Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

937 miejsce

Miecz w skale. Cud Galgano

Wiele osób interesujących się historią Anglii słyszało zapewne historię o królu Arturze, Merlinie, czy mieczu Excalibur. Mitologia arturiańska powstawała na przestrzeni stuleci, mieszając ze sobą wiele kultów, podań i faktów.

Miecz świętego Galgano. / Fot. Wiki Commons Według jednej z najpopularniejszych wersji, wielki mag Merlin wbił miecz w skałę, z której wydobędzie go jedynie osoba o nieskazitelnie prawym i czystym sercu, prawowity król Anglii.

Wielu próbowało swojego szczęścia. Zmagali się z mieczem najsilniejsi mocarze, najdzielniejsi wojownicy i przedstawiciele najznamienitszych rodów. Dopiero niepozorny i bardzo młody Artur dobywa miecza i zostaje koronowanym władcą Albionu.

Choć samemu Arturowi przypisuje się egzystencję w VI wieku, to dopiero pierwszą wzmiankę o legendarnym władcy kronikarz Nennius przekazał w wieku IX . Natomiast historia dojścia do władzy poprzez wyciągnięcie miecza ze skały powstała w wieku XIII.

Mało kto jednak wie, że pierwowzór Excalibura istniał rzeczywiście. To właśnie we Włoszech, Galgano Guidotti wbił miecz w skałę pod koniec XII wieku. Ba. Ostrze tkwi w niej do dziś.

Legenda mówi, że rycerza Galgano nawiedził dwukrotnie we śnie Archanioł Gabriel. Za pierwszym razem zapewnił go o swojej protekcji. Za drugim pokazał mu wzgórze Monte Siepi, na którym siedzieli apostołowie wraz ze Stwórcą. Niedługo po tym objawieniu rycerza Galgano poniósł własny koń. Opanowawszy rumaka zauważył, że znalazł się właśnie na wzgórzu Monte Siepi, występującym we wcześniejszej wizji. Galgano odczytał to jako boski znak. Próbował zbudować krzyż, a gdy mu się to nie udało, średniowiecznym zwyczajem wbił w ziemię swój miecz. Rękojeść, głownia i poprzeczny jelec tworzą wówczas chrześcijański krzyż. Klękając pod takim prowizorycznym krucyfiksem można oddać się modłom. Miecz Galgano wszedł niczym rozgrzany nóż w masło, wbijając się w ziemię niemal aż po nasadę głowni. Gdy po modlitwie próbował go wyciągnąć, okazało się, że miecz utkwił w litej skale. Podanie głosi, że Archanioł Gabriel nakłaniał wcześniej w wizji Galgano do wyrzeczenia się dóbr materialnych, na co rycerz miał odrzec, że będzie to niemożliwe. “Niczym wbicie miecza w skałę”.
Miecz San Galgano przykryty pleksiglasem / Fot. Wiki Commons
Inna legenda powiada, że rozbójnik Galgano mając dość hulaszczego trybu życia, udaje się na odludne wzgórze i w przypływie wyrzutów sumienia prosi Boga o interwencję. Aby złożyć przysięgę, wbija miecz w ziemię, tworząc tym samym znak krzyża. W modlitwie prosi Boga, by mu pomógł nie dobyć miecza już do końca życia. Miecz grzęźnie w skale na dobre. Cud odmienia Galgano, który wybiera oddaną Bogu pustelniczą egzystencję.

Jakiekolwiek były okoliczności umieszczenia owego ostrza w kamieniu, nie można zaprzeczyć faktowi, iż miecz ów został rzeczywiście w skałę wbity. Od niemal tysiąca lat tysiące śmiałków próbowało go z niej wyciągnąć. Do tej pory bezskutecznie. Obecnie, aby relikwia nie została zniszczona, nasadzono nad nią przezroczystą kopułę z pleksiglasu.

Jako mnisiemu pustelnikowi nie dane było Galgano żyć długo i szczęśliwie. W roku 1180 na wzgórzu wybudował kaplicę. 3 grudnia 1181 roku umiera w wieku zaledwie 33 lat. Historia cudownie wbitego miecza szybko zyskała rozgłos. Już w cztery lata po swojej śmierci Galgano zostaje kanonizowany. Nad mieczem wybudowano rotundę, a przy niej opactwo. Opiekę nad sacrum przejął zakon Cystersów.

W średniowieczu relikwie miały dla Kościoła niezwykłą wartość ekonomiczną. Rzesze pielgrzymów napełniały złotem mnisie sakwy. Zakon się rozrastał i bogacił. Już dwadzieścia lat po śmierci Galgano u podnóża góry wybudowano okazałą katedrę. Samotną katedrę pośród lasów. Gdy dla rygorystycznych tradycji pielgrzymkowych nastała odwilż, opactwo zaczęło popadać w ruinę. Pieniędzy ubywało, katedra pustoszała, mnisi się rozpierzchli. Ostatni z braciszków w 1786 roku spieniężył nawet metalowy dach świątyni.
Ruiny katedry jako amfiteatr. / Fot. Wiki Commons
Legenda o mieczu Excalibur przejęła więc włoskie motywy. Prawdopodobnie ich autorami byli powracający z krucjat francuscy i brytyjscy paladyni. Krzyżowcom zapewne imponowało bezpośrednie powiązanie rycerstwa z religią, uwiarygodniało boskie ramię sprawiedliwości, którego czuli się przedstawicielami. Król Artur zdobywał więc nowe atrybuty. Jego miecz również.

Wyjaśnienie wbitego ostrza jest na obecną chwilę niemożliwe do przeprowadzenia. Badania zarówno wieku i rodzaju stali, jak i sposobu wykonania miecza dowodzą jego wykucia w XII wieku. Także źródła pisane nieprzerwanie dokumentują jego historię niemal od samego początku. Fizycznie niemożliwe jest wbicie ostrza na taką głębokość w twardą wapienną skałę. Na rękojeści brak jest śladów uderzeń, struktura kamiennego bloku pozbawiona jest jakichkolwiek zewnętrznych pęknięć. Trudno mówić tu o oszustwie.

Miecz Świętego Galgano nie jest szeroko dyskutowany na forum akademickim. Wielokrotnie próbowano podważyć jego autentyczność, ale jakkolwiek badano, dowodzono tylko jego historyczności. Skonstruowano śliską tezę, jakoby wewnątrz skały istniało pęknięcie, bądź pusta przestrzeń, w którą miecz przypadkiem został wsunięty. Oczywiście nie tłumaczy to niemożności jego wyciągnięcia, ale tego się już nie roztrząsa. Niewygodne dla nauki fakty są izolowane medialnie. Obecnie ruch turystyczny i pielgrzymkowy w opactwie niemal całkowicie wymarł. Ruiny katedry służą jako plener koncertów muzycznych. Niesamowitą akustykę wewnątrz zdemolowanej byłej świątyni wzmacnia widok rozgwieżdżonego nieba. Zakon utrzymuje się głównie z winnic okalających wzgórze. W sklepie z suwenirami oprócz pamiątkowych figurek, wisiorków, czy malowideł, można nabyć butelkę Pinot Grigio, lub słoik miodu produkcji własnej. Sklepikiem zajmuje się leciwa autochtonka pamiętająca zapewne jeszcze samego Galgano. Osoby nie znające włoskiego nie mogą także liczyć na jakąkolwiek konwersację.

Brak lingwistycznych zdolności owego kustosza, bądź mojej niedyspozycji we włoskim, spowodował, iż mimo przygotowania całkiem grubego rulonu euro-banknotów, nie zdołałem przekupić strażniczki i dobyć miecza własnoręcznie. Każdy więc, kto czuje się urodzonym królem, ma szansę jeszcze na miecza Galgano dobycie. Spieszyć się jednakże musi, bo i włoskiego się uczę, i zwitek powiększam...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.