Facebook Google+ Twitter

Miesiąc z życia Donalda Te.

Miesiąc to krótki okres, szczególnie w sprawowaniu władzy. Można jednak, po tym czasie, rozpoznać główne zamierzenia i strategię rządu.

Zaczęło się jak zwykle bajecznie. Robin Tusk stwierdził, że będzie oszczędzał najbardziej jak się da, aby niepotrzebne pieniądze wydawane na ludzi władzy, zostały oddane w ręce biednych Polaków. Gest, który rzucił wszystkich na kolana to fakt, iż nasz nowy premier oglądać będzie chmury ze „zwykłego”, nie rządowego samolotu. Nic to, że co bardziej dociekliwi obliczyli, iż takie bujanie w obłokach z innymi obywatelami kraju, kosztować będzie więcej niż wycieczka samolotem rządowym. Jednak w pamięci statystycznego Kowalskiego (nie obrażając żadnych nosicieli tego nazwiska) pozostał gest wspaniałomyślnego premiera.

Pan Donald został również przedstawiony jako kolejna (która to już?) z ofiar krwiożerczych braci Kaczyńskich. A konkretnie – jednego brata. Tego bardziej groźnego, bo ciągle okupującego Duży Pałac. Nie dość, że nasza Głowa nie złożyła premierowi serdecznych i najszczerszych gratulacji oraz nie wysłała do Trójmiasta naręczy kwiatów, to jeszcze przy desygnowaniu Donka na Prezesa Rady Ministrów, miała niezbyt szczęśliwą minę, nie wspominając o tak haniebnym czynie, jak zbyt krótkie trzymanie donaldowej dłoni w blasku fleszy.

Na linii prezydent – premier iskrzyło nie tylko na początku. Iskrzy do teraz, niczym w hucie. Nie dość, że elegancki, angielski dżentelmen odmówił spotkania Lechowi Kaczyńskiemu (oczywiście od razu został Donald Tusk / Fot. www.premier.gov.pl wytłumaczony przez media, że przecież posiedzenie rządu, że obowiązki, że MSZ, że premier), to jeszcze ważna decyzja dotycząca OECD i Rosji została podjęta za plecami prezydenta (a niech się teraz Kaczor martwi! Mamy w końcu swoich specjalistów od konstytucji, którzy raz, dwa, udowodnią, że polityką zagraniczną zajmuje się wyłącznie Prime Minister).

Cicho sza również na temat zawłaszczania państwa. O, pardon – „odpolityczniania”. Bo retoryka to rzecz nie mniej ważna. Dobrze pamiętam te tragiczne dla Polski momenty kryzysu demokracji, zagrożenia wolności słowa, pluralizmu mediów, zawłaszczania państwa, zaczątków totalitaryzmu, czego tam jeszcze – i to niespełna dwa lata temu! A teraz? Proszę jak spokojnie, demokratycznie i uczciwie. Wreszcie trzeba wyrzucić z odpowiednich stanowisk tych aparatczyków starego systemu (totalitaryzmu w wersji PiS-owskiej) i szybko powstawiać na ich miejsce kompetentnych fachowców, całkowicie apolitycznych. Z nieba chyba nam spadł ten premier!

Czy ktoś pamięta, że istnieje takie słowo jak „lustracja”? Ja niemal zapomniałam. Nawet nie podejmowany jest ten temat. Teraz patrzymy w przyszłość, nie cofamy się do tych zamierzchłych, smutnych czasów (a propos – słyszałam, że jednak znajdzie się jakaś fucha dla Boniego). Państwo przecież nie potrzebuje żadnej naprawy (no, chyba, że mamy na myśli błędy personalne PiS-u), wszyscy patrzą z ufnością i radością w przyszłość (szczególnie TW z Trybunału) i nie posiadają się z radości, kiedy Donald Te. witany jest w Brukseli lepiej niż w Warszawie. Uśmiechy, poklepywanie się po plecach, przyjaźń i uległość (przynosząca oczywiście ogromne sukcesy; ot, choćby wczorajsze groźby wystrzelenia rosyjskiej rakiety w Polszę). Oto powrót do strategii z lat panowania Króla Zarażonego Filipińskim Wirusem.

Zapowiadają się piękne cztery lata. Żal tylko, że znów Polska na tym ucierpi. Ale być może po tym smutnym okresie (który – rzecz jasna – kreowany będzie na lata dobrobytu, dostatku i ogólnego szczęścia) obywatele naszej Ojczyzny trwale przejrzą na oczy i wybiorą rozsądniej, niż 21 października.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

A ten teskt (dla odmiany) bardzo mi się podoba (plus)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 17:53

plus. plus. plus!!!

ja bym jeszcze dodała, że od 21 października wszyscy zaczęli reagować radośnie i spontanicznie (jak to często określa Donek) na wszelkie zmiany!

zastanawiam sie tylko dlaczego teraz nie słychać w tych obiektywnych mediach, że zmiany personalne nowego rządu to chęć dążenia do absolutnej władzy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin... (zaczerwieniona jestem w obecnej chwili)
Dzięki serdeczne :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ahhhhhhhh Mariko (oczy mu się świecą :P )

+! Czapencje z głów Panowie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ plus za to że każdy z nas ma swój styl pisanie Marika i tak trzymaj nie zmieniaj stylu jak sie komuś nie podoba twoja pisownia po prostu niech nie czyta twoich materiałów, pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po prostu "+".

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co jest nie tak w tekście? (pytam, bo przydałoby się jakieś uzasadnienie, jeśli już decydujesz się postawić "-")

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się czuję lepiej w państwie, w którym premierem jest Donald Tusk niż w państwie obu braci Kaczyńskich.
Lepiej mi bez tych ciągłych kłótni i nienawiści. A to, że premier jest lubiany w Brukseli dobrze świadczy o całym kraju.
Myślę, przez te 4 lata Polska nie ucierpi bardziej niż przez ostatnie dwa, a pożytku może być tylko więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.12.2007 23:03

Chyba od autorki wziął pomysł jeden z posłów, który użył z trybuny stwierdzenia - niejaka Beata K. co spowodowało furię tego co to ma peron w środku Polski.
A autorka zakochana jak pewna blond włosa posłanka w pewnym prezesie. Fatalnie niepoprawnie jednostronne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.12.2007 21:37

(+) I jest jak zwykle.... Nie zgadzam sie z Marika i gratuluje swietnego tekstu! Tak trzymac...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.