Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > Michał Żebrowski gra kochanków, bo jest romantykiem

Pozycja materiału w rankingach:

7850 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 0pkt

Oceń:

Michał Żebrowski gra kochanków, bo jest romantykiem

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • 2006-09-06 17:16
  • Odsłon: 3989
  • Komentarzy: 0

Jeśli polski aktor dostaje dobry scenariusz, to już jest w komfortowej sytuacji - twierdzi Michał Żebrowski, który zagrał ostatnio polskiego zesłańca, uciekającego z Syberii do Chin w filmie "Kochankowie Roku Tygrysa".

Michał Żebrowski na zeszłorocznym festiwalu w Gdyni. | Fot. AKPA. Film opowiada o polskim zesłańcu, który Wyczerpany morderczą wędrówką traci przytomność i za sprawą chińskiego myśliwego Guo trafia do jego chaty w górach. Myśliwy mieszka z żoną i córką, Song. Mimo przebrania Song za chłopca między młodymi rozkwita uczucie.

Scenariusz do filmu "Kochankowie Roku Tygrysa" (od tygodnia na ekranach), gdzie Żebrowski gra główną rolę, napisał Jacek Bromski, reżyser tego obrazu. – Jakość tekstu jest dla mnie podstawowym kryterium wyboru roli - przyznał Żebrowski, który mówi, że kieruje się w tej kwestii również własnym wyczuciem.

Współczesny polski amant

– Jestem aktorem. Nazywam się Michał Żebrowski - aktor powtarza to jak mantrę, pytany o utożsamianie się z postacią, o przełożenie ról na życie prywatne lub odczucia publiczności, która nazwała go najseksowniejszm polskim aktorem. – Każde pokolenie ma swojego romantycznego bohatera, kiedyś był nim Zbigniew Cybulski, potem Daniel Olbrychski, Krzysztof Kolberger. A dzisiaj jest nim niewątpliwie Michał Żebrowski - twierdzi Jacek Bromski. Podobnie uważało wielu reżyserów, którzy obsadzali go w rolach wrażliwych, delikatnych, choć bardzo męskich amantów. Propozycja Jerzego Hoffmana, by zagrał Jana Skrzetuskiego w "Ogniem i mieczem" była nie mniej kusząca od oferty Andrzeja Wajdy, który trafnie ocenił jego emploi i zaangażował go do roli Tadeusza Soplicy.

Wyjątkowy był wybór Magdy Piekorz, która zaprosiła go do zagrania Wojciecha, mężczyzny, który w "Pręgach" nie potrafi kochać. To człowiek okaleczony psychicznie i organicznie niezdolny do miłości. Ta jednak rola w filmie na podstawie prozy Wojciecha Kuczoka przyniosła mu wielki sukces i Złotą Kaczkę w 2004 roku.

Żebrowski ukończył już 34 lata, a reżyserzy nadal widzą w nim romantyczny potencjał. Dowodem jest koprodukcja chińsko-polska "Kochankowie Roku Tygrysa", rozgrywająca się w 1913 roku, która weszła przed kilkoma dniami na nasze ekrany.

Spełnienie artysty

Żebrowski na brak propozycji nigdy nie narzekał. Grał tytułowego Geralta z Rivii w "Wiedźminie", w "Starej baśni" Jerzy Hoffman powierzył mu rolę Ziemowita, a teraz występuje jako kapłan, który dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa HIV w obrazie "Kto nigdy nie żył" reżyserowanym przez Andrzeja Seweryna. Film lada moment wejdzie na ekrany kin.

Aktor nie stroni od ról teatralnych. W warszawskim Teatrze Nowym Praga grał ostatnio w sztuce irlandzkiego dramatopisarza Martina McDonagha "Samotny Zachód". Ale znacznie wcześniej zyskał uznanie grając znakomicie odrażającą i prostacką postać w "Miłości i gniewie" Johna Osbourne'a, w Teatrze Telewizji wyróżnił się w "Kordianie" w inscenizacji Jana Englerta i w "Horsztyńskim" w reżyserii Zbigniewa Zapasiewicza.

Żebrowski nagrywa także płyty: najpierw "Zakochany Pan Tadeusz" z recytacjami fragmentów "Pana Tadeusza", a potem "Lubię kiedy kobieta" (krążek nagrany razem z Anną Marią Jopek) i bajki dla dzieci. Wziął udział w dubbingu Brada Pitta do filmu "Sindbad: Legenda siedmiu mórz".
Na pytanie, czy czuje się aktorem spełnionym, mówi: – Nie sądzę, aby mądremu, dojrzałemu artyście kiedykolwiek przyświecało poczucie spełnienia. Bo to jest początek końca! Wydaje mi się, że nieodłączną cechą rozwoju artysty jest ciągłe niezadowolenie z siebie i chęć doskonalenia.

Podziwia innych

– Każdy człowiek, który godnie żyje, jest dla mnie mistrzem - twierdzi Żebrowski. Z aktorów lubi i ceni Ala Pacino, Juliette Lewis i Gustawa Holoubka. – Oglądając Anthony'ego Hopkinsa podziwiam zawsze sposób, w jaki ten wielki aktor potrafi przykuć moją uwagę, wzruszyć, zaintrygować. Jestem pełen uznania dla jego charyzmy jako aktora - mówi Żebrowski. Aktor mimo tych fascynacji i podziwiania kolegów po fachu nie wyznacza sobie jednak żadnych pułapów, do których chciałby dążyć by osiągnąć mistrzostwo. – Chciałbym tylko nie wstydzić się tego, co robię - mówi.

Nierozpoznawalny

– To mnie bardzo cieszy, że ludzie nieczęsto rozpoznają mnie jako aktora. Nie jestem rozpoznawany z powodu zagranych ról. Mam wrażenie i nadzieję, że w czasie grania tych ról przed kamerą stał np. prawdziwy Wojtek z "Pręg" lub tak jak teraz, kiedy gram Wolskiego, uciekiniera z Syberii, jestem prawdziwym, wychudłym Wolskim.
Kiedy Michał Żebrowski wyszedł z krakowskiego kina Sztuka w dżinsach i czarnej prostej koszuli, mógł spokojnie iść ulicą. Żadna z krakowskich fanek nie rzuciła mu się na szyję. Nikt go nie zauważył. Być może dlatego, że zeszczuplał, ogolił włosy i zapuścił zarost. Wszystko do roli.

Ewa Kozakiewicz
PT

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.