Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13203 miejsce

Miejsce osoby upośledzonej we współczesnym świecie

Jakie jest miejsce osoby niepełnosprawnej umysłowo w życiu społecznym Polaków? Jak postrzegamy takie osoby? Czy dostrzegamy rosnącą tolerancję i akceptację w odniesieniu do tych osób?

Tacy jak My, a jednak różni?


Osoby niepełnosprawne, nazywane często, sprawnymi inaczej możemy spotkać każdego dnia na ulicy. Stanowią oni wyjątkową grupę społeczną. Ze względu na swoją niepełnosprawność wymagają od nas specjalnego podejścia. Nasze zrozumienie, cierpliwość i chęć pomocy stanowią o możliwym kontakcie i komunikacji z osobą sprawną inaczej. Niepełnosprawność dotyczy bowiem upośledzenia umysłowego, które narzuca nam określony sposób współżycia z tymi osobami.


Niewidzialni ludzie


Ukrywanie niepełnosprawnych w domach i izolowanie ich od społeczeństwa przed rokiem 1990
spowodowane było najprawdopodobniej "równością" wszystkich w czasach panującego komunizmu - mówi Pani Ewa, była kierowniczka ośrodka dla osób niepełnosprawnych umysłowo. Dziś zobaczyć można, iż takie praktyki nie były dobrym wyjściem. Integracja takich osób ze społeczeństwem ułatwia ich rozwój, a chyba właśnie na tym powinno nam zależeć, nie możemy ich ograniczać w możliwościach ich egzystencji. Przecież powinny być one przystosowane do życia. Ograniczając wolność tych osób, sprawialiśmy im krzywdę, bo gdy na ulicy widzieliśmy kogoś „innego” niż my, pojawiał się problem braku akceptacji, braku tolerancji takich osób. Spoglądaliśmy na nich jak na „dziwaków”, a przecież to również człowiek. W większości przypadków zupełnie nie winny swej choroby.


On też ma swoje zdanie


Dziwną sprawą jest również to, że mało kto pyta niepełnosprawnego czy ten ma on ochotę na integrację. Rodzic i opiekun w pełni decyduje za podopiecznego. Rozmawiając kiedyś z matką 19-letniej Karoliny (dziewczyna z autyzmem) usłyszałem: opiekun osoby niepełnosprawnej jest jej uszami i oczami. Rozumując bezpośrednio to zdanie odnosimy wrażenie wielkiej opiekuńczości ze strony matki. Ja natomiast doszukuję się tutaj swoistej manipulacji. Jeżeli osoba nie jest ubezwłasnowolniona, nie możemy za nią decydować. Doradzić, zaproponować coś - owszem. Ale nie traktować jak marionetkę, którą kierujemy wedle swych upodobań. Oczywiście nie chcę sugerować, że opiekun chce źle dla takiej osoby. Mam wielką nadzieję, że kieruje się on jedynie dobrem niepełnosprawnego. Niestety nie zawszę jest on odpowiednio przeszkolony w tym, w jaki sposób należy postępować z tymi ludźmi. Opiekun osoby niepełnosprawnej powinien być pomocą dla: ust, oczu i uszu. Ale nigdy nie może być i na pewno nie będzie jego umysłem. To takie przeprowadzanie na siłę kulejącej staruszki na drugą stronę jezdni.


Tak bardzo chcą uczestniczyć w życiu społecznym


Moja bliższa styczność z osobami z różnorakimi upośledzeniami zaczęła się około 10 lat temu. Wtedy w mojej szkole podstawowej została utworzona klasa integracyjna. Po lekcjach każdy chętny uczeń miał okazję pomocy w odrabianiu lekcji z kolegą lub koleżanka z upośledzeniem umysłowym. Niejednokrotnie takie poza lekcyjne spotkania polegały na zabawie i zupełnym odejściu od szkolnej edukacji. Nauczyciele kształcili nas w kierunku akceptacji i zrozumienia wobec osoby intelektualnie mniej sprawnej od nas.


Kolejnym moim etapem kontaktu z niepełnosprawnością było zaangażowanie w wolontariat w ośrodku z Warsztatami Terapii Zajęciowej. Jako już dorosły człowiek czuwałem nad bezpieczeństwem i dobrym spełnieniu czasu osób nieraz dwa razy ode mnie starszych. Wspólne wyjścia do kina czy teatru pokazywały chęć współżycia w społeczeństwie. Inaczej już wyglądała reakcja społeczeństwa na moich podopiecznych, aniżeli te 10 lat temu.


Na tej podstawie widzę, że wolność osoby niepełnosprawnej na przełomie lat zmieniła się, jak również wśród społeczeństwa nastało wiele zmian. Społeczeństwo powoli dojrzewa do pełnego zaakceptowania obecności osób niepełnosprawnych. Wśród byłych kolegów z pracy usłyszeć mogę, że coraz większy nacisk kładzie się na tworzenie kolejnych klas integracyjnych. Zaletą takich klas nie jest tylko obcowanie ze społeczeństwem osób sprawnych inaczej, ale również bogactwo doświadczeń osób zdrowych wyniesionych po kontakcie z takimi ludźmi. Dzieci i młodzież zaczynają dostrzegać, że zabawa oraz wszelaki kontakt z osobą niepełnosprawną potrafi sprawić wiele radości, tak samo jak z osobami zdrowymi. A także patrząc z drugiej strony, jaką radość wynosi osobą sprawna inaczej. Wiadome jest, że edukacja takiego człowieka ma swoje granice. Niepełnosprawni umysłowo mają mniejsze szanse na uzyskanie wykształcenia wyższego. Edukacja z książkami i tradycyjnymi lekcjami kończy się na poziomie gimnazjum. A co dalej? Dlatego właśnie w dużych i średnich miastach osoby takie mają możliwość korzystania z warsztatów terapii zajęciowej (WTZ). Zdobywają dzięki nim umiejętności czysto potrzebne w ich życiu. Prowadzi się tam naukę samodzielnej egzystencji tak bardzo przydatnej, gdy zabraknie ich prawnego opiekuna. Niestety rodzice osób niepełnosprawnych to zwykli ludzie, nie są nieśmiertelni.


Daleko od ideału, lecz jednak do przodu


W mniejszych miejscowościach i na wsiach niestety takich warsztatów jest mało (o ile w ogóle są). Na to również znalazło się wyjście, dowozy osób niepełnosprawnych finansowane przez gminę stają się coraz bardziej popularne i osiągają wyższy rozwój. Co jest naprawdę pocieszające, gdyż znika nam obraz samotnej kiwającej się osoby w czterech domowych ścianach.

Uważam, że nasze społeczeństwo drobnymi krokami dochodzi do pełnej akceptacji i tolerancji kogoś różnego od nas. Moimi oczami widzę, że stare łacińskie przysłowie staje się faktem: Homo sum; humani nil a me alienum puto (Człowiekiem jestem; nic co ludzkie nie jest mi obce). Nie zapominajmy nigdy, że to również są ludzie!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Barbara Rogowska
  • Barbara Rogowska
  • 30.12.2010 20:34

W tekscie byla napisane cos bardzo waznego a mianowicie, ze rodzice osob niepelnosprawnych nie sa niesmiertelni i ze nawet oni potrzebuja np pojsc do szpitala i co zrobic z osoba ktora sama nie poradzi sobie w domu? Ja jestem matka niepelnosprawnego dziecka (40 lat) i musze poddac sie bardzo skomplikowanej operacji oka w innym miescie. Czy ktos wie jak moge zalatwic opieke dla syna w Gdansku albo Warszawie??? Ja nigdy nie korzystalam z takiej pomocy ale teraz musze.Syn i ja mamy bardzo niskie renty i nie stac mnie na osrodki prywatne. Prosze o pomoc!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst. Właśnie takie głosy są potrzebne, niech temat niepełnosprawności umysłowej przestanie być tematem tabu, a rozmowy na ten temat będą coraz głośniejsze i słyszane we wszystkich kręgach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli Polska ma ochotę równać się z państwami Europy to wytykanie pewnych problemów jest konieczne.
Prawdę mówiąc swoją historię z osobami niepełnosprawnymi rozpoczałem tutaj w Polsce. I Polski artykuł dotyczy. Obecnie pracuję również z niepełnosprawnymi jako ich opiekun / asystent. Zmieniłem jedynie państwo na Szwecję. Sądzę, że napiszę jeszcze artykuł na temat niepełnosprawności widzianej oczami Szweda. Jest mi nie zmiernie miło za "poruszenie" w komentarzach pod wpływem mojego artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rain Man był inspirowany historią Kima Peeka, z kolei Daniel Tammet był bohaterem dokumentu BrainMan. Może w Szwecji jest lepiej, ale w Polsce ludzie jeszcze długo będą się uczyć akceptacji dla osób, które w jakikolwiek sposób różnią się od reszty społeczeństwa. I nawet entuzjazm z ELIOSu nie za wiele tu pomaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Austrii jest pewien hotel trzygwiazdkowy, którego pracownikami są głównie osoby niepełnosprawne umysłowo. Właściciel hotelu powiedział, że jest bardzo zadowolony z tego personolu. Ci ludzie pracują nienagannie i wkładają dużo serca w to co robią. Przygotowanie ich do ich codziennych czynności było dość czasochłonne, ale teraz są powody do zadowolenia mają zarówno goście jak pracownicy. W zasadzie hotel mógłby pretendować do 5 gwiazdek, jednak ze względu na zatrudnione osoby jest to niemożliwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W latach osiemdziesiątych XXw., pewna Szwedka napisała o naszym kraju, że mieszkają tu b. szczęśliwi ludzie. Przebywając tu nie zauważyła żadnej osoby niepełnosprawnej. Ba nawet nie było potrzebne budowanie podjazdów czy też udogodnień do wejścia do wszelkich pojazdów komunikacji publicznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Rain man" - historia niemal autentyczna, "Podroż Bena" - którą niedawno przeczytałem to ślady. Warto sobie je przypomnieć. To sprawa jak najbardziej uniwersalna. Nie tyczy tylko Polski. Czy poprawność zachodu jest uczciwa i szczera?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"nasze społeczeństwo drobnymi krokami dochodzi do pełnej akceptacji i tolerancji kogoś różnego od nas." - być może w Szwecji, ale nie w Polsce. Jestem rodzicem dziecka niepełnosprawnego i wiele bym mogła powiedzieć na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tu wielką rolę do odegrania ma edukacja w całości, a w opisanym przypadku w szególności opiekunów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* od osoby niepełnosprawnej :)
już się poprawia postrzeganie niepełnosprawnych to jeszcze jako społeczeństwo mamy wiele do zrobienia. A właściwie NADROBIENIA. Czasem widzę jak na mnie ludzie reagują, choć ja już przestałam się już takimi niewrażliwcami przejmować :)
Bo niestety, na niewrażliwość nie ma rady. Co zrobić. Czasem to również zwykła głupota, a jak wiemy, "głupich nie sieją".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.