Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27868 miejsce

Międzynarodowy Festiwal Kryminału 2013 - dzień trzeci

W piątek, 11 października, uczestnicy mogli m.in. poznać tajniki pracy prawdziwego profilera oraz policjantów, a także spotkać się z nominowanymi do Nagrody Wielkiego Kalibru i jurorami.

Dzień rozpoczął się od sesji naukowej "Gatunki literatury kryminalnej: tradycja, współczesność, ewolucja, perspektywa rozwoju". Uczestniczyli w nim Bernadetta Darska, Bohdan Trocha, Mariusz Kraska, Michał Larsk, Jan Gondowicz oraz Mariusz Czubaj. Poruszano różnorodne tematy, m.in. skutki picia (nie tylko wódki)... w kryminale) czy jak uprawiać antropologiczną historię w literaturze kryminalnej.

Zygmunt Miłoszewski / Fot. Weronika TrzeciakTego dnia odbyły się także dwa wykłady. Pierwszy z nich poprowadził Zygmunt Miłoszewski - pod tajemniczym i intrygującym tytułem "Igraszki z biskupem" (czyli szanse i zagrożenia wynikające z pisania o wydarzeniach prawdziwych). Prelegent zaczął dość nietypowo, od tytułów nagłówków gazet w związku ze zbliżającym się meczem Polska - Ukraina. "Damy radę!"; "Musimy wygrać"; "Ukraińcy pod wielką presją"; "Piłka jest nieprzewidywalna".

Literatura jest kłamstwem, jest zmyślona przez faceta, który jest upiornie nudny, który nie przeżywa żadnych przygód. Jeśli chodzi o kłamstwo, to musi ono mieć w sobie jak najwięcej prawdy. Miłoszewski powołał się na przykład męża, który chce zdradzić swoją żonę. I mówi jej, że jedzie w delegację do Kołobrzegu a tymczasem zabiera kochankę zagranicę. Wiadomo, że prawda wyjdzie na jaw. Ale jeśli pojedzie w delegacje i zabierze kochankę, wtedy sprawa będzie prostsza. Powie, że był w tym samym, co zawsze hotelu, że chodził do tej samej smażalni ryb, zatai tylko informację o kochance. Literatura rządzi się tymi samymi prawami, muszą być elementy prawdziwe. W książce muszą być opisane: obecna czy też dawna rzeczywistość, realia kraju, aspekty społeczne. Dlatego Miłoszewski zawsze poprzedza rozdział skrótem wydarzeń politycznych i spoełcznych.

Gdy piszemy o prawdziwych wydarzeniach, zawsze ktoś będzie obrażony. W tym miejscu autor przywołał całą listę osób, które uraził. Mamę i tatę (bo wprowadza do swoich powieści wulgaryzmy), lewicowe partie (z powodu pierwszej powieści), kobieta, która miała tak samo na imię jak jedna z bohaterek, która prowadziła rozwiązłe życie, pani sprzątaczka (bo napisał w jednej powieści, że miejscu, w którym sprząta, były brudne okna), biskupi i burmistrz Sandomierza (bo skrytykował Ojca Mateusza – do tego stopnia, że jeden nie wyrażał zgody na ekranizację tej powieści, drugi wspólnie z burmistrzem zastanawiali się, czy nie zakazać mu wjazdu do miasta), minister kultury (wmieszał się w wojnę między ministrem a Ministerstwem Spraw Zagranicznych), Adam Michnik (poszła fama, że wyszedł z kina w połowie filmu na podstawie książki Miłoszewskiego).

Zygmunt Miłoszewski podpisywał swoje książki / Fot. Weronika TrzeciakZygmunt Miłoszewski uchylił rąbka tajemnicy dotyczący zakończenia swojej trylogii. Podobno nie uśmierci swojego bohatera, by nie musiał go potem wskrzeszać, jak Arthur Conan Doyle. Tylko sprawi, by nie mógł być już prokuratorem. Jedno jest pewne, bohater ten będzie jeszcze bardziej sfrustrowany. To marzenie autora, najbardziej sfrustrowany bohater w historii. Po wykładzie można było zdobyć autograf autora.

Kolejny wykład, zatytułowany "Chinatown. Arcydzieło filmu noir", poprowadził Borys Lankosz. Miał 14-15 lat, gdy po raz pierwszy obejrzał ten film.

Borys Lankosz / Fot. Weronika TrzeciakWytwórnia filmowa Paramount miała ogromne problemy finansowe. Była wojna, potem nastąpił okres hipisów. W 1966 roku Charles Bluhdorn został multimilionerem (piął się do góry - od prostego chłopca do bogacza). Kupił Paramount i ustawił na stanowisku Roberta Evansa. Ten ostatni zaproponował Polańskiemu zekranizowanie "Dziecka Rosemary". W 1972 roku wyprodukował Ojca chrzestnego. Wtedy to był taki sukces, jak "Władca Pierścieni". Po tym filmie wynegocjował niebywały kontrakt - mógł produkować własne filmy pod szyldem Paramount. Powstały wtedy "Love Story" i "Wielki Gatsby". Przy tym ostatnim filmie odmówił mu Robert Towne.

Początkowo Los Angeles było małym miasteczkiem, potem zaczęła wzrastać liczba mieszkańców i wkrótce osiągnęła 100-150 tys. ludzi. Brakowało wody, było to poważne zagrożenie, dlatego nie można było myć samochodów. Postanowiono zbudować akwedukt, który pozbawił farmerów terenów uprawnych. Pieniądze na ten cel się znalazły, ale było to największa afera korupcyjna tamtych czasów.

Reżyserię Chinatown zaproponowano Romanowi Polańskiemu. Ten jednak był niechętny z powodu niemiłych wspomnień dotyczących tragicznej śmierć żony. Niemniej jednak otrzymał scenariusz na 180 stron, co przekłada się na 3 godziny filmu. Scenariusz tego filmu był mistrzowski. Ciekawostką jest to, że w pierwszej wersja wszystko się dobrze kończy, zaś w drugiej - zło zwycięża.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.