Facebook Google+ Twitter

Mezuza - Wszystkie Ptaki Szymona Szelca

Współautorzy: Adam Bartosz Natalia Ga

Kompozycja Szymona Szelca na ścianie budynku przylegającego do Placu Starej Synagogi zupełnym przypadkiem nabrała nowych konotacji, kiedy to zapadł pierwszy zmierzch i na Placu zapłonęły latarnie.

 / Fot. Natalia GancarzPod tarnowską bimę pielgrzymują wycieczki z całego świata. Izraelska młodzież, amerykańscy chasydzi, poszukiwacze historycznych budowli i pozostałości po żydowskiej historii Tarnowa – z Polski i spoza niej. Dotąd skupiali się na wymiarze religijnym, ale też mogli poznać jej historię z tablic wystawy planszowej, umieszczonej we wnękach muru od zachodniej strony Placu Starej Synagogi. Tymczasem ostatnio zainteresowanie budzi jeszcze jedno zjawisko na placu przy bimie. Jej „plecy”.

Mezuza

Na przełomie lat 2015 i 2016 Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie realizuje edukacyjno-kulturalny projekt, pod nazwą Mezuza. Mezuza to oczywiście zwitek pergaminu z dwoma fragmentami z Księgi Królewskiej (Słuchaj Izraelu…), który w żydowskich domach umieszczany jest na prawej futrynie drzwi. Zwyczaj każe, by pobożni żydzi wchodząc i wychodząc z domu dotykali mezuzy a właściwie owego fragmentu Pisma, co z jednej strony zapewnia im nieustanną świadomość przebywania w atmosferze Słowa Bożego, z drugiej zaś – chroni dom i rodzinę oraz samego pobożnego Żyda, który owego pergaminu dotyka. Ale Mezuza to symbol czegoś przekraczającego-li tylko wymiar Przygotowanie ściany / Fot. Natalia Gancarzreligijny. Dla współczesnych mieszkańców Tarnowa, który przed wojną aż w połowie był żydowski, mezuza – a właściwie nieliczne już ślady po mezuzie na domach niegdyś zamieszkanych przez Żydów – to symbol tego, co minęło, a nadało kształt temu, co obecne.
Właśnie tym kierowali się organizatorzy projektu Mezuza: przypomnieć to, co zapomniane. Przywołać to, co być może stało się tak bardzo ulotne, że pozostało jedynie w anegdotycznych opowieściach rodzinnych. Żydowski Tarnów nie jest bowiem baśnią, ale zupełnie realną historią. I historia ta mówi o współistnieniu. O codzienności. O handlu, usługach i mieszkaniu w tych samych kamienicach z sąsiadami – wyznania mojżeszowego. Część z nich stanowili pobożni żydzi, dziś kojarzeni z chasydami. Część była syjonistami – działaczami na rzecz powstania państwa Izrael. O nich to można powiedzieć Żydzi z wielkiej litery, bowiem to nazwa narodu a nie wyznania. Jeszcze inna grupa to Polacy, którzy co prawda wyznania byli mojżeszowego (a więc żydzi pisani małą literą), ale przede wszystkim czuli się i występowali (np. w życiu polityczno- / Fot. Natalia Gancarzspołecznym) jako Polacy czy dokładniej – Polacy-tarnowianie. Byli wśród nich zapewne i ateiści. Bo tam, gdzie religia stanowi dominantę zawsze znajdą się osoby „spoza systemu”. Tak jak Julian Tuwim, żydowskiego co prawda pochodzenia, ale przecież ani religijny, ani syjonista. Polak-poeta.

Miasto przed wojną

Jestem pewna, że w przedwojennym Tarnowie ścisła granica między Żydem a nie-Żydem uwidaczniała się wyłącznie w sytuacjach konfliktowych. Ale przecież jeśli żyje się w społeczeństwie polikulturowym, codzienność polega raczej na zażegnywaniu konfliktów. Więc Żyd… czy Żyd był problemem przedwojennego Tarnowa czy raczej był jego składową, jak… szewc, krawiec, kaletnik, powroźnik, ekspedient, radca, radny. Zarówno szewc, krawiec i kaletnik czy powroźnik, jak i radca czy radny stanowili podział zawodowy, ale nie religijny czy narodowy. Żydzi pełnili funkcje społeczne, trudnili się tymi samymi zawodami co nie-Żydzi, jak również – stanowili połowę miasta i połowę – władz miasta. W codziennym życiu nie byli problemem, dopóki za problem ich nie uznano. Trudno sobie to dziś wyobrazić.

Mural

Na plecach bimy w ramach projektu Mezuza powstał mural. Czy jest żydowski? Nie. Czy jest polski? Jest – polikulturowy. Szymon Szelc, który wraz tarnowskimi wolontariuszami (m.in. dzieciakami z ul. Żydowskiej oraz wolontariuszami Fundacji AntySchematy 2 malował go przez blisko dwa tygodnie, podczas upalnych czerwcowych dni, zaplanował go następująco: ptaki z wszystkich kontynentów, przedstawiciele wszelkich możliwych (i niemożliwych) gatunków, lecą gdzieś, tam, gdzie jest ich cel. Cel poniekąd ukształtował się bez ingerencji artysty. Celem ptaków stało się bowiem światło.
Kompozycję muralu Szelca stanowi klucz ptaków, należących do rozmaitych gatunków. Jedne z nich są rozpoznawalne na pierwszy rzut oka: dudek, sowa, orzeł, wrona… Są określone. Inne stanowią bardziej ulotne twory, niekoniecznie przyporządkowane do znanych nam definicji. I tak, ptaki Szymona mogą być zobrazowaniem typów żydowskich – chasydzi, Początki muralu / Fot. Natalia Gancarzsyjoniści, bardzo określone grupy religijne, polityczne czy zawodowe. Ale inne ptaki, niedookreślone… to także ptaki z tego samego wielowymiarowego klucza. Ich domeną jest nieboskłon. Dopóki nie zakładają gniazd na naszych balkonach nie stanowią problemu…
Wśród ptaków znajdujemy typy bardzo wyraźne: gołąb – symbol pokoju, orzeł – znak siły i niezależności, wrona – symbol zagłady. Gdyby przyjrzeć się każdemu z nich, wyodrębnimy więcej cech, zwyczajów i – odpowiadających im typów ludzkich. Tyle, że pomiędzy ptakami nie wybrzmiewa żadna forma konfliktu. Nawet, jeśli odmienne, lecą niezależnie od siebie i tylko przypadkiem obok, to jednak żaden z drugim nie walczy.
Kompozycja Szymona Szelca na ścianie budynku przylegającego do Placu Starej Synagogi zupełnym przypadkiem nabrała nowych konotacji, kiedy to zapadł pierwszy zmierzch i na Placu zapłonęły latarnie. Jedna z nich mianowicie oświetla północną część muralu. Jedna z nich mianowicie sprawia, że ptaki lecą do światła latarni.
Ptaki Szymona to znacznie pojemniejsza alegoria, która doskonale wpisuje się w dzisiejszą dyskusję nad kierunkiem zmian i akceptacji. Przyjmować Syryjczyków, Birmańczyków, mieszkańców Bangladeszu i Wietnamu czy też nie. Akceptować odmienność, inność czy też nie. Wreszcie – żyć normalnie pozostając w kontakcie/interakcji z innością czy też nie. Ptaki  / Fot. Natalia GancarzSzymona Szelca wykroczyły, wyleciały znacznie dalej, poza interpretację historyczną. One zupełnie wprost pokazują współistnienie. I właśnie kwestia przypominania o współistnieniu jest podstawową ideą, która przewija się we wszelkich wydarzeniach, związanych z projektem Mezuza. Wszak na tym samym murze ptaki wszelkich gatunków krążą wokół jednego światła.

Projekt Mezuza
Komitet Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.