Facebook Google+ Twitter

"Metropolis" w stylu "Cosmo"

David Cronenberg czyni z kawałka drewna (Roberta Pattinsona) człowieka, czym dorównuje Carlo Collodiemu. Niepokojące "Cosmopolis", pełne kulturowych cytatów i aktualnych politycznych kwestii, to jeden z najciekawszych filmów tego półrocza.

 / Fot. Materiał prasowyCronenberg kolejny raz po "Niebezpiecznej metodzie" zaskakuje. Odchodzi od mrocznej, ale niepozbawionej psychologii makabreski - w której do tej pory się specjalizował - na rzecz realizmu w dramacie, opisującym współczesność. Za nowe dzieło zabrał się w sposób karkołomny, ambitną rolę powierzając Robertowi Pattinsonowi. Pattinsona nikomu nie trzeba przedstawiać, bo ludzie dzielą się na tych, co go znają, albo tych, co go znać nie chcą. Nie zmienia to faktu, że celem reżysera jest nie poziom "Zmierzchu" na podstawie Meyer, ale raczej "Fight Club" Palahniuka lub "American psycho" Ellisa.

Autor powieści "Cosmopolis" Don DeLillo jest w Ameryce talentem, do którego Palahniuk i Ellis dopiero dobiegają. DeLillo jest Oliverem Stonem literatury - nie przeszkadza mu to, że tematyka jego książek jest nośna i dobrana trochę za bardzo pod publiczkę, bo za jakikolwiek temat się nie bierze (tak Stone, jak i DeLillo skupiali się np. na zamachu na JFK, czy na traumie po 11.09.2001) nie brakuje mu stylu, ani publicystycznej błyskotliwości.

Jest z resztą jednym z piątki Amerykanów typowanych corocznie do literackiej Nagrody Nobla (obok Philipa Rotha, Cormaca McCarthy'ego, Thomasa Pynchona i Joyce Carol Oates).

To wysokie progi. Jak połączyć pisarza miary naszych czasów z aktorem, o którego możliwościach świadczą nominacje do Złotych Malin i wcale nie bardziej prestiżowych Złotych Popcornów? Śmiem twierdzić, że Cronenbergowi udaje się to samo, co Kubrickowi z Tomem Cruisem w "Oczach szeroko zamkniętych". Zamienia drewno w człowieka, jak starzec Gepetto u Carlo Collodiego. Kanadyjczyk stosuje zresztą Kubrickowską metodę - świat opisany jest oczami głównego bohatera, który podróżuje przez miasto, kamera go nie opuszcza, śledząc jego pozbawione ekspresji oblicze, dzięki czemu bardziej myślimy o historii bohatera niż o aktorstwie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.