Facebook Google+ Twitter

Michał Czachowski światowej klasy gitarzystą flamenco

Jestem gitarzystą flamenco, to do niedawna zawód, którym zajmowali się wyłącznie Hiszpanie i to przede wszystkim Andaluzyjczycy. Rozmawiam z Michałem Czachowskim światowej klasy gitarzystą flamenco.

Jak to jest, że Polak, który od urodzenia mieszka w naszym kraju znany jest bardziej za granicą i to nawet za oceanem, dlaczego tak się stało? Czy w Polsce nie docenia się artystów niszowych?
Jestem gitarzystą flamenco, to do niedawna zawód, którym zajmowali się wyłącznie Hiszpanie i to przede wszystkim Andaluzyjczycy. Za sprawą zmarłego w tym roku wielkiego artysty Paco de Lucii wszystko się zmieniło i można być muzykiem flamenco nie będąc z Hiszpanii, podobnie jak muzykiem jazzowym nie mieszkając w Ameryce. Jednak w naszym kraju flamenco jest ciągle jeszcze sztuką nieznaną, albo wypaczoną przez różnego rodzaju stereotypy. To, że 90% koncertów jakie wykonuję ze swoim zespołem Indialucia poza Europą czy Polską nie oznacza, że nie mamy tu dla kogo grać. Wręcz przeciwnie nasza publiczność należy do jednych z najlepszych, brakuje jedynie środków i zainteresowania mediów. Zatem ciężko zorganizować koncert, jeśli nasza muzyka dla wielu ludzi jest niemożliwa do zaklasyfikowania.
Proszę zatem przybliżyć czym jest muzyka, którą Pan się zajmuje od ostatnich 20 lat i z jakimi muzykami Pan występuje.
Generalnie to dwa style, które mną zawładnęły już w dzieciństwie: Flamenco i muzyka Indii. Flamenco to muzyka Cyganów z południa Hiszpanii a muzyka indyjska to najstarsza forma muzyki jaka znana jest w historii, ma ponad 3000 lat. Cyganie pochodzą z Indii zatem podobieństwa są ogromne i historycznie uzasadnione. Oba te style łączę w jedną spójną całość pod nazwą Indialucia. I tak też nazywa się pierwszy album, jaki wydałem w 2005 roku. W tym projekcie wzięło udział wielu artystów z Indii i Hiszpanii i z nimi właśnie do dziś tułam się po scenach świata. Gramy około 60 koncertów rocznie i odwiedziliśmy do tej pory takie kraje jak USA, Indie, Singapur, Oman, Rosję, Meksyk i prawie wszystkie kraje Europy.

Wiem, że pierwszy album osiągnął ogromny sukces na świecie. Ponad 15 tysięcy sprzedanych płyt i wiele nagród. A proszę powiedzieć coś o nowym albumie, który właśnie ukazał się w naszym kraju dwa tygodnie temu.

Acatao – bo tak nazywa się nowa płyta – to kontynuacja myśli przewodniej czyli transkulturowej wycieczki muzyki flamenco do jej korzeni w Indiach. Tym razem zrobiona z jeszcze większym zamachem. W nagraniu całej płyty wzięło udział 42 muzyków, w tym tacy artyści jak Leszek Możdzer, Kameralna Orkiestra Aukso czy muzycy znani do tej pory z współpracy z Paco de Lucią czyli Jorge Pardo i Paquito Gonzalez. O tym, że sukces wisi w powietrzu świadczy fakt, że już sprzedał się cały nakład i właśnie czekam na produkcję następnego, znacznie większego. Wierzę, że 4 lata pracy nad nim nie poszły na marne i mam nadzieję, że wpisałem się gdzieś w historii światowego World Music.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.