Facebook Google+ Twitter

"Między aktami" Virginii Woolf

Nastrój, jaki mnie dopadł po skończeniu "Między aktami" Virginii Woolf mogę określić bardzo prosto: zmęczenie. Ta powieść ma w sobie coś dręczącego, coś co denerwuje, ale w taki sposób, że ciężko się z nią rozstać.

"Między aktami" to ostatnia powieść Virginii Woolf. Wydana we wrześniu 2008 roku przez Wydawnictwo Literackie po przeszło sześćdziesięciu latach egzystencji doczekała się tłumaczenia na język polski. Książka powstała w roku 1941, a jeśli wierzyć zapiskom, które prowadziła w swoim dzienniku autorka, data jej ukończenie zaledwie o miesiąc wyprzedzała dzień, w którym pisarka popełniła samobójstwo.

Powyższa informacja to nie tylko notka biograficzna. W przypadku tej książki chodzi o coś więcej: czytelnik, zwłaszcza taki, który książki Virginii Woolf czytał już wcześniej, dostaje do rąk dzieło stworzone w ostatniej fazie życia pisarki, w okresie, w którym nękały ją nie tylko niepokoje wynikające z choroby, na jaką cierpiała, ale również tocząca się wojna.


W siatce międzyludzkich relacji



 / Fot. http://www.merlin.com.pl"Niepokój" to zresztą słowo, które bardzo dobrze oddaje klimat książki. Sytuacja, która przedstawiona jest na przeszło dwustu stronach powieści jest w zasadzie prosta: jest czerwiec roku 1939. W posiadłości Pointz Hall w angielskiej wiosce zorganizowane zostaje przedstawienie, którego uczestnikami i widownią są okoliczni mieszkańcy.
Poszczególne postaci łączą bardziej lub mniej konkretne więzi: związki rodzinne i emocjonalne, braterstwo krwi i marzeń. Każdy jest tu inny, reprezentuje swój własny światopogląd i sytuację życiową. Wszystko jest niedopowiedziane: nastrój niepokoju unosi się nad kolejnymi scenami, które autorka przedstawia jakby niedokończone, porzucając raz po raz swoich bohaterów w sytuacjach, w których czytelnik niejednokrotnie oczekiwałby jakiegoś dalszego ciągu. Woolf często rezygnuje również z własnego prawa do komentarzy, tworząc atmosferę raczej poprzez myśli czy gesty swoich bohaterów.

Spektakl z Anglią w tle



Relacje postaci, które w "Między aktami" wymienione są z imienia i nazwiska to tylko jeden z planów powieści. Tłem dla nich jest - co brzmi nieco pompatycznie - Anglia, przedstawiona za pomocą prostego, wiejskiego spektaklu. Przedstawienie, wyreżyserowane przez tajemniczą pannę La Trobe, nosi znamiona prowincjonalnego wydarzenia: wzniosłe sceny przedstawiane są przez "aktorów" znanych publiczności na co dzień. Jednym z nich jest właściciel pubu odgrywający tu rolę pilnującego porządku miejskiego sługi królowej Wiktorii, innym przykładem - sklepikarka handlująca tytoniem, która w przedstawieniu przeistoczyła się w Elżbietę I. W książce kilkakrotnie podkreśla się fakt, że budżet przedsięwzięcia był ograniczony. Na scenie nie braknie tanich rekwizytów, a z braku czasu rezygnuje się z przedstawienia pewnych scen, streszczonych jedynie w informatorze dla widzów.

Kiedy po skończonym spektaklu w kierunku zgromadzonej społeczności przemawia ksiądz, jego słowa przerywa huk przelatujących nad głowami zebranych samolotów. Niewinne z pozoru wydarzenie budzi niepokój wśród ludzi, przywołuje komentarze. Niewyjaśniona w żaden sposób scena znów przywołuje niepokój, zaś czytelnik po raz kolejny przypomina sobie, że jest rok 1939.

Niepokojąca i dręcząca lektura



Nastrój, jaki mnie dopadł po skończeniu "Między aktami" mogę określić bardzo prosto: zmęczenie. Ta powieść ma w sobie coś dręczącego, coś co denerwuje, ale w taki sposób, że ciężko się z nią rozstać. Nie polecam jako lektury na czas podróży. Ostatnią książkę Virginii Woolf z pewnością warto przeczytać, lepiej jednak poświęcić jej wolny wieczór i kilka filiżanek herbaty, wypitych w przytulnym, bezpiecznym miejscu. Ale nawet wtedy może się okazać, że ciężko nam przyjdzie jednoznacznie ocenić tę niezwykłą i... dziwną książkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Alku, tak, czytalam - to moja ulubiona ksiazka VW i w ogole jedna z ulubionych.
Mowic i pisac moge o niej dlugo, to fascynujaca proza.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.09.2008 19:45

Wiesz Ula, rozumiem, jak wielkim problemem jest pisanie o Virginii Woolf. Jej proza jest trudna. "Panią Dalloway" przeczytałem 2 razy i wciąż czuję, że nie rozumiem książki w takim stopniu, w jakim chciałbym zrozumieć. Podobnie z "Do latarni morskiej" i "Orlandem". Jej "Fale" nadal pozostają dla mnie wielką zagadką. Czytałaś "Fale"? Jak rozumiesz tę książkę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alek, to mamy zupełnie inny gust, bo mnie się podoba jakoś najbardziej z moich :-)
A cena jest typowa, około 27 zł.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.09.2008 23:24

Niespecjalnie podoba mi się recenzja. Niemniej dziękuję za nią - książkę zdobędę i przeczytam. Ile ona kosztuje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna recenzja+

Komentarz został ukrytyrozwiń

;)+ ciekawa ocena, zapiszę ją na listę(do przeczytania) ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.