Facebook Google+ Twitter

"Miała pani najlepszy czas, ale pani nie wygrała"

Ubiegłotygodniowy maraton Nike w San Francisco zakończył się niesamowitym skandalem. Mało znana Arien O’Connell uzyskała najlepszy czas, ale... organizatorzy uznali, że zwyciężyła inna zawodniczka.

Maraton Nike w San Francisco co roku gromadzi kilkanaście tysięcy zawodniczek. Tu zdjęcie z 2006 r. / Fot. bam0027 / http://flickr.com/photos/blo/278075110/in/set-72157594342664153 / lic. CC AttributionJak to możliwe? Wszystko dlatego, że bieg – będący zarazem imprezą promocyjną firmy Nike – rozgrywano w dwóch grupach. Najpierw biegła „elita”, złożona z 19 zawodowych biegaczek. Dopiero 20 minut później wystartowała reszta zawodniczek. Wśród nich była Arien O’Connell, 24-letnia nauczycielka, amatorsko biegająca maratony (niedzielny w San Francisco był szóstym w jej życiu).

O’Connell szybko oderwała się od „amatorskiej” stawki. Do mety dobiegła po 2 godzinach, 55 minutach i 11 sekundach, znacząco poprawiając rekord życiowy. Mało kto zwrócił jednak na nią uwagę, gdyż wszyscy byli zajęci zwyciężczynią z „elitarnej” grupy, Norą Colligan. Przeprowadzono już całą ceremonię dekoracji najlepszych zawodniczek.

Najszybsza, ale nie najlepsza


W całym zamieszaniu nikt nie zwrócił uwagi, że Colligan wprawdzie przybiegła na metę jako pierwsza, ale – ponieważ startowała 20 minut wcześniej niż amatorka O’Connell – w rzeczywistości uzyskała gorszy czas, i to aż o 11 minut. Dopiero sama Arien O’Connell, sprawdziwszy swój rezultat, ośmieliła się zauważyć, że to ona była najszybsza. - To, że uzyskała pani najlepszy czas, wcale nie oznacza, że pani wygrała – tak ponoć odpowiedzieli jej organizatorzy biegu. Następnie usłyszała, że nie może zostać uznana za zwyciężczynię, bo nie biegła w „elitarnej” grupie, tylko wśród amatorów.

Tak naprawdę jednak nikt nie wiedział, co robić. Nagrody zostały już rozdane, dekoracja odbyła się bez udziału O’Connell. Niektórzy spośród przedstawicieli Nike próbowali nawet odwracać kota ogonem, twierdząc, że to sama zawodniczka winna jest całej sytuacji, bo nie zgłosiła się do „elitarnej grupy”. Jeszcze dzień po biegu obstawali przy swoim. – My zwycięzcę naszego maratonu już ogłosiliśmy – twierdziła Tanya Lopez, przedstawicielka firmy.

Inaczej całą sprawę próbował tłumaczyć Jim Estes, jeden z dyrektorów amerykańskiego programu USA Track & Field. – Ponieważ obydwie zawodniczki nie startowały jednocześnie, na dobrą sprawę nie brały udziału w tym samym biegu. Ta, która zwyciężyła w „elitarnej” grupie, nie mogła wiedzieć, że tak naprawdę ściga się z kimś jeszcze – mówił.

Warto dodać, że dosłownie tydzień wcześniej Estes musiał rozstrzygać w podobnej sytuacji: podczas maratonu w Chicago, Kenijczyk Wesley Korir sensacyjnie przybiegł do mety na czwartym miejscu, mimo że został zaliczony do słabszej grupy i wystartował pięć minut później niż najlepsi. Ostatecznie nagrody za czwartą lokatę nie otrzymał.

Arien O'Connell pokonała faworytki w Nike Women's Marathon w San Francisco, ale organizatorzy nie chcieli uznać jej za triumfatorkę. Incydent wywołał oburzenie w amerykańskiej prasie / Fot. screen z nytimes.com- To absurd – twierdzi z kolei John Hendershott, redaktor magazynu „Track and Field News”. Jego zdaniem 24-letniej O’Connell powinno zostać przyznane zwycięstwo. – Co niby miałaby zrobić w takiej sytuacji? Specjalnie zwalniać, bo nie jest w gronie „elitarnych” zawodniczek?

„A winner” zamiast „the winner”


Oburzenie wyrazili też miłośnicy biegania, którzy usłyszeli o sprawie. Przygotowali petycję do firmy Nike, którą podpisała ponad setka osób. Nawet lokalnym dziennikarzom trudno było zachować obiektywizm. „Takie imprezy wystawiają wizytówkę miastu. Chcemy, by odjeżdżający uczestnicy chwalili nas za świetną organizację. Tymczasem okazuje się, że nawet nie wiemy, jak obsługiwać stoper”, skomentował C.W. Nevius, dziennikarz gazety „San Francisco Chronicle”.

Protest kibiców i liczne e-maile z pretensjami skłoniły organizatorów do zmiany stanowiska. Kilka dni po biegu, przedstawicielka Nike zadzwoniła do O’Connell i powiedziała, że otrzyma takie same nagrody jak Nora Colligan. Jednak i tu nie obyło się bez uszczypliwości – O’Connell usłyszała przez telefon, że jest „a winner”, a nie „the winner”. Różnica, choć nieprzekładalna na język polski, jest istotna: można powiedzieć, że organizatorzy uznali Arien za "jakąś tam zwyciężczynię", a nie konkretną i jedyną triumfatorkę ich maratonu.

Jedynym plusem całej afery jest fakt, że organizatorzy postanowili zlikwidować podział na grupę „elitarną” i „amatorską”. Od przyszłego roku wszyscy uczestnicy Nike Women’s Marathon w San Francisco (w tym roku było ich ponad 20 tys.) będą startować razem. Jednak niesmak na pewno pozostanie. A przy okazji przepadła szansa na dobrą reklamę imprezy. – Pomyśleć tylko, jaką promocję mogłaby im zrobić taka niespodziewana, nikomu nieznana zwyciężczyni – kwituje Hendershott z „Track and Field News”.

źródła: San Francisco Chronicle, New York Times

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

+
No niestety...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa sytuacja. Przyznam nie przeczytałem o niej jak na razie na innym portalu. Gratuluje nosa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.10.2008 21:05

Komercja zatacza koło, marketingowe działania sięgnęły dna.
Spece od marketingu zapętlili się jak nieomylni bankowcy i kuriozalnie, zaczęli wyróżniać tych, którzy zostali zatrudnieni( bo biegają za pieniądze), zapominając, że reklama skierowana jest do masowego konsumenta.
Mieli okazję, zintegrować klienta z marką ( w bardzo prosty sposób – zobacz co można w butach naszej firmy !) strzelili sobie w stopę – odzianą w bucik z odpowiednim logiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naprawdę aż trudno uwierzyć, że taka sytuacja miała miejsce. Groteska!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.