Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1445 miejsce

Michał Piela: „Śmiech to panaceum na smutki“

Po spektaklu „Przekręt (nie)doskonały“ miałam przyjemność rozmawiać z Panem Michałem Pielą. Poruszyliśmy m.in temat serialu „Ojciec Mateusz“ i wiarygodnego wcielania się w rolę policjanta. Rozmawialiśmy również o Teatrze.

W Cieszynie odegrany został „Przekręt (nie)doskonały“. Wciela się Pan w rolę Alberta. To podobno najbardziej komediowa rola w całym spektaklu. Dlaczego?

-Albert jest typowym safandułą, od lat bezrobotnym aktorem. Przyjemności mu nie sprawia sprzątanie w obcych domach bo jest to dla niego upokarzające. Jest zapominalski, a przez swoją ciapowatość, komiczny. To chyba najbardziej farsowa postać w tym spektaklu. Dlatego jest też to rola tak wdzięczna do odegrania dla mnie, jako aktora.
"Niedźwiedź Wojtek" - spektakl / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Michała Pielę
Jak Pan odbiera rolę Alberta? Czy polubił go Pan od pierwszego wejrzenia?

-Bardzo lubię grać w komediach i farsach. Uważam, że to bardzo mięsisty materiał i z przyjemnością przeczytałem swoje kwestie. Stwierdziłem, że bardzo dobrze będzie „nam“ się razem pracować.
Zdjęcie portretowe aktora / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Michała Pielę
Co najbardziej w Albercie podoba się widzom?

-Komizm, ciapowatość i jego niezbyt lotna inteligencja. Na pewno jest to postać żywa, a do tego nieco zalkoholizowana, a takie postacie zawsze są śmieszne w Teatrze.

Czy prawdą jest, że z racji, iż w dniu codziennym pojawia się wiele schodów i trosk, to właśnie komedia jest najbardziej lubianym przez widzów gatunkiem sztuki?

-Ludzie zawsze lubili się śmiać. Śmiech to panaceum na różnego rodzaju smutki i dolegliwości duszy.

W czym na deskach Teatru lubi Pan bardziej występować? W komediach, czy sztukach dramatycznych?

-Zrobiłem ostatnio jedną z najważniejszych dla siebie kreacji scenicznych. Gram „Niedźwiedzia Wojtka“ w Teatrze Dramatycznym na Woli. To postać wzruszająca i dramatyczna. To droga niedźwiedzia, który przeszedł przez najważniejsze bitwy hisotryczne. Różne rzeczy gra się w Tearze. Komedia na pewno jest mi gatunkiem bliższym scenicznie, ale dramat jest większym wyzwaniem, a jest go w moim życiu artystycznym nieco mniej.

Do których ról przygotowuje się Pan dłużej, z większym oddaniem, starannością? Do telewizyjnych, czy teatralnych?

-Przygotowanie do ról teatralnych wygląda nieco inaczej, niż do telewizyjnych. To inna praca, pracuje się kilka tygodni. W roli telewizyjnej pojawia się bariera szklanego ekranu, ujęcie można powtórzyć. Podczas pracy w filmie jest mniej dubli niż w serialu, można się bardziej skupić, ale jest na pewno większym wyzwaniem. Ja, tak, jak we wszystkich swoich pracach, lubię być i się dobrze bawić.

W czwartek był Pan w Sandomierzu na zdjęciach do „Ojca Mateusza“, dzisiaj widzimy się w Cieszynie. Czy nie czuje się Pan czasem zmęczony, takim przerzucaniem się z miasta do miasta?

-Aktorstwo od zawsze było zawodem wędrownym. Lubię poznawać nowych ludzi i przebywać w ciekawych miejscach. Sprawia mi to frajdę. Kiedy czuję się zmęczony, a czasami tak faktycznie jest, wtedy siedzę w domu i rozkoszuję się prywatnością.

Tematykę serialu rozpocznijmy może od tego, skąd biorą się wieczne plotki o zakończeniu serialu?

-Jak Pani słusznie powiedziała, to plotki. Trudno określić, skąd się dokładnie biorą. Czasami mają na celu zwrócić zainteresowanie na serial, a czasem są to rzeczy wyssane z palca. Serial jest lubiany, gramy już dziewiąty rok, a po takim czasie faktycznie czasami plotki się pojawiają.

Co jest najtrudniejsze, a co najzabawniejsze w graniu policjanta?

-Bardzo lubię aspiranta Nocula. Uważam, że to dobry człowiek, który zawsze chce pomóc. Szuka dobra w każdym. Mietek to bardzo ludzka postać.

Jakich umiejętności musiał Pan nabyć, by wiarygodnie odgrywać rolę policjanta?

-Bardzo lubię oglądać kryminały i filmy sensacyjne, więc od dziecka widziałem, jak aktorzy zachowują się na ekranie i jak to odgrywają, starałem się nauczyć porozumiewania slangiem policyjnym. Mam nadzieję, że czasem to wychodzi. Pamiętajmy jednak, że „Ojciec Mateusz“ jest serialem familijnym, więc policjanci są tu może troche kreowani, jako widziani przez różowe okulary.

Kiedyś, w jednym wywiadzie śmiał się Pan, że jest lubiany wśród policjantów. Czy czasem zdarza się również tak, że…ktoś Pana z nimi myli?

-Tak, parę razy zdarzyło się, że ludzie zbyt dosłownie biorą moją postać. Wtedy trzeba po prostu wyjaśnić, że doszło do pomyłki.

Nie lubi Pan za bardzo mówić o nowych wątkach w „OM“, więc może wymieni Pan swój ulubiony wątek, perypetie pod kątem całości?

-Bardzo lubię, kiedy Nocul ma za zadanie być incognito. Tych odcinków było mało, za czas trwania serialu chyba były cztery takie epizody. Wtedy Mietek i Możejko musieli się przebrać, by po cywilnemu rozpracowywać przestępców. Moim ulubionym jest jeden z pierwszych odcinków, (II seria) kiedy Nocul musiał przedostać się do SPA i tam popracować nad rozwiązaniem kolejnej zagadki.

Proszę na koniec zdradzić najbliższe plany zawodowe?

-„Ojciec Mateusz“, a oprócz tego Teatr: „Przekręt (NIE)doskonały“, „Niedźwiedź Wojtek“. Wznowię też mój spektakl „Zdrówko“. To sztuka Roberta Górskiego. Oprócz mnie na scenie pojawiają się również Arkadiusz Janiczek i Mikołaj Cieślak, a także Piotr Pręgowski i Mirosław Zbrojewicz.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

O, jaka przyjemna rozmowa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.