Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

94337 miejsce

Michalkiewicz zmienia front w sprawie Smoleńska?

Stanisław Michalkiewicz zrównuje Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem. W jego ocenie żaden z tych polityków nie walczy o prawdę o katastrofie smoleńskiej.

Na YouTube można zobaczyć film, który ukazuje różnice pomiędzy przyjaciółmi w ocenie katastrofy smoleńskiej: Januszem Korwin- Mikke oraz Stanisławem Michalkiewiczem. Lider KNP od samego początku popierał narrację rządową przekonując, że tylko szaleńcy z pod znaku Antoniego Macierewicza mogą wierzyć w zamach. Nie wiadomo jednak na ile te słowa podyktowane są własnym przekonaniami, a na ile czystą kalkulacją polityczną. Wszak z naturalnych względów katastrofa smoleńska jest wewnętrzną kwestią PiS, a każda inna siła, która próbowałaby ją zawłaszczyć zostałaby uznana za niewiarygodną. Warto zwrócić uwagę, że nawet "Solidarna Polska" używa wyważonej retoryki w sprawie Smoleńska.

Poza tym warto pamiętać, że Janusz Korwin- Mikke celuje w konserwatywny elektorat Platformy Obywatelskiej rozczarowany jej rządami. A w tych środowiskach kpiny z Antoniego Macierewicza oraz Jarosława Kaczyńskiego cieszą się dużą popularnością. Krótko mówiąc, razem z Michnikowszczyzną Janusz Korwin- Mikke wyznaje religię antysmoleńską.

Co innego Stanisław Michalkiewicz, ten co prawda nie stwierdził nigdy, że w Smoleńsku doszło do zamachu; ale nie uznał zamachowej tezy Antoniego Macierewicza za mało prawdopodobną. Co więcej, stwierdził, że prawdziwi władcy III RP przestraszeni faktem, iż Lech Kaczyński wszedł w posiadanie wiedzy z Aneksu do WSI mieli powody aby dokonać tej zbrodni. Na poparcie swojej tezy Michalkiewicz twierdzi ( na podstawie doniesień swoich informatorów), że zaraz po katastrofie ludzie Bronisława Komorowskiego szukali Aneksu do WSI. Tak oto, według Michalkiewicza wygląda przyczyna szybkiego przejęcia władzy przez Komorowskiego po zmarłym Lechu Kaczyńskim.

Po tych wypowiedziach musi dziwić stanowisko w katastrofie smoleńskiej, jakie ostatnie prezentuje Michalkiewicz. Publicysta "Naszego Dziennika", bowiem pod tym względem zrównał Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim. W jego ocenie obu tym politykom nie chodzi o wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej: "Dla premiera Tuska „prawdą” jest to, co mu przekazała generalina Anodina, zaś dla prezesa Kaczyńskiego prawda polega na tym, że katastrofa w Smoleńsku była efektem zamachu, w którym premier Tusk przynajmniej maczał palce. Ponieważ jest mało prawdopodobne, by premier Tusk kiedykolwiek zaaprobował wersję prawdy podsuwaną mu przez prezesa Kaczyńskiego, to program obrony prawdy z jednej strony i dążenia do prawdy z drugiej strony może stać się treścią życia politycznego w naszym nieszczęśliwym kraju tym bardziej, im bardziej Umiłowani Przywódcy będą mieli zakazane zajmowanie się prawdziwą polityką."

W ten sposób Michalkiewicz wpisuje się w popularną retorykę konkurentów PiS na prawicy. Celem ich jest przekonanie patriotów, że PiS należy do tego samego układu co w PO. Celem tego układu jest monopolizacja systemu politycznego w Polsce oraz wywoływanie emocjonalnych sporów, które odwracają uwagę Polaków od ich pogarszającej się sytuacji. Jednym z tych sporów jest właśnie wojna o Smoleńsk. Co ciekawe Michalkiewicz uważa, że zarówno Kaczyńskiemu jak i Tuskowi chodzi w niej o to samo: "I oto kiedy premier Tusk przy pomocy obietnicy „sporych pieniędzy” dla pułkownika-doktora inicjuje instytucjonalizację „prawdy smoleńskiej”, prezes Jarosław Kaczyński w przemówieniu do swoich licznych zwolenników zebranych 10 kwietnia przed Pałacem Namiestnikowskim przy Krakowskim Przedmieściu oświadcza, że oni mają nie tylko „prawo do prawdy”, ale nawet obowiązek domagania się jej - oczywiście od jej posiadaczy. Okazuje się po raz kolejny, że zarówno personifikowany przez premiera Tuska obóz zdrady i zaprzaństwa, jak i personifikowany przez prezesa Kaczyńskiego obóz płomiennych obrońców patriotyzmu, chce tego samego, podobnie jak w przypadku Anschlussu do Unii Europejskiej, czy ratyfikacji traktatu lizbońskiego."- czytamy w artykule, "Dwie prawdy zamiast polityki".

Nie tak dawno Sejm odrzucił wniosek PiS konstruktywnego wotum nieufności, wobec rządu Donalda Tuska. Jego miejsce miał zająć prof. Piotr Gliński ze swoim eksperckim zapleczem. Wniosek ten poprzedziła ofensywna kampania PiS, której symbolem było zorganizowanie debat tematycznych z udziałem różnych ekspertów. Gliński skupił się na gospodarce, oraz innych dziedzinach państwa- o Smoleńsku mówił bardzo mało. Dlatego Waldemar Kuczyński powiedział o tej kampanii, że to kolejne, wielkie oszustwo PiS, bo przecież partia Kaczyńskiego nie ma charakteru merytorycznego, ale faszystowski.

Mimo tego Michalkiewicz uważa, że PiS gra politycznie Smoleńskiem, gdyż nie ma merytorycznych propozycji, które pozwolą uniknąć Polsce bankructwa.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Szanowny Autorze,

Co to, według Pana, są patrioci?
"Celem ich jest przekonanie patriotów"

Różnica między Polakiem a "kaczystą" polega na tym, że wartości, które Polak szanuje i pielęgnuje, "kaczysta" wykorzystuje dla swoich egoistycznych celów, jednocześnie je degradując. Tak się stało z Wawelem, polskością, krzyżem, szacunkiem dla majestatu śmierci, teraz przyszedł czas na słowo - polec. Niedługo gazety będą podawały ilu ludzi poległo na polskich drogach. Jeszcze trochę "kaczyści" powycierają sobie gęby patriotyzmem (Polak wie, że na miano patrioty trzeba sobie zasłużyć, i że określają to inni ludzie), a za niedługo, można będzie usłyszeć z ust rozbrykanych małolatów - "nie pogrywaj ze mną w patriotę" albo "pod patriotę to Szweda, bo Polak się nie da".

Czytaj wiecej: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.