Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

320 miejsce

Miałam już nie pisać, ale...

...po przemówieniu Prezesa uświadomiłam sobie, że godziny policyjnej nikt nie ogłosił, kipiszu w poszukiwaniu bibuły w chałupie nikt nie robi, ojca policja nie wywozi, bo go wywieźli wiosną 43 roku i od tej pory sierotka jestem

 / Fot. Nick Saltmarsh/CC BY 2.0 ...a szkoły wyłącznie pod polskim zaborem i nikt dzieciakom nie każe śpiewać „Boże cara chrani”. No coś mi tu nie gra, jak mówi nabywca organków.

Dlatego 70 miesiączka Wielkiego Prezesa, w czasie której wyszedłszy z kanałów (jak pewien Japończyk z wietnamskiej puszczy w 40 lat po zakończeniu amerykańskiego najazdu), zapowiada z kuchennej drabinki wiosenną ofensywę w walce o wolność i suwerenność uświadomiła mi, że tą niebywałą odwagę czerpie Prezes z tabletek na otyłość kupionych w Internecie, (nie wolno mi tu umieszczać reklamy) ukrywając się w momentach zagrożenia nie tylko w kanałach, ale i w bunkrach na trasie metra, które okupant wybudował w Warszawie.

Ponieważ jednak nie mam jeszcze w telefonie ani na ekranie ostrzeżenia, „rozmowy, meile i inne świństwa kontrolowane” – popiszę sobie trochę, wypełniając czas oczekiwania na darmowe leki; to też forma terapii.

Czas oczekiwania urozmaicam sobie różnie, między innymi słuchając z uwagą ludzi mądrych, wykształconych i pełniących stanowiska ważne dla przyszłości kraju, w którym przyjdzie mi jeszcze trochę pożyć, a który już na wiosnę zostanie wyzwolony przez wielkiego stratega, przy pomocy armii uzbrojonej w krzyże, moherowe tarcze oraz atom zbudowany według instrukcji znalezionej w Google.

W trakcie oczekiwania wiosennej ofensywy wyzwoleńczej, cieszyłam oczy urodą ministra Gowina, a nawet wysłucham jego cennych uwag z dziedziny spolegliwego życia społecznego, kultury i znakomitych manier. Otóż w styczniu 2013 roku, w RMF FM ((http://www.tvn24.pl) wygłosił pan Gowin znamienną rzecz, a mianowicie:

„- Grzebanie w życiorysie sędziego Tulei, tak jak w przeszłości grzebanie w życiorysach wielu rodzin wielu innych osób, to jest rzecz moralnie absolutnie niedopuszczalna. To się nie mieści w kanonie cywilizacji zachodniej. W tej cywilizacji człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny…” (http://www.tvn24.pl)

Jednakże, ponieważ punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, po przesiadce na stołek przydzielony przez Prezesa, minister Gowin wygłosił coś całkiem przeciwnego, a mianowicie lustrację rodziny Kijowskich, sięgając do nieznanej sobie, jak się okazuje, historii seniora rodu twierdząc,
”…, że chodzi o dziadka, który był związany komunistycznym aparatem represji... Potwierdzam tezę Jarosława Kaczyńskiego, że istnieje pewien historyczny związek między częścią tych, którzy protestują a środowiskiem (http://www.tvn24.pl)

Odpowiedzi na takie dictum udzielił jeden panów Kijowskich i każdy może ją sobie wyszukać w necie. Ja jej powtarzać nie będę bo zwrot „dać w pysk” jest bardzo nieelegancki.

Wypowiedź pana Gowina znalazła oddźwięk w liście otwartym licznych członków kadry akademickiej, oburzonych treścią wypowiedzi człowieka pełniącego funkcje ministra szkolnictwa wyższego.
Jak można się było spodziewać, pan minister ripostował elegancko:
- Kadra akademicka składa się ze 100 tys. osób, więc te 400, z całym szacunkiem dla nich, reprezentuje bardzo drobną cząstkę tego środowiska - ocenił. (http://www.tvn24.pl)

Nie bardzo wierzyłam swoim oczom, czytając tę odpowiedź, ale pamięć płata figle i przypomniał mi się natychmiast jeden z żydowskich dowcipów, które jak wiadomo – niosą w sobie niepodważalny ładunek życiowej mądrości:

- Icek do rabina: rebe, ty musisz wiedzieć, że twoja Ryfka puszcza się ze wszystkimi w lesie.
- Rebe do Icka: phi! Też mi las!

Takim akcentem kończę dzisiaj i żegnam Państwa do następnego razu, kiedy w mej duszy zagra kolejne „nie chcem, ale muszem”.


Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

ba...szambo polityki,życie pokaże jak jest głębokie!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Wyjaśnijcie mi, jak ci ludzie mają dziś czelność patrzeć nam w twarz?/

O to chodzi, że nie mają. To bezczelność. Warunek konieczny do pływania na powierzchni "szamba".

Bohater albo agent-zdrajca.
Na powierzchni szamba tylko te etykietki się utrzymują. Cała reszta - tonie.

Albo jak kto woli - narracja handlowa: kupić w całości albo nie kupić.
Lub moralna: dobry albo zły.
Albo "budowlana": jest pomnik albo go nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marta Jenner - otóż to.
A wypowiedzi zarówno pana Waszczykowskiego, jak i niestety, Prezydenta, są po prostu haniebne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukaszu, jeśli szanujemy autorytet Cenckiewicza w sprawie Wałęsy, to musimy być konsekwentni i zastanowić się, co robi w Kancelarii Premiera pewien pan, o którym historyk mówił:
"[...]działał w partii i pracował w prokuraturze, co dziś niejednokrotnie poczytuje sobie za zasługę. Zbyt wiele wiem o PRL, by uznać taką opowieść i postawę za wiarygodną."
"Nie da się obronić pracy w komunistycznym aparacie represji."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszyliście temat Lecha Wałęsy.
Nie wiem, czy to początki starczego zdziecinnienia, czy z natury jestem infantylna, ale zabolało mnie to, co dziś przeczytałam, usłyszałam i zobaczyłam - choć pewnie już dawno powinnam być uodporniona na polityczne szambo.
Otóż z dzisiejszych wypowiedzi filarów "Solidarności" wynika, że cała związkowa "wierchuszka" o współpracy Wałęsy z wiadomymi służbami wiedziała jeszcze przed wyborami prezydenckimi 1990 r. (Ba, przed sierpniem 1980 r.) Mimo to "Solidarność" została matką chrzestną jego kandydatury. Ojcem było Porozumienie Centrum.
Wyjaśnijcie mi, jak ci ludzie mają dziś czelność patrzeć nam w twarz? Jeśli Wałęsa jest winien, to, wspierając go, stali tam, gdzie stał "Bolek"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanujmy się, Polish News nie jest żadnym poważnym źródłem.

Natomiast pozycja Cenckiewicza i Gontarczyka jest opracowaniem naukowym i nie zauważyłem tam odstępstwa od norm dotyczących metodologii. Możemy się nie zgadzać z pewnymi wnioskami, ale fakty tam przeważają jednoznacznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Natomiast polskie partie trawi ta sama choroba od lat. Jej objawy zaczynają się ujawniać wtedy, gdy ugrupowanie zazna przywileju (choć winna to być odpowiedzialność) rządzenia krajem. Nagle PiS wchodzi w filce PO, a PO ubiera kapcie PiS-u. Stara śpiewka."

Racja; niestety, ktokolwiek obejmuje władzę w naszym kraju, uznaje to za przywilej, bo odpowiedzialności jeszcze nikt za nic nie poniósł. Wszak ocena winy należałaby do tych, którzy kolejno mogą być sądzeni w ramach nieustających rozliczeń na zasadzie "moje jest najmojsze. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Trywialny przykład - Magdalenka.
Raban na temat Kiszczak-Wałęsa. Ok. Trzeba krzyczeć, dyskutować, udowadniać, potępiać, zgnoić, odrzeć do gołego, napisać w "naukowej" książce żałosne
bzdety z młodości wiejskiego chłopaka.
A reszta? Oto ciekawostka z drugiej strony lustra:

..."L. Kaczyński podczas spotkań z komunistami w Magdalence był bardzo ugodowy w stosunku do Kiszczaka i Sekuły, grzeczny. Forsował zapisy które były niekorzystne dla ,,Solidarności” np.: aby ,,Solidarność” nie była rejestrowana branżowo tylko przez rejestrację KK ,,S”. Motywował to tym, że struktura związków branżowych jest strajkogenna, umacnia tendencje rewindykacyjne."...

http://www.polishnews.com/index.php?option=com_content&view=article&catid=84:polska-poland&id=655:kaczyski-z-kiszczakiem-w-magdalence&Itemid=201

To samo źródło, czyli POLISCH NEWS publikuje dzisiaj komunikat IPN w sprawie akt w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam:)

Komentarz odnosi się do ogółu w24 oczywiście, ale zaglądając tutaj musiałem zacząć od pani felietonów. Kiedyś byłoby tutaj kilkadziesiąt komentarzy, a dzisiaj ledwie 6 osób się wypowiedziało.

Aż z sentymentu poczytałem sobie te starsze artykuły (autorstwa obojga z nas) i wzajemne darcie kotów. Tuman wojennego kurzu unosi się do dzisiaj! Ale trochę inaczej na to patrzę:)

Tak, to mikrofon, prowadziłem spotkanie autorskie z pisarzem z Dolnego Śląska. Dzisiaj zajmuję się mediami, ale naukowo. A autorsko oddałem się Kresom, kieruję tym portalem http://www.studiowschod.pl/

Mam nadzieję coś napisać na w24, ale po prostu nie mam czasu.

Pozdrawiam

PS
Odnośnie tekstu, żeby nie było totalnej prywaty. Środowisko akademickie zachowuje się bardzo różnie, ale to wszystko w ramach autonomii, jaką każda z uczelni ma i względem ministerstwa i innych placówek. Zebranie 400 osób to zauważalna liczba, ale na pewno nie może być utożsamiana z głosem akademickim.

Tego nie było i nie będzie. Za duże różnice. Większość środowiska, słusznie zresztą, w ogóle nie zabiera głosu w publicznych dyskusjach. Są instytuty czy wydziały, że tylko jakieś 5 proc. kadry jakkolwiek wchodzi w przestrzeń pozanaukową. Z drugiej strony to pokazuje, że tych 400 osób nie było łatwo przekonać do podpisania listu otwartego. Ale tak jak wcześniej zaznaczyłem, o głosie środowiska nie może być mowy i nie będzie. Na pewno nie w kwestiach ściśle politycznych.

Rok temu w czerwcu trwały ogólnopolskie "protesty" (chociaż ich forma była dalece inna od powszechnego rozumienia tego słowa) środowisk akademickich. Związane były one z ogółem działań ówczesnego ministerstwa szkolnictwa wyższego. Te wydarzenia zebrały sporą część środowiska, bo nie dotyczyły bieżących spraw politycznych i oburzania się na cokolwiek, ale kwestii technicznych i finansowych dotyczących funkcjonowania uczelni wyższych. Reakcja mediów była łatwa do przewidzenia. Taki temat nie zainteresował nikogo. Plakaty z informację o protestach wiszą do dzisiaj na niektórych wydziałach. Może jako przestroga dla nowego ministra. Ale jest zbyt wcześnie by cokolwiek powiedzieć.

Natomiast w żadnym wypadku pan Gowin nie powinien lekceważyć żadnego głosu. Sam zresztą jest związany ze środowiskiem akademickim, choć reprezentuje jego "polityczną" część (nawiasem, dla mnie łączenie nauki i bycia w partii jest absurdem - mając na uwadze charakter polskich ugrupowań).

Nie jest może tak jaskrawym przypadkiem jak profesorstwo: Niesiołowski, Pawłowicz, Środa, Hartman, etc., ale np. na przykładzie dra. Migalskiego widać te ograniczenia doskonale. Wystarczy porównać jego analizy z okresu gdy był w partii, a te obecne.

Natomiast polskie partie trawi ta sama choroba od lat. Jej objawy zaczynają się ujawniać wtedy, gdy ugrupowanie zazna przywileju (choć winna to być odpowiedzialność) rządzenia krajem. Nagle PiS wchodzi w filce PO, a PO ubiera kapcie PiS-u. Stara śpiewka.

Polecam spojrzeć na rzeczywistość zrzucając ten kożuszek wzajemnych oskarżeń, nędznych wystąpień z mównicy, wyzwisk, potknięć, pomówień, walki na słowa. I skupić się na pewnych miernikach życia i rozwoju, które da się w jakimś stopniu zmierzyć innymi sposobami, niż opinią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach Łukaszu!
Jakże mi miło, że po rocznej przerwie pierwszy wpis zamieściłeś właśnie u mnie.

Gdzie Ty byleś, jak Cię nie było?
Czy na fotografii dzierżysz w dłoniach mikrofon?
Czyżbyś pracował w stacji TV lub radiowej?
Wszak o rap Cię nie podejrzewam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale biedne te w24 po latach... Pod każdym względem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.