Facebook Google+ Twitter

Miał być pogrom a były trzy gole

Do meczu pomiędzy AZS UW a Team Unisław zespoły podeszły w różnych nastrojach. Akademicy przed tygodniem zaczęli od zwycięstwa, 4:1 z MOKS Białystok, natomiast Unisław przegrał z Red Devils Chojnice 4:16!

W akcji Remigiusz Mytyk / Fot. Robert ZakrzewskiW niedzielę, w hali przy Banacha, faworytem było AZS UW. Jednak taka rola nie służy "azetesiakom", którzy chyba już przed meczem w głowach mieli pewne zwycięstwo. Nie przyszło ono łatwo. Jednak nie uprzedzajmy faktów.

AZS rozpoczął mecz od pressingu już pod bramką rywala, co przynosiło efekty w postaci szybko przejmowanych piłek. Gospodarze oddali dwa groźne strzały. To chyba spotęgowało odczucie, że goście "położą się na parkiecie". Nic bardziej błędnego. Wystarczyło, że "Akademicy" odpuścili z kryciem, a Unisławianie stwarzali sobie groźne sytuacje.

Jednak bramkarz Norbert Plichta rozgrywał w niedzielne popołudnie, jeden ze swoich najlepszych meczów (a może nawet najlepszy). Jeśli sam nie bronił to pomagały mu boczna siatka, słupek, lub poprzeczka. Czasami naprawdę wychodził z groźnych sytuacji w niesamowity sposób.

Przykład z bramkarza musieli wziąć w końcu koledzy z pola. W 12. minucie, w zamieszaniu podbramkowym, umiejętnie zastawił się Karol Domżała, i odwracając się uderzył, a zasłonięty bramkarz piłkę zobaczył dopiero w ...siatce. Na minutę przed końcem pierwszej połowy wynik podwyższył Przemysław Cegiełko, który lewą stroną boiska minął obrońcę i uderzył z całej siły.

Drugą odsłonę zdominował chaos. Od niechcenia wyprowadzane akcje z obu stron, dużo niecelnych podań (typu na alibi) oraz fauli. Goście kilkukrotnie trafiali w boczną siatkę bramki, a zawodnicy AZS-u, Przemysław Cegiełko i Arkadiusz Bagiński nie wykorzystali sytuacji sam na sam z bramkarzem (ten drugi był faulowany i przy odrobinie cwaniactwa mógłby wywalczyć rzut karny). Team również szukał szans na kontaktowego gola.

Po jednej ze strat w środku pola na bramkę, gospodarzy pobiegł co sił zawodnik Teamu, jednak Plichta rzucił się mu pod nogi i zapobiegł stracie gola. W ostatniej minucie meczu marzeń o pierwszych punktach unisławian pozbawił Przemysław Cegiełko, który na "dłuższym słupku" zamknął akcję Pawła Juchniewicza.

Po meczu trener Rafał Klimkowski powiedział: Wciąż mamy problem z atakiem pozycyjnym, ciągle próbujemy stworzyć własny styl gry. Sześć punktów w dwóch spotkaniach przed sezonem wziąłbym w ciemno. Teraz jedziemy do Torunia na mecz z Radio Systemem, zawsze walczymy o zwycięstwo, ale nawet punkt na wyjeździe jest dobrym wynikiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.