– Najwięcej zastrzeżeń było do jakości produktów – mówi Małgorzata
Gołębczyk z WIIH. – Znaleźliśmy w sprzedaży także artykuły
przeterminowane – mówi Małgorzata Gołębczyk. Inspekcja miała zastrzeżenia do jakości wyrobów: ZPM "Złotex" ze Złoczewa, ZM Wacław Szaflik z Widawy, ZM "Ściborów" ze Ściborowa, PM W. Piekarski z Wilkucic Dużych i PPH "Jamir" z Bechcic koło Lutomierska.

Wyroby ze Złoczewa zawierały za mało białka (kiełbasa krakowska i białostocka), a plastry polędwicy sopockiej i baleronu rozpadały się na pojedyncze włókna. Z baleronu wyciekał sok i tworzyła się galareta. Kiełbasa krakowska, wyprodukowana przez PPH "Jamir", zawierała za mało białka, za to za dużo wody.
Zdaniem Pawła Chojnackiego, współwłaściciela ZPM "Złotex", nieprawidłowości dotyczyły jednej partii produktów.
– Doszło do typowego wypadku przy pracy – tłumaczy Chojnacki. – Co kwartał przeprowadzamy badania jakości wyrobów i na bieżąco eliminujemy niedociągnięcia.
Mandaty nie ominęły właścicieli hurtowni i sklepów, które sprzedawały przeterminowaną żywność. W łódzkiej hurtowni "Panda" inspektorzy dopatrzyli się 13 partii przetworów mięsnych, oferowanych po upływie daty przydatności do spożycia. Były to m.in. parówki domowe (przeterminowane o 6 dni) i pasta szynkowa, która z półek powinna zniknąć dwa tygodnie wcześniej. Również właściciele sklepu "Promyk" w Skierniewicach byli na bakier z terminami ważności. Kiełbasa biała królewska "przeleżała się" o trzy dni, a pasztet wiejski o 16.
W łódzkiej hurtowni nikt nie chciał rozmawiać z nami na temat wyników kontroli. Pracownica "Promyka" stwierdziła natomiast, że sklep... nie oferował przeterminowanej żywności.