Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22564 miejsce

Między dżumą a cholerą

Bronić stanowiska Beaty Kempy (czy też ogólnie obozu władzy) w sprawie publikacji wyroku TK nie zamierzam. Nie dlatego wszak bym uważał to stanowisko za nie do obrony.

Zbyt wiele jest jednak wątpliwości natury prawnej i etycznej. Sam przecież Trybunał orzekając np. w sprawie bliskiej mojemu pokoleniu amnestii maturalnej zezwolił na jej ponowne zastosowanie w roczniku 1988. Uznał wówczas (i w moim odczuciu słusznie) że koszt społeczny natychmiastowego zniesienia wadliwego prawa będzie większy, niż gdyby pozwolić mu funkcjonować jeszcze przez jakiś czas. Nie wiem na ile ta analogia wpisuje się w dziedzinę zwaną „filozofią prawa”, widzę natomiast jakie koszta społeczne niesie za sobą pismo Pani Kempy. I, nawet jeśli ma ona rację, zaczynam się po raz kolejny zastanawiać czy ta skórka też jest warta wyprawki.

Tu jednak stajemy przed kolejną zagwozdką. Bo choć nie jest w mocy prawnej dla stanowiska Pani Kempy orzekanie o prawidłowości procedowania TK, co jeśli jego członkowie z niedbalstwa, niekompetencji czy wręcz złej woli poczną procedować bezprawnie? Kto ma to ocenić i temu zaradzić? To już problem nie tylko naszego krajowego sporu politycznego, to dylemat dla całego ustroju demokratycznego. Tyle że przy obecnej temperaturze tego sporu nie widać u nas nikogo, kto by się uczciwie nad tą kwestią pochylił. Tak jak mało kto pochyli się bezstronnie (da się tak?) nad obiekcjami, jakie się w nieszczęsnym kempowym piśmie pojawiają. A te wcale takie błahe nie są.

Nawet jednak nie wdając się w spory prawne, trudno pismo to uznać za bliskie temu co zwykliśmy przyjmować za „polityczny kodeks dobrych praktyk”. Ciekawe tylko kto w tym kraju podjąć miałby się jego kodyfikacji? I gdzie szukać tu naszego rodzimego wzorca z Sevres? Jeśli bowiem PiS zyskał w wyborach głosy spoza żelaznego elektoratu, a Platforma je straciła, wynikło to po części z braku zaufania do instytucji państwowych obsadzonych ludźmi z PO i ludzi tych poczynaniami. Tyle że władza, która sama z rezerwą podchodzi instytucji państwowych i prawodawstwa, tego zaufania w społeczeństwie nie przywróci. Co z tego, że teraz rządzić będą Ci „prawi i nieskazitelni” (daj Bóg by tacy byli naprawdę), jeśli państwo jako takie dalej nie będzie traktowane poważnie. A histeria części mediów i opozycji skuteczniej coraz zagłusza echo niedawnych przecież grzechów i grzeszków PO. Które zagłuszone, nigdy mogą nie zostać rozliczone.

Trudno nie odnieść wrażenia, że PiS zwyczajnie przeszarżował. A Beata Kempa rakiem wycofująca się na konferencji z twardego początkowego stanowiska wydaje się być tu dowodem pewnej samoświadomości rządzących w tej kwestii. Tyle że dobrego wyjścia dla nich już za bardzo chyba nie ma. Wycofując się wyjdą w oczach swojego żelaznego elektoratu na miękkiszonów. Mało tego – przyznają pośrednio, że podniesione tak głośno zarzuty o łamanie prawa i totalitarne zapędy nie były bezpodstawne. Jeśli pójdą w zaparte – z dużą dozą prawdopodobieństwa złamią prawo, co dla każdej władzy powinno być oskarżeniem najcięższego kalibru. Tak czy inaczej – paliwa medialnym i politycznym przeciwnikom PiS nie zabraknie na pewno.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.