Facebook Google+ Twitter

Mieszkam w szopie!

- Po rozwodzie z żoną dostałem eksmisję i zamieszkałem w szopie - opowiada Wiadomościom24.pl bezdomny Andrzej.

Szopka w której aktualnie mieszka Andrzej / Fot. Dominik ParzychRodzina Andrzeja była normalna. Mężczyzna mieszkał z żoną Danutą i dwójką dzieci - 16-letnim synem i 13-letnią córką.

Historia zaczęła się kilka lat temu, gdy Andrzej zaczął pić. Codzienne awantury, picie z kolegami i utrata pracy przez Andrzeja doprowadziły żonę do ostateczności. Postanowiła rozstać się z mężem. - Chodziło mi głównie o dobro naszych dzieci, które nadal się uczą i nie mogły wiecznie uczestniczyć w naszych awanturach - argumentuje kobieta.

Leczenie…


Chciała jednak jeszcze ratować rodzinę. Namówiła Andrzeja i zabrała go do chirurga, by ten wszył mężczyźnie esperal. Niestety, zabieg nie przyniósł efektów. Półtora miesiąca po „wszywce” Andrzej zaczął pić. Oczywiście środek działał jak należy. Mężczyzna doświadczał wszystkich efektów reakcji połączenia esperalu z alkoholem (wymioty, bóle głowy, zawroty, uczucie braku tchu, etc.). Andrzej nie zważał na działanie swojego organizmu. Wkrótce lek przestał działać jak należy.

Już po rozwodzie Danuta dała mężowi jeszcze jedną szansę – leczenie odwykowe. Cała rodzina namawiała go do tego kroku. W końcu dał się przekonać. Andrzej udał się na leczenie, początkowo detoks, a później kuracja w zakładzie zamkniętym. - Myślałam, że ten koszmar w końcu się skończy - mówi Wiadomościom24.pl Danuta. Koszmar jednak wcale się nie skończył. Mężczyzna wrócił z leczenia i już za trzy dni pił. Mimo tego, że nadal pił, zaczął pracę w tartaku w pobliskiej miejscowości, lecz tam miejsca długo "nie zagrzał", po niespełna miesiącu usłyszał od pracodawcy: Panu już podziękujemy. Stracił pracę i ponownie zaczął pić do upadłego.

Mieszkam w szopie!


Po rozwodzie Danuta wystąpiła z wnioskiem o eksmisję, sąd pomyślnie rozpatrzył jej sprawę. Andrzej wyniósł się z domu, zamieszkał czasowo u kolegi od kieliszka, lecz tamten szybko się go pozbył. Mężczyzna postanowił więc zamieszkać z matką i siostrą. Kobiety, które wcześniej tak zażarcie go broniły, szybko przekonały się, że życie z nim pod jednym dachem to prawdziwe piekło. - Gdy tylko wchodził do domu to tak śmierdziało, że nie szło wysiedzieć, musiałam go wygonić z domu! - opowiada matka Andrzeja.

Tak Andrzej zamieszkał w szopie. Mieszka tam już od około 3 miesięcy i notorycznie nachodzi swoją byłą żonę i dzieci, często nawet o 6 rano. - Widuję go częściej w domu niż wtedy, gdy tu mieszkał. Cały czas narzeka i awanturuje się z nami. Mam już tego serdecznie dość! - mówi oburzony syn Andrzeja. - Nie mogę już na niego patrzeć, gdzie nie wyjdę tam widzę pijanego ojca wraz ze jego kolegami. Wstydzę się, tego, że ktoś taki jak on jest moim tatą.

Mieszkańcy, których szopki i garaże sąsiadują z szopką Andrzeja zgłosili sprawę policji. Boją się, że pijany przez przypadek podpali szopkę papierosem i wywoła pożar. Rodzice narzeczonego jego siostry zaproponowali, że wynajmą mu mieszkanie na kilka miesięcy w pobliskiej miejscowości, on jednak kategorycznie odmówił, motywując tym, że na pewno nie znajdzie pracy. Ciekawe, bo tu gdzie mieszka obecnie wcale nie szuka pracy, nawet nie próbuje zaprzestać picia.

Kocham byłą żonę i dzieci


Andrzej pytany o to co czuje do rodziny odpowiada, że nadal ich kocha. Udostępnił mi swoje dzienniki prowadzone na odwyku, w jednej notce pisze „dzieci wstydzą się mnie, na ulicy mnie nie zauważają, ale ja je nadal kocham i będę kochać. Wiem, że postępuje źle, gdy wrócę postaram się wszystko naprawić, wynagrodzić te wszystkie cierpienia”. Słowa piękne, lecz - niestety - nawet nie próbował naprawić relacji rodzinnych, w żaden sposób nie próbował nawet przeprosić.

- Człowieku dlaczego to robisz? Dlaczego pijesz, rozbiłeś rodzinę?- zapytałem bezdomnego Andrzeja. - Sam nie wiem, piję, bo piję. Gdyby w domu żona, była już żona nie awanturowała się ze mną to może i bym przestał (awantury były głównie powodowane stanem nietrzeźwości Andrzeja - red.) teraz już nie mam po co przestać pić.
- Jak to nie mam po co? - pytam. - Masz dwoje dzieci, dla których jaki byś nie był, to nadal pozostajesz ich ojcem. Nie rozumiesz tego, że one nadal cię kochają, chcą dla ciebie dobrze?

- Może i mnie kochają, nie wiem. Wiem, że wstydzą się mnie i im się nie dziwię. Nawet gdybym przestał pić, to i tak z moją wątrobą jest tak krucho, że długo nie pociągnę, do tego problemy z sercem. Ach, szkoda słów. A teraz młody zmykaj, bo muszę iść do Krzyśka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kocham, ale piję....

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż, facet "ciężką pracą" zarobił sobie na taką sytuację. W dodatku mimo że gdyby sie postarał miałby szansę na normalne życie, tymczasem robi wszystko żeby się zachlać na śmierć. Historia stara jak świat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na takim etapie skamlanie o poprawie są pustym sloganem, a nachodzenie rodziny probą wymuszenia dachu nad glową i posiłku, na ktory nie ma ochoty sam zarobić.
Dzielna kobieta - nie dała sie zdominowac i nie dopusciła do zmarnowania dzieci.
Facet ma co ma, wyłącznie na własne życzenie.
Oczywiscie jest chory, ale nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby niszczył rodzinę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marika ma racje co do błędów, a historia stara jak świat, ale to nie znaczy, że nie powinno sie o tym mówić, dlatego daję plusa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.