Facebook Google+ Twitter

Miał jeździć na wózku inwalidzkim, przejedzie 10 tys. km na rowerze

Wykrycie nowotworu mózgu, operacja i diagnoza lekarzy: wózek inwalidzki do końca życia. Tak w skrócie można opisać historię Joachima. Jednak jej dalszy ciąg jest zaskakujący.

Joachim i jego ojciec / Fot. materiały prasoweTrzy lata temu u Joachima zdiagnozowano nowotwór mózgu. Wiązało się to z operacją. Guz został usunięty, jednak doszło do komplikacji i po przebudzeniu Joachim dowiedział się od lekarzy, że do końca życia będzie poruszał się na wózku inwalidzkim. Okazało się jednak, że lekarze się pomylili, a Joachim w ramach rehabilitacji 30 września wyrusza do Australii, by o własnych siłach przejechać 10 tys. km na rowerze. Dlaczego akurat Australia? - Zawsze uwielbiałem podróże. Kiedy leżałem na szpitalnym łóżku i słyszałem opinie lekarzy, że grozi mi wózek inwalidzki do końca życia, myślałem, że nigdy już nigdzie nie pojadę. A Australia wydawała mi się tak egzotyczna i odległa, że zupełnie niedostępna - mówi Joachim Czerniak. - Poza tym, gdy już wylądujemy w Australii, nie będzie możliwości zawrócenia do domu. Mimo zmęczenia, trzeba jechać dalej. To tak, jak walka z rakiem. Nie oglądaj się za siebie, tylko jedź do celu - dodaje.Joachim Czerniak / Fot. materiały prasowe Jak mówi rehabilitantka Joachima, Ewelina, która również jedzie do Australii, oprócz jazdy na rowerze będzie on musiał przejść wiele ćwiczeń uzupełniających, takich jak rozciąganie, terapia manualna czy nawet elementy jogi. Są to bardzo ważne czynności, które mają zrównoważyć cały system mięśniowy.

W organizacji wyprawy pomaga fundacja All For Planet, która zajmuje się miedzy innymi promocją roweru, jako ekologicznego środka transportu. - Kiedy kilka miesięcy temu poznałem historię Joachima, uznałem, że musimy zrobić wszystko co możliwe, żeby ta wyprawa doszła do skutku - mówi Krzysztof Śpiewek, Dyrektor Fundacji Allegro All For Planet.

trasa / Fot. materiały prasoweCała przygoda ma potrwać pół roku, ponieważ ze względu na kondycję Joachima konieczne są przerwy i czas na regenerację sił. W "podróży życia" chłopakowi towarzyszyć będą jego ojciec Robert, fizjoterapeutka Ewelina oraz wolontariusz Bartek, który zajmie się dokumentowaniem wyprawy. Cała drużyna w Australii chce pokonać ponad 10 tys. km. Trasa ma prowadzić z Darwin do Perth. Średni dzienny dystans jaki będą pokonywali Polacy na australijskich ziemiach to ok. 80 km. Ekspedycja ma mieć także walor podróżniczy, dlatego uczestnicy będą spać w namiotach, sami sobie gotować, a po drodze odwiedzać ciekawe miejsca. Jak mówi bohater tej historii, te 10 tys. km to dla niego walka o odzyskanie dawnej sprawności. To nie wyścig, ani ucieczka, tylko pogoń za zdrowiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Życzę zdrowia, szczęścia, powodzenia! Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kazik
  • Kazik
  • 30.09.2012 09:59

ups miało być http://dungu.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kazik
  • Kazik
  • 30.09.2012 09:59

Świetny artykuł, zapraszam na http;//dungu.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.