Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41548 miejsce

MFW zaaplikował Węgrom i Ukrainie śmiertelną kurację !

Kilka tygodni temu globalni spekulanci wykorzystując sytuację , zaatakowali waluty Węgier, Ukrainy a na końcu też i Polski. Z tej całej sytuacji obronną ręką wyszła jedynie Polska. Pozostałe kraje pogrążyły się w kryzysie walutowym.

Za kryzys walutowy na Węgrzech i Ukrainie odpowiadają globalni spekulanci. Wykorzystali oni bardzo niekorzystne dane na temat zadłużenia zagranicznego tych krajów, aby sporo zarobić na doprowadzeniu do kryzysu walutowego. Organizacjami zajmującymi się spekulacjami walutowymi są banki (szczególnie banki inwestycyjne), fundusze emerytalne, fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, korporacje międzynarodowe i bardzo bogate banki indywidualne. Są to obecnie najwięksi "gracze" na rynku walutowym. Co warto podkreślić ponad 80 proc. obrotu międzywalutowego odbywa się właśnie pomiędzy bankami.

Zwykle działalność spekulacyjna tych banków na rynku walutowym jest owiana tajemnicą. Dlatego też tym bardziej warto poznać listę 10 "graczy" na rynkach walutowych, biorąc pod uwagę ich udział w rynku.


1. Citigroup (Amerykański - 9,74 proc.)

2. Deutsche Bank (Niemiecki – 9.08 proc. )

3. Goldman Sachs (Amerykański – 7.09 proc.)

4. JP Morgan (Amerykański – 5.22 proc.)

5. Chase Manhattan Bank (Amerykański – 4.69 proc.)

6. Credit Suisse First Boston (Szwajcarski – 4.10 proc.)

7. UBS Warburg (Szwajcarski – 3.55 proc.)

8. State Street Bank and Trust (Amerykański - 2.99 proc.)

9. Bank of America (US – 2.99 proc.)

10. Morgan Stanley Dean Witter (Amerykański – 2.87 proc.)

Myślę, że nazwa gracz jest nieadekwatna do prowadzonej przez te banki działalności. Znacznie lepsze w tym wypadku jest określenie spekulant.

Scenariusz działania tych globalnych spekulantów jest bardzo prosty. Wykorzystują oni najczęściej niekorzystne informacje na temat sytuacji finansowej danego kraju do przeprowadzenia ataku walutowego. Jeśli zaatakowane państwo nie zdoła się obronić, następuje kryzys walutowy i konieczność zaciągnięcia pożyczki z MFW na bardzo niekorzystnych dla tych krajów warunkach. Tak też i się stało w obecnym przypadku.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy udzielił tym krajom wielomiliardowych pożyczek, domagając się jednocześnie utworzenia specjalnej instytucji która będzie z przeprowadzonej prywatyzacji
finansowała działalność biznesu. Celem tej wymuszonej prywatyzacji jest oczywiście przejęcie tych firm przez zagraniczne koncerny. Często takie działania w oficjalnym języku nazywa się przywracaniem zaufania zagranicznych inwestorów do danego kraju. Dodatkowo MFW domaga się od tych krajów ograniczenia wydatków socjalnych. Celem działania MFW jest nie tyle pomoc konkretnym państwom z wyjścia z kryzysu, co podporządkowanie ich gospodarek interesom ponadnarodowych korporacji i światowych rynków finansowych. Dlatego też tak bardzo potrzebna jest całkowita zmiana działania tej jakże szkodliwej instytucji.

MFW pomaga, ale wyłącznie globalnym korporacjom i giełdowym rekinom na osiąganie coraz większych zysków, kosztem obywateli tych krajów. Dlatego też powinni oni masowo wyjść na ulicę i protestować przeciwko nieludzkim reformom narzuconym im przez międzynarodowe instytucje stojące na straży korporacyjnej globalizacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pani Stefanio z całym szacunkiem, ale przez rzetelną pracę spekulacji walutowych się nie ograniczy. Banki czy międzynarodowe korporacje będą tak długo spekulować - jak długo ta działalność będzie im się najbardziej opłacała i będą mogli przenosić koszty na zwykłych podatników. Rządy wydały biliony na ratowanie systemu finansowego a bankierzy wypłacają sobie milionowe bonusy premii. Ten kryzys najlepiej pokazuje jak to w praktyce wygląda!
Jeśli w gospodarce najwięcej do powiedzenia będą mieli bankierzy- nie będzie można zbudować stabilnej gospodarki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie odmawiam słuszności tezom postawionym w artykule.
Jednak masowe wychodzenie na ulice i awanturowanie się - do czego związkowcy wydają się niezwykle przywiązani - sprawy nie załatwi.
Przenosząc problem na nasze podwórko, powiem, że
wycieczki związkowców do Warszawy, czy Brukseli dochodu narodowego nie zwiększają.
Silną gospodarkę zdolną oprzeć się spekulacjom nie tylko bankowców, buduje porozumienie i rzetelna praca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.