Facebook Google+ Twitter

"Miasto 44". Film dla mało wymagającego widza?

"Miasto 44" to film dla młodzieży. Czy starszy widz znajdzie coś dla siebie? Mało wymagający na pewno.

 / Fot. http://miasto44.pl/Główny bohater jest młodzieńcem, który staje w obliczu tragicznych wydarzeń. Trwa wojna. Wszyscy jednak starają się żyć na tyle normalnie, na ile to możliwe w takich okolicznościach. Gdy Stefan przez utarczki z Niemieckim oficerem traci pracę w fabryce czekolady, jest zagubiony. Niejako pod wpływem przyjaciół wstępuje do AK. W dzisiejszych czasach powiedzielibyśmy, że "było to w modzie". Właśnie tak - dzieciaki te, w filmie, traktują służbę podziemną trochę jak zabawę w wojnę. Nie są do końca świadomi, co się wokół nich dzieje.

Nie mają broni, przeszkolenia, amunicji. Za to wielką chęć zostania bohaterami narodowymi. Walczą więc, choć są z góry skazani na klęskę. Zakochują się w sobie, biorą szybkie śluby "polowe" i razem umierają w walce. Przykra rzeczywistość roku 44. Jest jednak drugie dno. / Fot. http://miasto44.pl/

Stefan jest bohaterem bardzo dynamicznym. Początkowo wesołym i zdystansowanym do tragedii jaka wokół niego się rozgrywa. Gdy jednak na jego oczach zostają rozstrzelani matka i młodszy brat, coś w nim pęka... i nie naprawia się już do samego końca. Młody żołnierz staje się zamknięty w sobie, pałający chęcią zemsty, nieprzewidywalny. Nawet oddana opieka ukochanej nie pomaga. A miłości jest w filmie sporo.

Właściwie "Miasto 44" jest połączeniem romansu i kina wojennego. Trochę to naciągane, robione pod publikę. Bowiem sceny, w których widzimy zwolnione tempo, całujących się bohaterów i świstające kule wokół, wydają się trochę nie na miejscu, robione na siłę i pod młodą publikę. Wstawek muzycznych znajdziemy w filmie dużo. I jest to wielokrotnie muzyka epoki, ładnie dobrana, tylko trochę zbyt patetyczna.

 / Fot. http://miasto44.pl/Jankowi Komasie wyszło dzieło dziwne. Z jednej bowiem strony mamy rozdarcie wewnętrzne głównego bohatera, jego zmiany osobowościowe, ambitne kino psychologiczne, z drugiej jednak tanią doniosłość, patetyczne pieśni i zachowania. Wszystko oparte na prostych wzruszeniach.

Dodatkowo w obrazie jest wiele brutalności, co uważam za zaletę, gdyż pokazanie samej historii miłosnej byłoby dużym upraszczaniem. Może więc obrzydzić scena, w której główny bohater przewraca się na oderwanej ręce towarzysza broni. Bez upiększania widzimy też liczne egzekucje.

Po obejrzeniu "Miasta 44" mam mieszane uczucia. Historia miłosna, o nie najłatwiejszym uczuciu na plus, okropności wojny ukazane czytelnie na plus, muzyka na plus. Na minus jednak przesadnie wyeksponowanie ckliwości i taniego sentymentalizmu. Niektórzy jakkolwiek na sali kinowej poczuli się autentycznie wzruszeni, nastoletnie dziewczyny nawet płakały.  / Fot. http://miasto44.pl/

Może więc jednak jest to odpowiedni film dla młodego przedziału wiekowego? Jan Komasa już po "Sali dla samobójców" otrzymał łatkę reżysera młodzieżowego i można śmiało powiedzieć, że swoim ostatnim dziełem to zaszufladkowanie potwierdził. Na pewno jest to produkcja duża jak na polskie realia i to właśnie strona techniczna może przyciągnąć starszego widza, sam film raczej jest adresowany do młodej publiczności i w tej sferze najlepiej się spełnia.

Zobacz też: "Bogowie" ze Złotymi Lwami. Zakończył się 39. Festiwal Filmowy w Gdyni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Podobna ta historia ma swój epizod w tym filmie
link warszawskie miłosne historie - miłość w noc burzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.