Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10074 miejsce

"Miazga" Jerzego Andrzejewskiego

Czym jest "Miazga"? Książką o swoich czasach, o elitach kulturalnych i politycznych okresu PRL. Powieścią rozliczeniową autora, który przez pierwsze lata istnienia Polski Ludowej był czynnym członkiem partii. Powieścią z kluczem, w której pod wymyślonymi nazwiskami ukrywają się osoby znane we współczesnym powieści świecie. Wreszcie jest to książka o pisaniu książki, o zmaganiach, jakich doświadcza autor tworzący swoje najtrudniejsze dzieło.

Andrzejewski nie należy dziś do autorów szczególnie chętnie czytanych. Kojarzony jest głównie ze swoją komunistyczną przeszłością oraz z powieścią "Popiół i diament" należącą przez wiele lat do kanonu szkolnych lektur. Kiedy przed kilkoma laty ukazało się w serii Biblioteki Narodowej pierwsze oficjalne i kompletne wydanie "Miazgi", w "Tygodniku Powszechnym" ukazał się artykuł Tomasza Potkaja, w którym autor przyznawał wprost: "Odkąd na początku lat 90. z wykazu lektur szkolnych zniknął Popiół i diament, Andrzejewski – pisarz jest nieobecny wśród uczniów liceów (...). Nie jest też pisarzem specjalnie „trendy” wśród studentów polonistyki, choć jego książki znajdują się w wykazach lektur." [1]

Cóż, należę do grona tych, którzy "Miazgę" poznali i polubili. I tu pojawia się problem. Jak bowiem z czystym sumieniem polecić książkę, co do której żywię poważne wątpliwości, czy w ogóle się spodoba? Książkę, co tu dużo mówić, hermetyczną, przez co ciężką, a poza tym... niedokończoną?

Kształt powieści


 / Fot. Okładka książkiPamiętam dobrze moją pierwszą lekturę "Miazgi". Pierwsze spostrzeżenie: książka rozpoczyna się od dziennika autorskiego, w którym pisarz dzieli się spostrzeżeniami na temat pogody, przeczytanych niedawno książek i szczegółów życia prywatnego, takich jak odwiedziny u przyjaciół. Tak będzie już do końca: mamy do czynienia z powieścią, w której fikcja przeplata się z zapiskami autora, informującego nas o tym, co naprawdę go otacza, a także zdającego relację z procesu tworzenia czytanego przez nas dzieła. Nie zabraknie odwołań do wydarzeń współczesnych, w których Andrzejewski brał udział. Za przykład może tu służyć pogrzeb Pawła Jasienicy.

Ale dziennik włączony do powieści to nie tylko relacja. To również zapis wahań, z jakimi zmaga się autor. Wątpliwości odnośnie tego, jak poprowadzić pewne sceny, jak rozwiązać nie do końca przemyślaną akcję - wszystko to sprawia, że czytelnik odnosi wrażenie, jakby sam uczestniczył w procesie tworzenia trzymanej przed oczyma książki.

Również fikcyjna sfera powieści jest poszatkowana. W pierwszej części mamy do czynienia z hipotetyczną sytuacją zakładającą, że odbył się ślub pary młodych bohaterów: Konrada, słynnego aktora, oraz Moniki, córki partyjnego notabla, również aspirującej aktorki. Znajdujemy się na przyjęciu weselnym pary, klimatem celowo przywołującym wesele, które znamy z kart dramatu Stanisława Wyspiańskiego. To jednak tylko jedna z wersji wydarzeń. Powieść zawiera jeszcze inną, diametralnie różną.

"Miazga" sprawia wrażenie dzieła, którego nigdy nie dokończono, właśnie czegoś na wzór literackiej miazgi, otwartej kompozycji, a może po prostu wyjątków z maszynopisu autora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

(+) Muszę ją mieć na własność. Przypomniałem sobie, że czytałem urywki, tajnie. Dzięki za notkę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo trafnie odczytałaś Andrzejewskiego.
W "Miazdze", przedstawia charakterystyczne nastroje i zachowania w tamtych czasach, ludzi z różnych środowisk.
I prawdę mówi Barbara, że książka była poszukiwana i budziła wiele emocji. Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że niby nie zmieściłaby się bez forów?;) Wydaje mi się, że wprawdzie /na styk/, ale liczba znaków odpowiednia.
Plus za wciągający artykuł na temat, z tego co widzę, wciagającej książki) Nie czytałam, ale na pewno przeczytam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agatko, proszę Cię, powiedz, że to redaktor wrzucił Ci wielokropek do zajawki... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie przypomniałaś mi tę książkę, czytaną przeze mnie pierwszy raz właśnie w drugim obiegu wydawniczym. Książkę przekazywaną z rąd do rąk, pod przysięgą zwrotu. Jeden egzemplarz miał wielu czytelników. Papier był kiepski, a druk niewyrażny. A czytało sie zapartym tchem, w jedną noc, aby oddać książkę dalej.
Rzeczywiście , chętnie przeczytałabym ją jeszcze raz teraz po wielu latach. szczególnie dzięki Twojej recenzji. Napewno warto po nią siegnąć.
A Popiół i Diament, szkoda , że zniknął z lektury, bo to dramat polskiej rzeczywistości, tylko trzeba powieść umieć czytać, pamiętając w jakich czasach była publikowana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.