafia do mnie argument, że to się nie sprzeda. Być może jest to muzyka niszowa, ale fanów takiego grania w Polsce jest mnóstwo. I dzięki nim słupki oglądalności czy słuchalności na pewno podskoczą. Duże znaczenie ma tu na pewno łatka, którą już dawno muzyce metalowej przyczepiono. A więc, że jest to muzyka przepełniona agresją i nienawiścią. Że na koncertach metalowych dzieją się niestworzone rzeczy.

Szkoda, że takie opinie wyrażają ludzie, którzy o tej muzyce nie mają bladego pojęcia. Zgodzę się, zdarzają się bójki. Jak wszędzie gdzie jest alkohol i młodzież. Zaś z drugiej strony, takim osobom radziłbym przejść się na pierwszą z brzegu dyskotekę. Tam to dopiero się dzieje. Bardzo trafiającym do laików argumentem jest czczenie szatana przez społeczność metalową. Na ten temat powstała już niezliczona ilość artykułów, nawołujących do delegalizację tej subkultury. Ostatnim pomysłem była czarna lista pana Ryszarda Nowaka. Z jednej strony to tragiczne, bo to pomówienia i głupoty. Zaś z drugiej, takie sytuacje na długo stają się przedmiotem żartów wśród metalowców. Owszem nie twierdzę, że wśród nas nie ma oszołomów, bo są. Pytanie brzmi, w której subkulturze ich nie ma?

Medal dla Nergala


To wszystko składa się na to, że muzyki metalowej w polskich mediach praktycznie nie ma. W pewien sposób ta nagonka na metal „betonuje” tę subkulturę. Chwała za to, że mamy internet, gdzie zapaleńcy tworzą radia, w których możemy posłuchać sobie ulubionej muzyki, fora, na których możemy porozmawiać. Owszem chciałbym któregoś pięknego dnia włączyć program TVP 1 i zobaczyć, jak premier wręcza order, czy choćby dyplom za promowanie polskiej kultury Nergalowi z Behemotha. Mogli taki dostać muzycy Myslovitz, może i bardziej znany i ceniony zespół z Gdańska. Jestem jednak realistą. Pocieszam się tym, że przynajmniej za granicą mamy się czym pochwalić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Niestety w Polsce nadal brakuje promowania muzyki okołometalowej na równi z popową, a metal nie będzie mainstreamowy i tyle. Najprostszy powód: na Zachodzie czy w Stanach mocniejsze kawałki puszcza się w radiu normalnie, tak jak wszelkie inne. "Proszę Państwa, to był nowy kawałek zespołu Feel, a teraz przed nami drugi kawałek promujący nową płytę zespołu Behemoth...". To w Polsce nie przejdzie. Kiedyś gdyby nie audycje Beksińskiego to by młodzi ludzie kompletnie nie mieli gdzie posłuchać wielu zespołów. Obecnie w epoce Internetu jest lepiej, są nawet rockowe radia, typu Eski Rock, więc można nawet w samochodzie posłuchać czegoś mocniejszego. Niestety nie puszczają w nich raczej zespołów cięższych niż Metallica, Nirvana czy Marylin Manson. Wciąż młodzi ludzie wymieniają się płytami między sobą i uczą od starszych kolegów, czego warto słuchać, albo sami kopią po sieci. Przykre, ale nie wydaje mi się, żeby się to miało zmienić na przestrzeni kolejnych dekad. Pewien rodzaj kultury, światopoglądu i muzyki się w Polsce szanuje i uznaje, a innych nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst, poruszający ważny temat. Ale to temat rzeka, można by napisać o tym masę książek. Powiem tylko, że: zrozumiałem, że Myslovitz to zespół z Gdańska, a jest z Mysłowic; że, odnośnie komentarzy, polscy muzycy jazzowi, nie tylko blyszczeli w latach 70. a także dziś, wystarczy spojrzeć na Annę Marię Jopek (R. Bona, B. Marsalis, P. Metheny grali z nią) czy Leszka Możdżera (mało kto może wie, że ten pan grał na słynnej "Melassie" Kazika S., a niedawno sam David Gilmour zaprosił go do pracy nad plytą "On A Island", hm, Behemoth współprcował z nim przy okazji nowej płyty). Ale to tylko takie czepianie się, tekst, jak mówiłem ciekawy i mądry. Pozdrawiam serdecznie i plusik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, dobrze. Wiesz to jest tak w latach 70 świat podbijali muzycy jazzowi z Polski. Teraz robią to muzycy metalowi;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst. To prawda że polska metalowa muzyka jest rozpoznawana za granicą. Polacy potrzebują swojej "noki" towaru rozpoznawalnego. Behemoth znalazł się na liście zakazanych zespołów w Polsce, a jednocześnie zaproszony został na ozzfest (dobrze napisałem?) Polacy są znani jeszcze z muzyki klasycznej (Blecharz, Możdzer) science fiction (Lem) czy wódki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam, nie staram się namieszać w głowach. Zgadza się jest taki rodzaj metalu jak black. Z tym że, po pierwsze Behemoth nie jest zespołem satanistycznym, a zarzuty są od tak sobie. Proponuje poczytać trochę wywiadów z Nergalem i tam wszystko jest czarno na białym. Co do Wiki, przemilczę. Zacznę od tego, że muzyka black metalowa, wyrosła z buntu. Z buntu przeciwko tego co nas otacza, co wyznacza nam drogi, którymi wcale chodzić nie chcemy, przeciwko władzy, także Kościoła. Na początku było to bardzo łączone z Satanizmem. I tu się zgodzę, i tu racja. Głównie na początku lat 90 i wtedy głównie w Norwegii (palenie Kościołów, walka o wpływy, śmierć Euronymousa). Potem przeszło na Europę. w tym momencie wygląda to tak. Stare zespoły grające taką muzykę, zeszły ze ścieżki Satanizmu, aczkolwiek są antychrześcijańskie (co wcale nie oznacza złe) Mamy, choćby w Polsce trochę zespołów grających ten satanistyczny odłam. Jest to jednak grupa dość mała, a zaznaczyłem, że taka jest;] I pamiętajmy, jeśli ktoś ma złe zdanie (ale oczywiście podbudowane odpowiednimi argumentami) o chrześcijaństwo, wcale nie musi być wykolejeńcem, tym złym i w ogóle. Czasem trzeba zatrzymać się i posłuchać opinii innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.11.2007 09:30

(+) Nie jestem fanem tego rodzaju muzyki, za to fanem dobrze napisanych artykulow... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Raz jak byłem na praktykach archeo, gdzieś tam na horyzoncie wypalano pola, środek nocy i kumpel dał mi na walczaku do posłuchania Samaela. Hmmm. W pewnym sensie... intrygujące. Jeszcze jeden kontakt to w Poznaniu, w pewnym domu studenckim, w ktorym nocowałem przez jakiś czas. Tam jedna koleżanka lubiła czasem puścić Behemota chyba właśnie. Bardzo dobrze mi się przy tym zasypiało, bo to taka trochę monotonna muzyczka. Jeszcze wcześniej byłem na wycieczce z PTTK w Karkonoszach z dwoma satanami, z których jeden był fanem Burzum i nosił ten taki skórzany oazowy krzyż, tyle że obity metalem i odwrócony, a drugi chyba czymś bardziej lightowym się raczył, coś tam było w tytule jednego utworu "Kwiaty mojej młodości", co ja się przesłyszałem i myślałem, że chodzi o "fiaty mojej młodości" - gostek się po prostu poryczał ze śmiechu:)

Jeśli chodzi o same zespoły i muzykę, to chyba trochę starasz się Pawle zamieszać nam w głowach? Nikt nie zarzuca zespołowi Behemoth czczenia szatana tak ot sobie - gdyby nazywali się Filemon, nikt by ich o określone sympatie nie podejrzewał. A już wciągnięcie na listę Nowaka jest z pewnością najwyższą formą nobilitacji. Jednak mi brakuje dookreślenia, że niektóre z tych zespołów przynajmniej ocierają się o black metal. Na pewno Behemoth zaczynał od blacku. A to kategoria muzy, w której dominują "głównie motywy satanistyczne, antychrześcijańskie, pogańskie i okultystyczne" (Wikipedia). No więc o co chodzi?
Muszę przyznać, że cenię podgatunek łączący metal i folk, w stylu Skyforgera, na którego koncercie byłem ostatnio na zrekonstruowanym grodzie słowiańskim na Partynicach we Wrocławiu.
Za tekst dałem plusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

o kurcze, lubie rocka i metal, mam długie włosy, brodę (krótką :P ) i pracuje przy komputerach, jupi :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie słucham metalu. Ale wielki szacunek dla Vadera i Behemota, bo nawet ja wiem, że w pewnym sensie są jednymi z najlepiej rozpoznawalnych polskich marek na świecie (sic)

Wogóle pewien specyficzny krąg subkulturowy to silna domena Polski zauważyłem. Nazwę go roboczo kręgiem "długich włosów": Muzyka metalowa i deathmetalowa, perkusiści, gry fabularne, RPG, Fantasy, Sapkowski, Wiedźmin, młodzi informatycy (podobno 75% polskich informatyków woli rock i metal :).

Chyba jesteśmy numerem jeden. Tylko się cieszyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

u nas w mediach gra się tylko pop-masową papkę, paskudztwo :) Oczywiście plusik :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.