Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11516 miejsce

Michał Zaczyński: Szafiarki są durne i nie mają nic do pokazania [WYWIAD]

- Szafiarki są zazwyczaj durne. Nie mają nic do powiedzenia i pokazania. Bywają wykorzystywane przez wielkie koncerny, które za kilka kosmetyków, czy ciuchów je sobie kupują. Ich blogi nie są żadną wartością, tylko sprawiają, że moda jest jeszcze głupsza niż jest naprawdę - powiedział Wiadomościom24.pl Michał Zaczyński, felietonista i wicenaczelny "Fashion Magazine".

 / Fot. Fot: wspaniały Łukasz SzelągBlogi modowe są inspirujące czy odtwórcze? Jak postrzegane są szafiarki w środowisku? I kim są dzisiaj blogerzy, a kim dziennikarze? Na te i na inne pytania odpowiedział Michał Zaczyński, dziennikarz i felietonista, zastępca redaktora naczelnego "Fashion Magazine", juror konkursów "Warsaw Fashion Street”, “Off Fashion”. W latach 2007-2012 publicysta i szef działu Styl tygodnika “Newsweek Polska”, wcześniej związany z “Wprost” i “Życiem Warszawy”. Publikował m.in. w "Elle", "Gazecie Wyborczej", "Logo", prowadzi blog michalzaczynski.com.

Katarzyna Olczak: Pan jest dziennikarzem czy blogerem? Pytam, bo pracował Pan w topowych tytułach: „Newsweeku”, „Wprost”, „Fashion Magazine”. Pisze Pan felietony i jednocześnie prowadzi blog, gdzie można pisać, co ślina na język przyniesie. Tak postrzega się blogi – zwłaszcza modowe. Słusznie?
Michał Zaczyński: To prawda, że na wielu blogach pisze się to, co ślina przyniesie. Mam nadzieję, że mój taki nie jest. Jestem dziennikarzem – z wykształcenia, doświadczenia, pasji, no i zawodu, bo publikuję w różnych gazetach, nie tylko w "Fashion Magazine", którego jestem wicenaczelnym. A że mam własnego bloga, jestem też blogerem.

Nie opłaca się być redaktorem modowym. Z opublikowanego przez Pana ostatnio zestawienia wynika, że popularne blogerki modowe na jednym evencie mogą zarobić nawet kilka tysięcy złotych. Kwotę, której redaktor modowy nie zarobi przez cały miesiąc.
Rzeczywiście, zarobki w mediach tradycyjnych maleją drastycznie. Kilka lat temu było zupełnie normalne, że jako dziennikarz w redakcji miało się etat i pensję pięciocyfrową. Teraz jest to właściwie niemożliwe. Jednak tradycyjne media nadal dają prestiż. Głównie dlatego, że warsztat jest nieporównywalny. Dziennikarze potrafią pisać. Blogerzy – prawie nigdy. Na palcach obu rąk mogę policzyć blogi o modzie, które są dobre od strony dziennikarskiej. Czyli po prostu dobrze pisane. Na pocieszenie – na Zachodzie jest podobnie. Jeśli czytać blogi BryanBoya, czy Anny dello Russo, można odnieść wrażenie, że piszą je ośmiolatki.

Czytaj także: Blogerki modowe to nie tylko szafiarki. Dominika Łukoszek, doktorantka, która łamie stereotyp [WYWIAD]

Kim dziś jest bloger? To hobbysta czy zawodowiec? Według Ewy Lalik, do niedawna redaktor prowadzącej Spider’sWeb, bloger to "osoba, która jeździ po świecie na koszt firm i robi sobie zdjęcia, a na dodatek jeszcze dostaje za to pieniądze”.
Oj, dziennikarze jeżdżą na zaproszenia firm tak samo często. Dobry bloger to dobry dziennikarz, czasem pisarz. Pewnego rodzaju autorytet, może i entertainer.

W mediach ostatnio było głośno nt. kampanii reklamowych na blogach. Blogerom zarzuca się, że okłamują czytelników, nie oznaczając sponsorowanych postów i reklamując wszystkie produkty, nawet te niezwiązane z ich kręgiem zainteresowań.
To samo często ma miejsce w mediach – od pism po telewizję.

Nie tylko blogerzy nie oznaczają reklam. Pamiętamy tę sprawę sprzed kilku miesięcy, jak redaktor naczelny NaTemat reklamował dżinsy. Czy to nie jest oszukiwanie czytelników?
Nie wiem, natemat.pl w ogóle jest dla mnie zagadką. Ale tamten redaktor nie tyle reklamował dżinsy, ile chwalił się, że je dostał. Przy okazji, pytany bodaj przez „Press”, twierdził uparcie, że to on i jego zespół wymyślili tę zabawę w promocję spodni. To nieprawda. Wymyślił ją ich producent. Wiem, bo sam uczestniczyłem w tym przedsięwzięciu.

Jak postrzega się szafiarki w branży? Jako powiew świeżości? Środowisko modowe jest hermetyczne, niechętne nowym.
Są zazwyczaj durne. Nie mają nic do powiedzenia i pokazania. Bywają wykorzystywane przez wielkie koncerny, które za kilka kosmetyków, czy ciuchów je sobie kupują. Ich blogi nie są żadną wartością, tylko sprawiają, że moda jest jeszcze głupsza niż jest naprawdę. Oczywiście, jest kilka wyjątków - ciekawych dziewczyn, które się fajnie stylizują. Zresztą, nawet znamy się i lubimy.

Na przykład kto? Na czyje blogi Pan zagląda?
Fajnie wyglądają Jessica Mercedes i Macademian Girl. Oczywiście, są też modowe blogi nieszafiarskie, które bardzo cenię.

To, co oglądamy na blogach szafiarek, to moda?
U kilku tak. U pozostałych tysięcy – nie.

Dominika Łukoszek, doktorantka w Instytucie Filozofii UAM, która z wykładami o modzie jeździ po Europie, powiedziała, że wg niej blogerki bardziej interesują się stylizacją niż modą. Pan widzi tę różnicę?
Tak, zgadzam się całkowicie z tą opinią.

Blogi modowe mogą wnieść nową jakość? A może przeciwnie, są odtwórcze i wkrótce się skończą?
Mogą i wnoszą. Sam, na przykład, przeprowadziłem specjalnie na mój blog wywiady z niezwykle ciekawymi rozmówcami, w tym – jako jedyny bloger w Polsce - z Christianem Louboutinem. Myślę, że z mojego bloga można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy. Nie tylko zresztą z mojego, choć czasem denerwuje mnie, że blogi o modzie w Polsce służą wyłącznie wyrażaniu opinii ich autorów, podczas gdy powinny też pełnić funkcje informacyjne. No, ale wiadomo: moda. A tej bardzo jest po drodze z narcyzmem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.