Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

74634 miejsce

Mężczyzna pisze wiersze! Czyli o nadzwyczajnych pasjach życia

Krzysztof Fejdych na co dzień student administracji. Prywatnie poeta - jeszcze niedoceniony, ale kto wie. Muzyk, gitarzysta - spełniony, choć wydanie płyty, nie satysfakcjonuje go do końca. Co chce osiągnąć? Wydać tomik ze swoim wierszami!

Krzysztof. Fot. Anna Pająk
Krzysztof Fejduch - student administracji, prywatnie muzyk, gitarzysta i poeta. Jednym słowem "człowiek renesansu". Na stałe mieszka w Krakowie. Znalazł chwilę, aby udzielić wywiadu i poopowiadać trochę o sobie.

Na studia przyjechałeś do Krakowa z małej wsi na opolszczyźnie z Niemysłowic. Czy miałeś jakieś obawy, lęki, przed tak wielkim miastem jakim jest Kraków?

– Miałem to szczęście, że udało mi się wcześniej poznać trochę Kraków i życie w nim, ponieważ siostra mojej dziewczyny studiowała tu już dwa lata i chętnie nas gościła. Mimo wszystko, opuszczenie domu rodzinnego, małej miejscowości, gdzie wszyscy się znali na rzecz wielkiego miasta, pełnego anonimowych ludzi trochę mnie przerażało. Szczególnie bałem się ludzkiej obojętności. W tak dużym mieście niemal nikogo nie obchodzi to, że po drugiej stronie ulicy leży ktoś nieprzytomny, że który potrzebuje pomocy.

Miałeś jakieś plany, marzenia?

– Chciałem chyba przede wszystkim przebrnąć przez pierwszy rok studiów, jakoś godząc naukę z życiem studenckim. A poważnie mówiąc, to bardzo chciałem studiować i zamieszkać z moją dziewczyną, co się na szczęście udało. Poza tym, marzyłem o tym, żeby poznać Kraków, "pożyć" trochę tym magicznym miastem, po którego ulicach przechadzali się wspaniali artyści czy wielcy ludzie. Chciałem właśnie tu pisać, w miejscu, gdzie powstawały utwory bohemy Młodej Polski. Poza tym miałem wiele innych, takich małych marzeń, jak wyjście do teatru czy koncert Myslovitza. Myślałem też o wydaniu wierszy...

Czy jakieś z nich się spełniło?

– Jak już mówiłem, udało mi się dostać na studia razem moją z dziewczyną. Krakowem i jego magią jeszcze się nie nacieszyłem, więc to marzenie ciągle trwa. Podobnie jak pisanie. Po kolei też realizuję te małe marzenia. Niestety, na razie nic nie zapowiada tego, że uda mi się wydać moją poezję.

W rozmowie przyznałeś, że chciałeś studiować filozofię lub teologię świecką. Co sprawiło, że jednak zrezygnowałeś ze swoich wcześniejszych planów?

– Te chęci przyćmiła proza życia. Zdałem sobie sprawę, że przede wszystkim muszę skończyć kierunek, po którym dostanę jakąś pracę. Poza tym uznałem, że jeżeli chcę studiować filozofię, to mogę to robić na własną rękę. Wystarczy wybrać się do Biblioteki Jagiellońskiej, by mieć niemal nieograniczony dostęp do książek o tematyce, która mnie interesuje i jeżeli naprawdę chcę się czegoś dowiedzieć, to mogę to zrobić samemu.

Żeby pisać wiersze najczęściej "musi coś w duszy grać". Co Tobie gra w duszy?

– Trudne pytanie... W dużej mierze jest to ciągły niepokój, taka "mała wojna" nie pozwalająca na obojętność wobec ludzi czy świata. Ciągłe szukanie alternatywnego spojrzenia na wszystko, co czasem mocno irytuje moich bliskich. Oprócz tego jest też nieco introwertyczna miłość, ta do dziewczyny i bliskich i ta nakierowana na świat, która napędza chyba każdego człowieka.

Jak to się stało, że "odkryłeś" w sobie talent, zdolność do pisania wierszy? Jak to się zaczęło?

– Trudno powiedzieć, czy to jest na pewno talent... Wszystko wzięło się z młodzieńczego buntu, wymieszanego z twórczością romantyków i poetów Młodej Polski i z muzyką zespołów typu The Doors czy Nirvana. Ów bunt starałem się ubrać w słowa, zamiast w agresję. A słowa przychodziły do głowy same. Ciekawość poezji zaszczepili we mnie nauczyciele, zarówno świetni poloniści, jak i ,,ścisłowcy". A przynajmniej ich część, która skutecznie mnie zniechęciła do swoich przedmiotów.

Mówisz, że piszesz bardzo długo, pisząc swoje wiersze czym chcesz się podzielić z adresatem? Co chcesz przekazać przez swoje utwory?

– Chcę pokazać trochę inny świat, założyć mu takie ,,okulary" i kazać popatrzeć na siebie takiego jakim jest na co dzień i takiego jakim chciałby być. Staram się powiedzieć w wierszach, że możemy być lepsi, bo nas na to stać. Że jest coś pięknego na świecie, ale że jest też dużo zła, które powstaje i karmi się naszą obojętnością, że nie można uciekać od miłości, śmierci, cierpienia czy szczęścia w codzienną rutynę i pogoń za nowym samochodem... Czy mi się to udaje? Nie mnie to oceniać...

Czy Twoją poezję można w jakiś sposób podzielić, zaklasyfikować?

– Przede wszystkim piszę wiersze białe... Znalezienie jakiejkolwiek klasyfikacji może być jednak trudne. Można by je pogrupować tematycznie, na te związane z wiarą czy z kondycją ludzkiego sumienia. Ale tak naprawdę każdy jest inny, bo każdy został napisany w odpowiedzi na codzienność: o biednej staruszce, o filmie, który widziałem, o twarzy, którą zobaczyłem w autobusie.

Kto jest Twoim autorytetem w pisaniu? Kto cenisz, podziwiasz, masz do niego szacunek za to co tworzył i jak tworzył?
Kielich. Fot. Anna Pająk

– Niedoścignionym ideałem jest dla mnie Norwid poeta, który do końca trzymał się swojej własnej drogi. Umarł w nędzy, niedoceniony przez mu współczesnych. Dopiero w okresie Młodej Polski go odkryto i uznano, że talentem przerósł swoją epokę. Bardzo lubię też twórczość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego,jednego z najzdolniejszych przedstawicieli tzw.pokolenia Kolumbów, z których większość poległa w Powstaniu Warszawskim.

Czytając Twoje wiersze jeden szczególnie zapadł mi w pamięć. To utwór pt. "Być":
- "Być"




Chłopiec. Fot.Anna Pająk

Być poetą
to czuć

ból
Boga przybijanego
do drzewa krzyża
ludzkim „nie”
widzieć
krew na dłoniach
i krzyczeć
że to my

Czy mógłbyś coś więcej o nim powiedzieć? Co autor miał na myśli pisząc wiersz?

– Pisząc go, myślałem o tym, że nie wystarczy patrzeć, oprócz tego trzeba jeszcze widzieć. Widzieć krzywdę, cierpienie, wyciągniętą po pomoc dłoń, własne słabości, potrzeby innych. A poeta, artysta, malarz czy muzyk jest właśnie po to, żeby wszystkim dookoła, a przede wszystkim sobie samemu o tej prostej prawdzie nieustannie przypominać. Ma być nieustannym wyrzutem sumienia, który nie pozwala przymknąć oczu tak na cierpienie, jak i na piękno.

Krzysztof z gitarą. Fot. Anna PająkZ Twojej bogatej biografii można się także dowiedzieć, że masz także zdolności muzyczne, a ich niejako zwieńczeniem jest zespół muzyczny. Opowiedz coś o tym naszym czytelnikom.

– W gimnazjum razem z kolegami postanowiliśmy zrobić coś fajnego, zamiast siedzieć w parkach i dumać: "co by było gdyby". Tak powstała idea wspólnego grania. W krótkim czasie zebraliśmy cały skład i dzięki wielkiej życzliwości pani Ireny z Prudnickiego Domu Kultury mieliśmy salę do prób. Początki były trudne, bo tylko jeden z nas chodził do szkoły muzycznej, ale powoli udawało nam się coś komponować. Potem przyszedł czas na koncerty i konkursy. Po którymś Krzysztof z zespołem. Fot. Anna Pająkz koncertów kolega zajmujący się nagłośnieniem rzucił pomysł płyty. Zebraliśmy wszystkie utwory i przez kilkanaście dni w domowym studio pracowaliśmy nad nagraniami. W końcu się udało, płyta się rozeszła w liczbie dwustu egzemplarzy...
Ale to nie miało znaczenia, byliśmy szczęśliwi i mieliśmy fajną zabawę. Graliśmy, aż do momentu, w którym się rozjechaliśmy na studia po Polsce. Ciepło wspominam te zwariowane czasy.

Co planujesz w najbliższej przyszłości? I jakie jest Twoje obecne marzenie?

– Za moment będą święta, więc mam zamiar nacieszyć się rodziną i wiejskim spokojem, którego mi brakuje w hałaśliwym Krakowie. Potem, jeśli się uda, chciałbym pojechać z dziewczyną i ze znajomymi połazić trochę po górach. Ale największym marzeniem jest wydanie tomiku wierszy, o którym myślę od dawna. Niestety, wydawnictwa niechętnie podchodzą do debiutantów, więc na razie to marzenie odsuwa się w mglistą przyszłość...

Bardzo dziękuję za rozmowę. A do wszystkich czytelników, których Krzysztof zachwycił swoją pasją, dojrzałością i realistycznym spojrzeniem na świat zachęcam do pisania komentarzy.














Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.11.2007 16:08

Cieszę się, że Krzysztof z ziemi prudnickiej aklimatyzuje się w Krakowie, choć zawsze będziemy Ciebie namawiali do powrotu. Na Śląsku, do Prudnika, do Niemysłowic. Czołem!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.04.2007 17:55

1. Zamiast "pasje" wolę "zainteresowania".
2. Pisanie przez mężczyzn wierszy nie uważam za zajęcie nadzwyczajne, a historia kultury jest znakomitym na to twierdzenie dowodem.
3. Ten zacytowany wiersz nie jest wcale dobry (szczegóły daruję, bo to nie miejsce na takie analizy).
4. Tak ludzi jak bohater wywiadu, przy całym dla niego szacunku, jest bardzo wielu.
5. Wątpię w to, że ten wywiad pomoże mu wydać tomik poezji.
6. Lansowanie twórców ze względu na pochodzenie klasowe to już przeżytek.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przede wszystkim + za pracę z tekstem i oddanie jakie okazałaś rozmówcy. Sie należy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarz. Chciałabym odpowiedź na Twoje pytanie. Nie wiesz dlaczego powstał ten artykuł. Pierwszy powód to fakt, że Krzysiek jest człowiekiem niezwykłym a pasjach, zainteresowaniach. Drugi pochodzi z małej miejscowości,ale chce udowodnić, że nie ważne skąd się pochodzi ważne jakim jest się człowiekiem. A po trzecie chce spełnić swoje marzenie wydać tomik poezji i właśnie w tym chciałabym mu pomóc. Pozdrawiam Cię Tomku serdecznie. Magda Kaczwińska

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm, niech nie wyda się to złośliwe, ale zastanowiło mnie, dlaczego wywiad akurat z tą osobą. Przez całą jego treść starałem się doszukać powodu i do końca nie znalazłem :). No ale mozna i takich ludzi wybierać, może pod hasłem "realizujmy pasje, bo co więcej nam w tym psim świecie pozostało". "Zdałem sobie sprawę, że przede wszystkim muszę skończyć kierunek, po którym dostanę jakąś pracę." - również mój dylemat ;). "Jak to się stało, że "odkryłeś" w sobie talent, zdolność do pisania wierszy?" - hm, ciekawe pytanie, a raczej takie hmm dziwne, z rodzaju "jak to się stało, że jesteś praworęczny?" ;) Przynajmniej ze znanych przypadków (w tym swojego) mam wrażenie, że to potrzeba odkrywa pisarza, a nie na odwrót. "Z Twojej bogatej biografii" - hehe, zenit doszukiwania się przyczyny wywiadu. Choć generalnie sama rozmowa dobrze przeprowadzona. Czyli czekamy na 10 tys. kolejnych przypadków studentów-poetów-muzyków... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.