Facebook Google+ Twitter

Michalkiewicz krytycznie o Platformie Oburzonych:

Stanisław Michalkiewicz nie jest entuzjastą Platformy Oburzonych. Publicysta porównuje tą inicjatywę do AWS i zarzuca, że jest kolejną formacją etatystyczną.

Współpracownik ojca Rydzyka uważa, że Platformie Oburzonych jest kolejną siłą polityczną, która pod pozorem głoszenia patetycznych, patriotycznych haseł chce się dorwać do państwowych stanowisk: "Dla liderów związkowych jest to wyzwanie, bo skoro ze związków zawodowych nie można przechodzić do polityki, to grozi im to uwiądem starczym. Któż z „młodych, wykształconych” będzie biegał za sprawami związkowymi, jeśli na czele związków będą stali dożywotni prezesi? Musi zatem zostać otwarta szybka ścieżka awansu ze struktur związkowych do polityki, a ponieważ oligarchizacja politycznej sceny taką możliwość blokuje, trzeba podjąć próbę stworzenia nowego ruchu na podobieństwo AW”S”."- czytamy w jego najnowszym artykule.

Jak widzimy Michalkiewicz porównuje Platformę Oburzonych do AWS-u. Jest to porównanie nieprzypadkowe; Michalkiewicz bowiem uważa, że aby zapewnić posady dla działaczy związkowych, rząd Jerzego Buzka zwiększył w tym celu liczbę stanowisk w sektorze publicznym. Według przyjaciela Korwin- Mikkego, Kukizowi z Dudą mogą przyświecać takie same cele. Paweł Kukiz nie jest faworytem Michalkiewicza; publicysta "Naszego Dziennika" zraził się do niego po tym jak
muzyk wycofał się z komitetu honorowego "Marszu Niepodległości" ze względu na obecność autorytetu Radia Maryja, Jana Kobylańskiego. Michalkiewicz w swoim stylu insynuuje, że w ten sposób Kukiz chciał się podlizać Michnikowi. Według niego, salon miał docenić ten gest i się odwzajemnić: "Jej siłą napędową ma być też piosenkarz Paweł Kukiz, który w listopadzie ubiegłego roku zrejterował z Komitetu Poparcia Marszu Niepodległości, kiedy „Gazeta Wyborcza” zwróciła uwagę, że jest tam również Jan Kobylański. Wkrótce po tej zabawnej rejteradzie Polskie Radio znowu nadało piosenkę pana Kukiza, najwyraźniej dostosowaną do sytuacji: „Bo tutaj jest jak jest, po prostu - i ty dobrze o tym wiesz!” - zauważa Michalkiewicz.

Michalkiewicz jest mistrzem w oskarżaniu innych o agenturalność. Zazwyczaj zarzut ten dotyka jego przeciwników politycznych. Nie inaczej
jest i tym razem- Platforma Oburzonych może być rywalem politycznym ukochanego przez Michalkiewicza "Ruchu Narodowego", dlatego publicysta sugeruje, że jest tworem razwiedki: "Ale jak jest rozkaz, to policmajster powinność swej służby zrozumie - bez względu na to, czy rozkaz wydał car, partia, czy bezpieka, czyli „demokracja”. Więc albo „wariant białostocki”, czyli brutalna rozprawa w ramach „walki z faszyzmem”, w czym bezpieka może liczyć na poparcie żydokomuny - albo rozładowanie tego niebezpiecznego dla naszych okupantów potencjału poprzez wymanewrowanie młodych narodowców. Z tego punktu widzenia Platforma Oburzonych jest prawdziwym darem Niebios, bo młodzi ambicjonerzy, których w każdym ruchu politycznym, a więc i narodowym na pewno jest sporo, postawieni w obliczu alternatywy: albo niezawisły sąd, albo pod ogólnym kierownictwem Solidarności stanięcie do konkursu o posady - będą mieli potężny dysonans poznawczy, od czego niebezpieczny potencjał może zostać rozładowany bez eskalowania represji."- dowodzi błyskotliwie.

Identyczny zarzut Michalkiewicz postawił tworzącemu się Instytutowi Myśli Politycznej. Można z tego wyciągnąć taki wniosek, że razwiedka jest przerażona siłą Ruchu Narodowego, który w sondażach prezentuje się gorzej, niż Kongres Nowej Prawicy, Janusza Korwin- Mikkego. Oczywiście Michalkiewiczowi do głowy nie przychodzi, aby pomyśleć, ze celem tego wysypu prawicowych projektów, jest osłabienie PiS. Warto jednak zauważyć, że kiedy "Gazeta Polska" ujawniła, że narodowcy byli szkoleni przez oficerów wojskowej bezpieki, to ten "pogromca razwiedki" kompletnie zlekceważył ten fakt, osobiście ręcząc za nieskazitelność oraz czystość, Ruchu Narodowego. Oczywiście, były to bezpodstawne oskarżenie mające zdezawuować Ruch Narodowy.

Czyżby dziennikarze "Gazety Polskiej" nie wiedzieli, że bezpodstawnie można oskarżać tylko Jarosława Kaczyńskiego? Byłoby to dziwne, gdyż zasada ta jest aktywna w naszej polityce od ponad 20 lat. Stosuje go również bezkompromisowy publicysta Stanisław Michalkiewicz, który niedawno napisał, że rękami "autorów niepokornych" prezes PiS chciał wykończyć ojca Rydzyka. Kiedy wydawca "Do Rzeczy" wycofał się z tej inicjatywy Michalkiewicz i obalił jego oskarżenia; bezkompromisowy publicysta zamilkł i uznał sprawę za zamkniętą.

Jak widać niczego to nie nauczyło; dzisiaj znowu ostro atakuje prezesa PiS:"Skoro „Stokrotka” w podobny sposób zoperowała starego faryzeusza, to nic dziwnego, że i związkowcy próbują - a przy nich uczestnicy podobno aż stu organizacji"- pisze o nim.

Kierowanie się niechęcią oraz złym emocjami nie jest dobrym doradcą; takie postępowanie często gubi człowieka. Michalkiewicz tak bardzo zabrnął w swojej niechęci do Kaczyńskiego, że nawet nie zauważył, że sam sobie zaprzecza. Oto najpierw zarzuca Platformie Oburzonych że powstała po to, żeby zaszkodzić narodowcom; żeby później twierdzić, że akcja skierowana jest przeciwko PiS: " Możliwości są dwie; albo liderzy Solidarności uznali, że na PiS trzeba położyć krzyżyk - a to jest zapowiedź katastrofy dla prezesa Kaczyńskiego - albo próbują w ten sposób prezesa Kaczyńskiego przekonać, by sprawił, iż na listach PiS w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego, a potem - również tubylczego, znaleźli się związkowi liderzy."- czytamy.

Co do wspomnianych narodowców, to Michalkiewicz głosi wszędzie gdzie tylko może- że to prawdziwie polska, patriotyczna siła, której "razwiedka" szczerze się obawia. Dowodem ma tutaj być kampania przeciw "faszyzmowi" jaka się przelała w mediach głównego nurtu (media miały ja zorganizować, ponieważ narodowcy zapowiedzieli obalenie "Republiki Okrągłostołowej").

Tyle tylko, że media, które tak bardzo się ich obawiają nie maja problemu z zapraszaniem ich do studia dając możliwość promowania Ruchu Narodowego. I tak w programie złowrogiej Moniki Olejnik wystąpił Krzysztof Bosak razem z Robertem Biedroniem. Zaś w "Faktach po faktach" Maria Łopuszańska- Piasecka, żywo dyskutowała z Piotrem Gadzinowskim na temat ostatniej Manify. Takiego przywileju nie ma nawet przyjaciel Michalkiewicza, Janusz Korwin- Mikke.Być może jest to zapowiedź większej współpracy w mediach, które Michalkiewicz posądza o agenturalność, Ruch Narodowy będzie odgrywał rolę pożądanej prawicy?




















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.