Facebook Google+ Twitter

Mieczu czy nie Mieciu

W odstępie kilkunastu godzin dwukrotnie przypadkiem natknąłem się na Mieczysława Szcześniaka, a dokładniej Miecza Szcześniaka. Przejąłem się losem Mietka…

kadr z teledyskuNajpierw po północy na Polsacie teledysk, gdzie głowa Szcześniaka jest komputerowo wmontowana zamiast głowy dziecka - piosenka do pewnego momentu miła, ale boląco infantylna. Następnego dnia po południu m.in. z Piaskiem śpiewa przeróbkę ”Last Christmas”, utworu, którego byt ogranicza się do kilku tygodni poprzedzających Święta Bożego Narodzenia. Przy drugiej okazji pokłóciłem się o wiek Miecza z mądrzejszą ode mnie matką. Jak zwykle miała rację - przekroczył czterdziestkę. Zaczęliśmy zastanawiać się, dlaczego Mieczysław już nie nazywa się Mieczysławem ani Mietkiem. Mama skwitowała dyskusję tezą, że mężczyźni głupieją po czterdziestce. Wokalista zaś twierdzi, że z "biegiem czasu mężczyzna próbuje być bliżej siebie".

Bliskość siebie to nie jedyny powód zmiany imienia artystycznego. ”Gali” musi tłumaczyć się, czy nie lubił Mietka: "Nie zmieniłem swojego imienia. Miecz, Mieczu, Mieczyk to po prostu zdrobnienia od Mieczysława. Ludzie, których znam i lubię, mówią na mnie najczęściej Mieczu. Zawsze wolałem to od Mietka, z którego już chyba dawno wyrosłem".

 

Czyli to, co było zarezerwowane dla znajomych teraz jest i dla nas.

Sprawa jest jednak głębsza - "moje staropolskie imię oznacza “sławę od miecza” (…) to trochę jak indiański Siedzący Byk".  I tym bykiem chciał zainteresować media. Te jednak, jak się w tym przypadku okazało, są wybredne, bo niespecjalnie mu to się udało.

Sam mówił podczas czatu na portalu Wirtualna Polska: "Chciałoby się, żebyście naprawdę to Wy wybierali, czego chcecie słuchać. Zgadzam się, że co pokażą media to istnieje". Wyrwane z kontekstu zdania rzeczywiście śmiałe, ale nie o ich sens tu chodzi, lecz o użalanie się nad swoim losem - kolejny artysta zdradzony przez telewizor…

Może zamiast zmieniać imię tudzież jego zdrobnienie, warto byłoby zwolnić osobę zajmującą się promocją. Nie zaś użalać się - jak politycy każdej opcji - że nie ma cię w telewizji. Skoro można wypromować wokalistów tak marnych jak wspomniany już Piasek czy Krzysztof Krawczyk, to dlaczego również nie Szcześniaka?

Problem Miecza nie polega przecież na braku talentu czy mało wyrazistym głosie. Raczej na tym, że naprawdę dobrych wokalistów popowych w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki. Miejsce Szcześniaka potrafił nawet zająć dobrze wypromowany przez Kayah, zatroskany o damskie serca, Krzysztof Kiljański.

Leszek Możdżer znalazł sposób na zarabianie dobrych pieniędzy w naszym kraju na jazzie. A zdarza się to niezwykle rzadko. I nie biadoli, jakie to media są niedobre, lecz próbuje je sobie zaskarbić - nawet sposobami trudnymi do pogodzenia z etosem jazzmana i pianisty grającego Chopina. Cóż, media zbyt często idą na łatwiznę. Trzeba próbować je naprawiać, a nie czekać z założonymi rękami na lepsze czasy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uwielbiam Mietka Szcześniaka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.