Facebook Google+ Twitter

Miasto rozrywki i chandry

Starogard Gdański – mówią o nim: "dziura zabita dechami". Może to i normalne, że jest to miasto, w którym nic się nie dzieje w ciągu tygodnia, ale, że powiewa tutaj nudą w weekend… to już przesada.

Najbardziej mnie irytuje, że jest to miejsce zupełnie nieprzystosowane do potrzeb młodego człowieka. Wielu licealistów w każdy piątek zadaje sobie to samo pytanie - "Co by tu robić?" Nie ma jednak na to satysfakcjonującej odpowiedzi. Jedyną możliwością są nieliczne bary pełne dymu tytoniowego. Jeżeli jednak zdecydujemy się do nich wybrać okazuje się, że wszystkie są przepełnione, że nie ma miejsca, by usiąść i odpocząć po całym tygodniu ciężkiej pracy, a ewidentnie, spora ilość osób nie lubi miejsc, gdzie dym tytoniowy to jedyne, czym można oddychać. Gdy chcę spędzić sobotni wieczór z przyjaciółmi na zabawie tanecznej, jedyną opcją jest niewielki klub zapełniony przez blisko 600 osób, w którym ledwo można oddychać. Ileż razy jesteśmy zmuszeni, żeby zmienić plany lub całkowicie z nich zrezygnować. Nic więc dziwnego, że tak wielu ludzi wyjeżdża do większych miast, żeby się zrelaksować. Niestety, ta opcja wiąże się z dodatkowymi kosztami, nie ma też dużych możliwości, żeby zdobyć środki na zrealizowanie tych celów, bo możliwości zarobienia jest tu jak na lekarstwo.
Oprócz rozrywki młodzi ludzie w przyszłości nie znajdą tu także pracy. Miasto, zamiast utworzyć miejsca, dzięki którym ludzie zarobią na życie, dostarczają co raz to większą ilość galerii handlowych, które stoją jedna obok drugiej i nie przynoszą ani zysków, ani żadnych innych korzyści. Stanowiska pracy oferowane przez sklepy w owych galeriach są opcją na krótką metę. Ludzie w tak biednym mieście nie mają pieniędzy, aby robić zakupy w markowych sklepach. Najpierw należałoby stworzyć miejsca pracy, aby móc potem zarobione pieniądze wydawać w tych fantastycznych galeriach.
Wielu mieszkańców ma też większe ambicje niż objęcie stanowiska sprzedawcy. Niewątpliwie, trzeba przyznać, że galerie handlowe staną się niedługo nienajlepszą wizytówką miasta. Tak wielkie nakłady funduszy przeznaczone na ich wybudowanie, tylko po to, żeby po niedługim czasie upadły z powodu braku dochodów, nie służą wizytówce miasta. Gdy przechodzę obok budowy, kolejny raz zadaję sobie pytanie: "po co to wszystko?" A przecież, tak wiele innych inwestycji można by podjąć. Urozmaicić życie młodym ludziom i rozwijać ich pasje. Czasami zastanawiam się, czy tym wszystkim zarządzają ludzie, którzy umieją myśleć i coraz częściej wątpię w to, że tak jest.
Gdyby dobrze się przyjrzeć sytuacji miasta, można by zaobserwować ciąg przyczynowo-skutkowy. Nowe miejsca rozrywki wiązałyby się przecież z dodatkowymi możliwościami pracy. Jednakże jeszcze długo poczekamy na ludzi, którzy mądrze będą zarządzać tym terenem. Ludzi, którzy będą działać dla innych, nie dla siebie. Władze, zamiast stworzyć opcję powiększania budżetu miasta, wyprzedają jego dobra, a na nas zarabia Trójmiasto. Dlaczego? Tu wciąż ci sami ludzie u władzy, stare zakłady sprzedane. Na ich miejscu, jak grzyby po deszczu, rosną galerie, a obok nich – lumpeksy, kultura wciąż w powijakach, kina brak. Młodzi uciekają do ciekawszych miejsc. Starogard ogarnia stagnacja...
Nie dziwi wiec chyba fakt, że tak wielu studentów mówi, że nigdy już tu nie wrócą. I owszem, mają rację, bo nie ma tu do czego wracać. A przecież... mogłoby być tak pięknie, gdyby tylko władze pomyślały o swojej młodzieży usłyszały ich głos, że przecież „nie tylko galerią człowiek żyje.”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.