Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13972 miejsce

Miałem krzyż w szkole

I stanąłem z dziećmi przed drzwiami świątyni , a one śpiewały „Tańcowała igła z nitką”. Z plebanii wybiegła w rozpiętej bluzce gosposia Magda, to co za cyrk,fuknęła ,

W szkole wisiał krzyż,a katecheta nauczał religii do poty Prymas Wyszyński trzymał sztamę Gomułką,a znali się nie tylko z widzenia,siedzieli w kiblu i wyszli na wolność w podobnym czasie Katecheta dzieciom o wiecznej dziewicy prawił,,że w obrazie wędruje i do nas tez przyjdzie-tysiąclecia chrztu ojczyzna tak obchodzi powiadał
Tysiąc szkól na tysiąclecie-- w czynie społecznym wola Gomółko -- za cara modlono-diablo ogarek ,a bogu świeczkę,koza cala i wilk syty,a będzie w partii i niebie.. masz głowę i ch-j to kombinuj,Polacy mają ku temu talent rzekł i wychyl kielicha
jestem księdzem patriota i wiem,ze kowalski nie samym chlebem, i wódką,a musi i wieczność gwarantowana rajem. A kto jak nie ja zagwarantuję,gomółką?Najwyższy czas i tobie do wyspowiadać
powiedziałem w kancelarii i nalewką babuni poczęstowałem. Wtedy ksiądz przez okno krzyknął
Długa przerwa, Uczniowie z radości zapiszczały .Takiej radochy nie raz,nie dwa miały. Drinkować lubił i za każdym razem namawiał tez do spowiedzi-kiedyś takiemu spadałem-,a potem ubowcy katowali...-myślałem o tym późnym wieczorem na łóżku n Za oknem ,szumiały drzewa i jakby szeptały „nie mów prawdy klechom”. I  wtedy zaskrzypiało okno, a zegar obwieścił północ, dzyń, dzyń. Czyżby duchy wróciły do szkoły – pomyślałem, sięgając po bagnet,leżał w zasięgu ręki na wszelki wypadek zajrzałem prze okno ,z parapetu zwisała grubawa nić, pociągnąłem ku sobie -zaskrzypiała .,była nawoskowana. Jak minęła noc,pytała woźna?Spokojnie, księżyc kołysał do snu,-lipy szumiały i pachniały miodem
-poprzedniczka przed duchem ,uciekała naga do mnie ,ponoć z półek dzieła Stalina rzucał w nią ,.A mnie
woskowaną niteczką skrzypiał powiedziałem w myślach , a woźnej podziękowałem za troskę.
I uczyłem wiersza Brzechwy "Tańcowała nitka z igłą",a potem pokazałem jak nawoskowana ni e tylko tańczy,ale i śpiewa... ,straszono kiedyś tak duchami wyjaśniłem. W niejednym oknie skrzypiały szyby .Ksiądz uznał to za grzech-do spowiedzi pędził
I stanąłem z dziećmi przed drzwiami świątyni , a one śpiewały „Tańcowała igła z nitką”. Z plebanii wybiegła w rozpiętej bluzce gosposia Magda, to co za cyrk,fuknęła ,
do spowiedzi przyprowadziliśmy pana, a gdzież on-zapytała ?
W sadzie księdza jabłka zrywa,odpowiedziały chórem, zobaczyła mnie i wybuchnęła śmiechem,ksiądz wyjrzał przez okno,a jakie licho, sługę bożą niepokoi, zapytał skacowanym po wczorajszej nalewce głosem? .Pana ,przyprowadziłyśmy-odpowiedziały roześmiane dzieciaki.
Daj piłkę, urwisom,niechaj grają - ,a pan wejdzie do świątyni,rozkazał . Czekałem przy kruchcie, Chrystus w ciernistej koronie spozierał marmurowym wzrokiem przykuty do krzyża.
Gdzie ta miłość bliźniego i uczciwość+pytałem głośno sam siebie?
-Tu -usłyszałem spowiednika , za plecami. stał. Wszedł do spowiednicy i rozkazał,klękaj i mów,by bóg usłyszał-opowiadaj, do ucha ładowałem mu więzienne marzenia o dziewuchach , w każdej Marię Magdalenę nagą widziałem,a najpiękniejszy biust ma Magda księdza, sapiąc zapytał skąd wiesz,ze ma ładny ?
Widziałem nagą nad jeziorem-wyjaśniłem. Sama?Z aniołem stróżem-ripostowałem
Na pewno?tak proszę wielebnego, ucałuj krzyż, zmów paciorek-amen
Pobłogosławił i zaprosił do plebanii na poczęstunek.
.
Wino mszalne na spirytusie wzmagało apetyt , ksiądz za kolniesz nie wylewał,wychylał kolejną szklanicę , aż się zakrztusił i poszedł do łazienki. ,a Magda , kołysząc biodrami , jak wtedy nad jeziorem podeszła,objęła i szeptała, „przyjedz rowerkiem o zmroku, popływamy ,połowimy . A ksiądz,zapytałem? - brzegi tylko liże,nie nurkuje do dna .Drzwi skrzypnęły w łazience, spowiednik nadchodził, Magda czmychnęła do kuchni.
Z plebanii tylko wyszedłem, a dzieci pytały,jaką pokutę zadał?Na wycieczkę do Stoczka,gdzie biskupa Wyszyński siedział mam was zaprowadzić,zapiszczały radośnie. Miejscowość na rzut kamienia
Trzymając się za dłonie ruszyliśmy do domu , ośmioletnia Aldonka dreptała obok,i paplała jak dorosnę zostanę pana żoną-, dla czego-zapytałem?
Pan duchy ze szkoły wypędził ,a po spowiedzi to anioł. nawiedzi-tam moja babcia mówiła..Dorośniesz to pogadamy Na pewno-? Ależ tak-pocieszałem .Uradowana zbierał kwiatki,, motyle nad nimi migotały. Czy one grzeszą i spowiadają -pytała ?Na lekcji religii zapytaj księdza -radziłem. Bukiety kwiatów , jak podarunek od wiosny rodzicom dajcie , i opiszcie wycieczkę,,do widzenia dzieci-Powidzem na ganku szkoły, do—wie-zenie panu – i niby ptaki pofrunęły do rodzinnych gniazd,tylko Aldonka została. Co się stało,? Nie mam rodziców, ze łzami w oczach wyszeptała, a pana kocham , przylgnęła do kolan i wyszeptała "nie zostawi pan nas? Ze wzruszenia łzy w oczach poczułem .Babcia twoja jak rodzice, dla niej kwiatuszki daj i ucałuj ode mnie,podziękuj za nalewkę
.Akurat sąsiad jej z miasta wracał,z bukiecikiem pobiegła do niego. , stałem na ganku niby kołek , o niej i babce myślałem, uciekły z Bieszczad,,,z wioski ich tylko one ocalały. Pragnąłem wtedy zostać na zawsze. w tej szkole
Na nazajutrz wróble ćwierkały ,że moją żoną Aldonką,babcia jej butelczynę nalewki przyniosła i kreśląc znak krzyża rzekła,"zostaniesz z nami na wieki"a żaden ,zły duch nie dorwie. Ale pewnej nocy dopadł...
Spowiedź owocowała ,uznano za swojego,,dewotki ,niech będzie pochwalony mówiły,a komitet rodzicielski w koalicji z sołtysem w remizie strażackiej zwołali więc , okrzyknięto mnie sekretarzem podstawowej organizacji partyjnej,dotychczasowy,,w walizce z gromadzkiej rady przywieziony,a do tego pijak i babiarz,
,Nie jestem partyjny -broniłem się,to będziesz ,wola mas święta -oznajmiono. Na część nowego sekretarza w remizie zabawa do białego dnia,grzane wino”czar pegeeru” z czajników wlewano do musztardówek,toasty wznosiły ciotki dewotki i święto jebliwe cnotki i porywały do tańca, w ich ramionach nauczycielem wiejskim chciałem być do końca
I tak rozpoczęta społeczna praca ,za para naście lat doprowadziła na stanowisko powiatowego sekretarza związku Młodzieży Socjalistycznej, w Lidzbarku Warmińskim. Nie krytykuj nie podskakuj,siedź na dupie i potakuj,a nietknięty dożyjesz renty,partię,oklaskuj-radził doświadczony leśniczy ,
Jednak z trybuny powiatowej palnąłem„nie ilość,a jakość , nie słowa,a czyny się liczą, ilość zamienia się w brakoróbstwo i propagandę sukcesu .Odszczekaj, to samokrytyką,szkoda twojego talentu , prosił zwierzchnik partyjny-nie usłuchałem ,gdzie diabeł mówi dobranoc znów wylądowałem.
Dzisiaj też monopol na sprawiedliwość,prawdę mają "nieomylni, w układach mafijnych - nie do pokonania. Zmieniają nazwy banków,funduszy i opcje polityczne i dalej macą ,. wiadomo w mętnej wodzie najlepiej łowić ryby!
Najbardziej haniebne ,ze tych co dźwigali kraj z ruin, ponad czterdziestoletni dorobek gospodarczy,kulturotwórczy ,a parze-de wszystkim socjalny oddali z pochyloną głową na talerzyku ,opluwają cynicznie.,a na piedestał wznoszą zdrajców ,i,morderców ,pochylone sztandary z emblematem wiecznie cnotliwej nad nimi .Co dobrego dla ojczyzny zrobili,?- Miłością bliźniego naród zniewolili, skłócili. Gdzie ta polska jedna rodzina wielka? Całowanie ziemi JP2 i słowa "nie lękajcie-dziś funta kłaków nie warte! ,Katastrofa pod Smoleńskiem ", wątpliwej elity narodu ważniejsze od poprawy polityki socjalnej najuboższych. Polska może być biedna byle była katolicka i najważniejsze alleluja i do przodu-powiedział pomazaniec boży o Rydzyk Amen

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ze względu na pesel pozostawię tekst bez komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Bachir bez redakcji jest całkowicie niestrawny, po redakcji jest niewiele lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ufff, przebrnąłem, może i w tym jest jakiś sens, ale aby było to strawne wymaga licznych korekt redakcyjnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.