Facebook Google+ Twitter

Miał 10 punktów w skali Apgar...

Monikę poznałam na turnusie rehabilitacyjnym dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Przyjechała do ośrodka ze swoim nastoletnim synem Arturem. Wyróżniała się spośród innych kobiet. Na jej twarzy często gościł uśmiech.

Usg. / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Embryo_at_5_weeks.JPG&filetimestamp=20060605193059Kiedy dzieci zajęły się zabawą, miałyśmy trochę czasu na pogaduszki przy kawie. Można było odpocząć po męczącym dniu i zabiegach rehabilitacyjnych naszych pociech. Rozmawiałyśmy o wszystkim, ale i tak najczęściej poruszany był jeden temat - dziecko. I wówczas wracało się do początku jego istnienia - do okresu ciąży.

Tak ją wspomina Monika:

W drugą ciążę zaszłam w wieku 26 lat. Mieliśmy już 4-letnią Weronikę. Tę ciążę znosiłam lepiej niż poprzednią. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Żadnych nudności, zawrotów głowy ani bólów kręgosłupa. Tym razem się na te dolegliwości nie uskarżałam. Badanie lekarskie potwierdzały, że płód rozwija się prawidłowo.

Cieszyliśmy się z mężem, że będziemy mieć drugie dziecko. Chłopiec czy dziewczynka? Nie pytaliśmy o płeć. Nie miało to znaczenia.

Do terminu porodu brakowało 2 tygodnie. Wtedy w nocy, czułam, że zaczynam rodzić. Pojechaliśmy czym prędzej do szpitala. Miał być jednym z najlepszych (wg akcji "Rodzić po ludzku") w moim mieście (wojewódzkim). Poleciła mi tę placówkę koleżanka. Po zbadaniu mnie ani lekarz, ani położna nie wiedzieli, czy będę rodzić. W tym czasie akcja porodowa ustała. Na moją usilną prośbę przyjęto mnie na oddział. Po południu dostałam kroplówkę z oxytocyną. Pomogło. Urodziłam syna. Dostał 10 punktów w skali Apgar.

Jaka ja byłam szczęśliwa, że już koniec porodu i że dziecko jest zdrowe.

Po trzech godzinach zauważyłam, że Artur wygląda inaczej niż pozostałe dzieci. Był siny. Powiedziałam pielęgniarce, ale ona zbagatelizowała sprawę. Niedługo potem maluszki zabrano na zabiegi pielęgnacyjne. I wtedy, po kilku minutach, przyszła do mnie pani doktor i powiedziała, że syn ma niewydolność oddechową i odmę. Zabrano go i podłączono do urządzenia CPAP. Jednak nic to nie pomogło. Jego stan się pogarszał.

Pamiętam jak pani doktor sugerowała, że to niejako moja wina, że dziecko jest w takim stanie. Że powinnam natychmiast rozpoznać, że jest chore. A ja przecież mówiłam, tylko nikt mnie nie słuchał...


Monika przerywa na chwilę i zamyśla się. Głos jej lekko drży. Po chwili mówi dalej.

Podjęto decyzję o przewiezieniu dziecka do szpitala dziecięcego. Te kilka dni niepewności, podczas których nie wiedzieliśmy czy uda się go uratować, były dla nas bardzo ciężkie. Lekarze nie dawali nam żadnej gwarancji. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Artur żyje.I się urodził... / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Newborn_baby-1_hour_after.jpg&filetimestamp=20091121111007

Mówiąc te słowa odwraca się i szuka wzrokiem wśród innych dzieci Artura. I patrzy na niego przez chwilę. A on, jakby czując jej wzrok na swoich plecach, odwraca się i przybiega do niej. Siada jej na kolanach, powtarzając kilka razy "przytulać" i obejmuje ją za szyję. Monika głaszcze go po głowie, przytula i szepcze mu coś do ucha. Chłopiec wtula się jeszcze mocniej. Później zrywa się i biegnie dalej.

Artur ma autyzm...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.08.2010 15:08

Ciekawe:) 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z opinią Marty. To było ewidentne zlekceważenie Ewy i sygnalizowanych przez nią niepokojów co do stanu jej nowo narodzonego dziecka. No cóż, na oddziałach położniczych różne rzeczy się zdarzają.
Artykuł porusza i wzrusza. I nie jest ważne, moim zdaniem, czy kwalifikuje się do konkursu, czy też nie. To sprawa zupełnie drugorzędna, bo liczy się przede wszystkim problem przedstawiony przez autorkę tekstu. Ewuniu - wysyłam 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutna historia, ale jednoczesnie i piekna, bo mimo wszystko dzieciątko zyje. Fakt, że jest niepełnosprawne, ale zyje, a to jest najważniejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja zwróciłam uwagę przede wszystkim na ten fragment:

"Po trzech godzinach zauważyłam, że Artur wygląda inaczej niż pozostałe dzieci. Był siny. Powiedziałam pielęgniarce, ale ona zbagatelizowała sprawę. Niedługo potem maluszki zabrano na zabiegi pielęgnacyjne. I wtedy, po kilku minutach, przyszła do mnie pani doktor i powiedziała, że syn ma niewydolność oddechową i odmę."

Popatrzcie, jak on wiele mówi o stosunku do kobiety w ciąży w naszym kraju. Poród, zwany inaczej rozwiązaniem, to przecież jej punkt kulminacyjny, wielka próba sił i odwagi dla każdej matki. U ludów, które lekceważąco traktujemy jako prymitywne, położnicę otaczają troskliwą opieką doświadczone kobiety. Opiekują się nią także po porodzie, dzięki czemu może odpocząć i szybko odzyskać siły. Poród odbywa się intymnych warunkach i w pozycji dogodnej dla matki, a nie na leżąco - dla wygody lekarza i położnych...
W opisanym przez Ewę przypadku personel szpitala nie tylko zaniedbał obowiązki, lekceważąc niepokój matki. Wspomniana lekarka zachowała się wyjątkowo podle, próbując obarczyć sumienie Moniki odpowiedzialnością za to zaniedbanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skala to pierwsze 10 minut życia Apgar http://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Apgar
Artykuł przybliża nam "świat" i ludzi , z którym rzadko mamy kontakt , o ile w ogóle, oraz taak mało o nich wiemy.
Autorka z wyczuciem i delikatnością opowiedziała spotkanie z autyzmem. chwała Ci EWo za to. !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry i wymowny tekst. *5

Komentarz został ukrytyrozwiń

5

Komentarz został ukrytyrozwiń

To kolejne potwierdzenie Ewo - co dla Ciebie naprawdę jest ważne w życiu...5 *

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.08.2010 19:54

Szczerze mówiąc, nie wiem, o jaki konkurs chodzi chodzi i jest mi to obojętne... Nie lubię konkursów :)

Natomiast artykuł jest świetny...

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.