Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21402 miejsce

Mieczysław Medwecki - pierwszy pilot, który zginął w II wojnie światowej

Historia pierwszego polskiego pilota, który zginął w II wojnie światowej już 1 września 1939 r. Co zapamiętali naoczni świadkowie tego tragicznego wydarzenia?

Brzozowy krzyżyk wykonany przeze mnie pod autostradą A4. / Fot. Rzewuski StefanDo 2010 r. miejsce upadku, a zarazem tragicznej śmierci pierwszego pilota zestrzelonego w czasie II wojny światowej, było znane nielicznym. Z pomocą naocznych świadków ustaliłem to miejsce i naniosłem na prowizoryczne mapy (turystyczne i mapy działek wsi Morawica). Powiadomiłem e-mailem redaktora programu "Było nie minęło" Adama Sikorskiego o swoich dokonaniach, aby przyjechał i zrobił program. W obecności kamer, w miejscu wskazanych przez naocznych świadków, wkopałem własnoręcznie wykonany brzozowy krzyżyk z tabliczką. Program był emitowany w TVP Info 1 maja 2010 r.

Naznaczone odręcznie miejsce upadku samolotu na mapie turystycznej. / Fot. Rzewuski StefanNaoczni świadkowie opisali zdarzenie tak: 1 września 1939 r. wczesnym rankiem zatrzęsły się szyby w oknach i zadrżała ziemia. Wszyscy wybiegli z domów, zobaczyć co się dzieje. Wysoko, z ogromnym hałasem, sunęły po niebie z zachodu na wschód wielkie samoloty. Po jakimś czasie na wschodzie słychać było wybuchy. Niedługo potem samoloty wracały i słychać było strzelaninę. Gdzieś między Balicami i Aleksandrowicami.

Nagle, na małej wysokości, ukazał się lecący ze wschodu na zachód mały samolot, ciągnący za sobą smugę dymu. Przeleciał nad wzgórzem Popówka i nad Chrosną skręcił na południe, tak jakby chciał zawrócić. Był za nisko i zahaczał kołami o miedzę na morawickich polach. Na oczach przerażonych mieszkańców, którzy tam pobiegli, płonął stojący na kołach samolot, w którym siedział przechylony na bok Tabliczka upamiętniająca, wykonana przeze mnie na brzozowym krzyżu. / Fot. Rzewuski Stefanpilot. Nic nie dało się zrobić, bo w samolocie wybuchła amunicja. Pod wieczór częściowo zwęglone ciało pilota pochowano na cmentarzu w Morawicy. Wrak samolotu zniknął bez śladu i żyjący jeszcze naoczni świadkowie nie są w stanie powiedzieć, co się z nim stało. Jedni mówią, że zabrali go jacyś wojskowi, inni, że rolnicy ściągnęli go z pola, aby móc dalej je uprawiać.

Trzeba to miejsce na trwale upamiętnić, bo był to polski pilot, który poległ w obronie ojczyzny. Brzozowy krzyż postawiony przeze mnie, długo nie wytrzyma.

Rzewuski Stefan, mieszkaniec wsi Chrosna.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.