Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15300 miejsce

Miasto 44. Film o młodych i dla młodych, pełen popkulturowych odniesień

"Miasto 44" Jana Komasy to film w polskim kinie bezprecedensowy. Zapewne można wymienić przykłady produkcji o bardziej wyrafinowanej narracji, ale trudno znaleźć obraz tak doskonale operujący językiem zrozumiałym dla młodzieży. "Miasto 44" to film o młodych i dla młodych. Pełen popkulturowych odniesień, z atrakcyjną muzyką i świetnie oddanymi detalami.

 / Fot. materiały prasoweStefan Zawadzki (w tej roli Józef Pawłowski) jest 18-latkiem, który stara się stronić od kłopotów. Wszystko przez matkę-histeryczkę (Monika Kwiatkowska), szantażującą go emocjonalnie. Młodszemu bratu nastolatek zastępuje ojca. Jego koledzy i koleżanki działają w konspiracji. Stefan tęskni za życiem czyniącego wielkie rzeczy bohatera. Jakby tego było mało, chłopak zakochuje się w Alicji znanej pod pseudonimem "Biedronka" (Zofia Wichłacz). Wszystko to dzieje się w przededniu wybuchu powstania warszawskiego. 1 sierpnia, przed Godziną W, zaprzysiężony niedawno warszawianin stawia się na zbiórce.

Pierwsze chwile wolności działają jak narkotyk. Młodzi ją chłoną. Napawają się widokiem biało-czerwonej flagi, która zastąpiła znienawidzony sztandar ze swastyką. Euforia jednak nie trwa długo. Śmierć, zniszczenie i cierpienie obniżają skutecznie poziom endorfin. Stefan zostaje ranny. Biedronka stara się znaleźć dla niego bezpieczne miejsce.

Bohaterowie przebywają prawie cały szlak powstańczy. Od Woli przez Stare Miasto, Śródmieście po Czerniaków. Stopniowo następuje redukcja ich życiowych celów. Przeżycie staje się głównym zadaniem. Jego realizacja napotyka na coraz większe trudności. Brygada Dirlewangera masakruje ludność Woli. Czołg-pułapka na Kilińskiego zabija kilkaset osób. Kanały są przepustką do życia, ale też synonimem dramatu. Krew jest płynem widzianym częściej niż woda.

Czytaj także: "Miasto 44" Jana Komasy: Miłość w czasach hekatomby


W tej hekatombie, tańcu śmierci młodzi ludzie próbują wywalczyć wolną Polskę. Mimo wyraźnych symptomów opuszczenia przez aliantów i sowietów wzbudzają w sobie nadzieję. Cierpienie ma natężenie dotąd niespotykane. Ułamek sekundy nieuwagi wystarczy, by pożegnać się ze światem.

Jan Komasa nakręcił film bezprecedensowy. Zapewne można wymienić w polskim kinie wojennym przykłady produkcji o bardziej wyrafinowanej narracji, ale trudno znaleźć obraz tak doskonale operujący językiem zrozumiałym dla młodego pokolenia. "Miasto 44" to film o młodych i dla młodych. Pełen popkulturowych odniesień, z atrakcyjną muzyką i świetnie oddanymi detalami. Reżyser nie politykuje, nie ocenia. Snuje opowieść o odwadze, poświęceniu, ale też bólu i beznadziei. Komasa świetnie posługuje się środkami, które do tej pory znaliśmy z amerykańskich filmów wojennych. Całości dopełnia harmonia między obrazem i dźwiękiem.

Poszedłem do kina dzień po zamknięciu ostatniej strony książki "Warszawa 1944. Tragiczne powstanie" Alexandry Richie. Pozycji nietuzinkowej, bo pisanej przez pryzmat pojedynczych tragedii zebranych w taki sposób, by pokazywały całościowo los Warszawy w sierpniu, wrześniu i październiku 1944 r. Film Komasy zwizualizował to, co przeczytałem u brytyjskiej historyczki. Wzmocnił obraz powstania, urealnił je. Duet "Warszawa 1944" - "Miasto 44" okazał się wstrząsającą mieszanką przemawiającą nie tylko do wyobraźni czy wiedzy, ale i uczuć.

"Miasto 44" ma też słabsze strony. Są nimi choćby niekonsekwencje, szczególnie tam, gdzie obraz jest przerysowany i wzmocniony efektami z takich gatunków jak horror. Na szczęście całość wydaje się komplementarna i logiczna.

Film spodoba się widzom, którzy nie boją się eksperymentów i mieszania konwencji. Ci nastawieni do kina konserwatywnie mogą wyjść z seansu skonsternowani. Nie jest to jednak wada, a jedynie wynik użycia nowoczesnego języka.

Gdybym nie obejrzał filmu "Powstanie Warszawskie", pierwszego na świecie dramatu non-fiction zmontowanego z oryginalnych kronik Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej, który miał premierę w maju (i nota bene również był pomysłem Komasy), uznałbym "Miasto 44" za najmocniejszą i najbardziej przejmującą produkcję tego roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.