Facebook Google+ Twitter

Michał Cholewa - polski geniusz sci-fi. Recenzja "Punktu cięcia"

Dobra opowieść utrzymana w konwencji science-fiction należy dzisiaj do wyjątków. W oceanie różnych zagranicznych dziełek tego typu tylko nieliczne naprawdę zasługują na uwagę. Cieszy więc, gdy taka perełka wychodzi spod polskiego pióra.

Science-fiction to niezwykły gatunek. Współcześnie przez Polaków - niemal pogardzany, że to nieżyciowe, że dziecinne czy też dla młodych. Powiedzieć im jednak " a co myślisz o Lemie?" - odrzekną: "wspaniały, niesamowity, dziś już takich erudytów brak!". I tak oto zostajemy sami z dziwnym poczuciem zagubienia. Gatunkiem pogardzają, człowieka wielbią... pewnie zresztą nie przeczytawszy niczego, co było dziełem jego rąk. Ot, taki kraj, gdzie to każdy już swoje zdanie ma: niezależnie od tego, czy ma pojęcie o czym mowa.

Niezrażeni takimi i podobnymi opiniami, polscy fani ciekawej literatury czekali niecierpliwie na kontynuację twórczości Michała Cholewy, który zadebiutował opowieścią "Gambit". Utwór okazał się przebojem: niezwykle wciągającym, dopracowanym i przemyślanym dziełem, którego nie powstydziłby się i wytrawny pisarz science-fiction.

Polska zamerykanizowała się już pod wieloma względami, literatury dotknęło to szczególnie głęboko. Polscy pisarze gatunku sci-fi zazwyczaj zaczynają i kończą swą karierę na wydaniu kilku opowiadań, czasem pojedynczych tomów, po czym uciekają do "prawdziwej pracy", pisząc już tylko do szuflady. Pozostaje się cieszyć, że Michał Cholewa zrobił inaczej...

Po przeczytaniu "Punktu cięcia" doskonale zrozumiałam, dlaczego nasz rodzimy autor porównywany jest do giganta sci-fi: Davida Webera. Jego debiut literacki nie został zaprzepaszczony: "Punkt cięcia" został zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach: porywa nie tylko zwrotami akcji, świetnymi opisami scen walki i nienachalnymi, realistycznymi charakterystykami.

"Punkt cięcia" to niezwykła opowieść, którą najłatwiej można by opisać, jako "szczęk ciężkich maszyn bojowych w odległej przyszłości." To jednak absolutnie nie wystarczy, by oddać klimat i emocje wywołane przez najnowszą opowieść Cholewy. Po "Gambicie" autor nie spuszcza z tonu - zabiera nas na niezwykłą podróż, gdzie między życiem a śmiercią jest cieniutka granica.

Świat przyszłości rzadko kiedy bywa szczęśliwym miejscem. Wizja kosmicznego boju o zasoby to jednak tylko urywek pomysłu na realia, w jakich osadził Cholewa swoich bohaterów. Spotykamy ich w czasie kolejne misji. Ostatni, zapomniany oddział, który stara się przetrwać na wrogim terytorium. Od dawna nie mieli kontaktu ze swoim dowództwem. Rytualnie niemal wykonują swoje stare rozkazy: w ustalonym rytmie dnia starają się zachować normalność i nadzieję na to, że jednak nie są zapomnianym mięsem armatnim skazanym już dawno na śmierć.

W atmosferze nieustannego oczekiwania nie ma miejsca na wielkie emocje: podstawą współpracy nie jest ani przyjaźń w zespole, ani wspólna tożsamość, ale świadomość, że jako żołnierze muszą ze sobą idealnie współpracować i się wspierać, by nie zginąć i przetrwać najdłużej jak to możliwe.

Rutyna pozwala im doczekać dnia, kiedy niezwykłe zadanie staje się szansą na odzyskanie kontaktu ze "swoimi" oraz powrót do aktywności bojowej pod odpowiednim płaszczem ochronnym.

Kiedy jednak zadanie zostaje podjęte, okazuje się, że misja będzie zdecydowanie trudniejsza niż zakładano. Finezyjnie przygotowany plan natarcia na jedno z najpilniej strzeżonych miejsc w uniwersum może zostać zniweczony na każdym etapie. Prawdziwe problemy mają się jednak dopiero zacząć.

Cholewa we wspaniały sposób dawkuje napięcie. Nie męczy czytelnika scenami wartkiej akcji, czy przydługich opisów technologii przyszłości. Pięknie wplata w całość opowieści finezyjne wątki związane z grą go, której zresztą cała opowieść zawdzięcza swój tytuł. Niezwykła, ciekawie poprowadzona fabuła, nietuzinkowi bohaterowie i dobrze napisane sceny walki: dzięki Michałowi Cholewie polskie science - fiction może rozpocząć swój renesans.

Warto zagłębić się choć na chwilę w przepięknie nakreślony świat przyszłości "Punktu cięcia" i zobaczyć, że nie takie sci-fi straszne jak je malują. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że zaprzysięgłych wrogów takich powieści nie przekonam do lektury, zaciekawionych zapraszam gorąco do lektury! Wyobraźnia ludzka jest motorem wszelkich zmian, a science fiction (szczególnie to wojenne prezentowane przez wydawnictwo War Books!) jest jednym z tych gatunków, którymi możemy nakarmić naszą wyobraźnię nie pozwalając jej na powolne przymieranie głodem.

Michał Cholewa - "Punkt cięcia"
Wydawnictwo Ender, seria WarBook
2013

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.