Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49499 miejsce

Mieszkania spółdzielcze miały być "za grosze", a kosztują tysiące złotych

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-08-16 14:34

Wiele emocji wśród członków spółdzielni mieszkaniowych na Pomorzu, m.in. w Gdańsku, Starogardzie, Tczewie, Słupsku, Kartuzach i Malborku budzi realizacja znowelizowanej ustawy spółdzielczej umożliwiającej wykup lokali typu lokatorskiego za "symboliczną złotówkę".

Marlena Bachor i Barbara Gałązka ze spółdzielni Dom nad Słupią zajmują się sprawami przekształceń mieszkań lokatorskich. / Fot. APR-SASUstawa weszła w życie 31 lipca. Teraz okazuje się, że lokatorzy budynków wzniesionych po 1990 roku zapłacą dużo więcej - od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Wszystko przez kredyty zaciągnięte wówczas na budowę bloków. 70 procent kosztów finansował budżet państwa, pozostałe 30 proc. powinien spłacić lokator.

Według Andrzeja Krzyżańskiego, prezesa Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców były to kredyty brane przez spółdzielnie w latach 90., gdy w Polsce szalała hiperinflacja. Lokatorzy, którzy spłacili kredyty, muszą jeszcze zwrócić część pomocy państwa, którą spółdzielnie otrzymały na budowę ich mieszkań.

O problemie wiedzą już posłowie PiS, którzy zajmowali się zmianą prawa spółdzielczego. Według posła PiS Grzegorza Tobiszowskiego w całej Polsce sprawa może dotyczyć 300 tysięcy osób. Na Pomorzu zaś kilkunastu tysięcy lokatorów.

Na przykład w Starogardzie Gd. lokatorskich mieszkań jest 1790 i wszyscy zainteresowani złożyli w Spółdzielni Mieszkaniowej "Kociewie" wniosek o przekształcenie prawa lokatorskiego w odrębne prawo własności, licząc, że za maksimum kilkadziesiąt złotych plus wszelkie opłaty, w które w Starogardzie Gd. oszacowano na niespełna 600 zł, szybko staną się właścicielami mieszkania. Ma to nastąpić w ciągu 3 miesięcy.

- Niestety, jest tu pewien kruczek, o którym się spółdzielcom głośno nie mówi, chwaląc się prospołecznymi rozwiązaniami - wyjaśnia Wiesław Wrzesiński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Kociewie". - Spółdzielczy kredyt i odsetki od niego były wliczone w czynsz, ale tak naprawdę spółdzielca całości do końca nie spłacał. Do odsetek dopłacało państwo.

Średnio było to od 30 do 50 procent. Teraz, by skorzystać z preferencyjnych zasad, należy najpierw tę dopłatę zwrócić państwu w nominale. Dla starszych mieszkań, wybudowanych przed denominacją złotówki, ten nominał jest rzeczywiście symboliczny. Spółdzielnia "Kociewie" wyliczyła, że na najstarszych osiedlach spółdzielcy będą musieli zwrócić państwu od 3 do 10 zł, ale te kwoty są zaskakująco wysokie dla mieszkań wybudowanych w latach 90.

- Na najmłodszym naszym osiedlu osoby, które będą chciały wykupić teraz mieszkanie, będą musiały zwrócić państwu nawet do 9000 złotych - wyjaśnia prezes Wrzesiński. - Za mieszkania z początku lat 90. - około 1600 złotych, na naszym osiedlu Piastów te dopłaty, liczone dzisiaj, wyniosły od 5800 do 7400 złotych. Takie pieniądze przed podpisaniem aktu notarialnego spółdzielca musi wpłacić na konto spółdzielni, a ta zwróci je państwu.

Skąd tak ogromne różnice - od 3 do 9000 złotych? Zwyczajnie, dopłaty w latach 70. wyniosły do danego mieszkania na przykład 30 000 zł, czyli nawet - jak na tamte warunki - sporo. Tylko że denominacja złotówki w roku 90., spowodowała, że wartość tej dopłaty spadła do 3 złotych! I tyle spółdzielcy muszą zwrócić.

- Niestety, z takiego przywileju nie mają szans skorzystać ci lokatorzy, którzy otrzymali mieszkania już w latach 90. - przekonuje Wiesław Wrzesiński. Procentowo te dopłaty były prawie że identyczne. Kwotowe rozpiętości są już ogromne. Spółdzielcy w Starogardzie Gdańskim już o tym wiedzą i zapłacą. Prysł tylko ten mit, głoszony przez polityków, że dostaną swoje mieszkania za symboliczną złotówkę.

W Tczewie też są niezadowoleni

W gestii tczewskiej spółdzielni jest 8755 lokali mieszkalnych w Tczewie, Gniewie i Pelplinie, z tego 3738 to mieszkania tzw. lokatorskie. Pod względem formalno-prawnym z wykupu za symboliczną kwotę może skorzystać co trzeci spółdzielca i większość z nich już stosowny wniosek złożyła.

- W myśl nowelizacji ustawy uprawnieni do wykupu na tych zasadach są jedynie lokatorzy budynków, które wzniesione zostały w okresie od lat 60. do 1989 roku - wyjaśnia Janusz Labenz, członek zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej w Tczewie.

Lokatorzy starszych domów, czyli większości budynków przy ul. Paderewskiego, Stromej i Sobieskiego, nie będą mogli skorzystać z tej ustawy, gdyż wówczas jeszcze spółdzielnia nie zaciągała kredytów na budowę. - W tym przypadku wszelkie udogodnienia trzeba będzie zawrzeć w statucie spółdzielni - wyjaśnia Jerzy Konkolewski, prezes tczewskiej spółdzielni. - Takie decyzje mogą zapaść jedynie na Zebraniu Przedstawicieli Członków.

Symboliczną złotówką nie można też określić kwot, jakie muszą zapłacić lokatorzy budynków wzniesionych po roku 1990. - Dotyczy to budynków nr od 1 do 4 oraz 6, 8, i 10 przy ul. Topolowej, niektórych plomb przy ul. Jedności Narodu oraz części domów przy ul. Jarzębinowej - wyjaśnia prezes. - Takich osób mamy około 350. Koszt wykupu na własność waha się w tych przypadkach od 5000 złotych do 10 000 złotych i więcej.

W Słupsku bez kolejek

Na terenie Słupska działają 3 największe i najstarsze spółdzielnie mieszkaniowe - "Kolejarz", "Czyn" i "Dom nad Słupią". Każda z nich udostępnia możliwość przekształcenia mieszkania. Ceny są zróżnicowane i sięgają od przysłowiowych 2 zł do kilkunastu tysięcy. Najtaniej i najdrożej bywa w "Kolejarzu". Tam do przekształcenia pozostało ok. 1100 mieszkań.

- Za 50-metrowe mieszkania 40-letnie lokatorzy muszą zapłacić od 2 do 5 zł - informuje Bogusław Dobkowski, wiceprezes spółdzielni "Kolejarz". - Z kolei za mieszkania przy ul Koszalińskiej i Braci Gierymskich zapłacimy od 20 do 30 zł. Przesuwając się na Osiedle Niepodległości, tam kwoty sięgają od 100 do 200 lub 300 zł. Z kolei za te najnowsze mieszkania trzeba zapłacić nawet 13 tys. zł.

Nie inaczej w spółdzielni "Dom nad Słupią". Tam jednak ceny przekształcenia zaczynają się od 300 zł, a kończą na 5,6 tys. zł.

- Wszystko zależy od kredytów jakie zaciągaliśmy na budowę oraz od wieku budynków - wyjaśnia Leszek Orkisz, prezes spółdzielni. - Oczywiście ludzie dziwią się, że muszą płacić więcej niż zapowiadano w mediach.

- W swoich zasobach mamy ok. 580 mieszkań lokatorskich - mówi Mieczysław Wiśniewski, kierownik działu członkowsko-samorządowego spółdzielni Dom nad Słupią w Słupsku. - Ceny za nie kształtują się od 2-3 zł do 11 tys. zł. Te najdroższe to lokale 16-17-letnie.

W kartuskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Kaszuby jest 2100 lokali mieszkalnych, a lokatorskie prawo spółdzielcze dotyczy 800 mieszkańców. Z nich ponad 700 osób złożyło wnioski o przekształcenie lokatorskiego prawa spółdzielczego na własnościowe.

W Wejherowie krytykują ustawę

W ciągu zaledwie 2 tygodni do Wejherowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wpłynęło około 500 wniosków o przekształcenie spółdzielczego prawa do lokalu we własność. Członkowie spółdzielni cieszą się, natomiast prezesi uważają, że ta ustawa to bubel legislacyjny, który godzi w solidaryzm spółdzielczy. Ustawę krytykują także ci, którzy przed kilkoma laty płacili duże sumy za wykup mieszkania.

- Jest to uchwała krótkowzroczna - mówi Kazimierz Romianowski, prezes Wejherowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Według nowej ustawy będzie obowiązywał nakaz ewidencji i rozliczania kosztów dla każdego budynku. To dobre dla osób mieszkających w dobrym technicznie, wyremontowanym budynku. A co z budynkami wymagającymi kapitalnych remontów. Składki na fundusz remontowy będą z pewnością wyższe. Sami właściciele lokatorskich mieszkań chętnie korzystają z tej ustawy i nie zastanawiają się nad ewentualnymi przyszłymi niedogodnościami.

Jak czytamy w ustawie, ci, którzy wykupili mieszkania lokatorskie i nie skorzystali z lepszych warunków przekształcenia będą mogli odzyskać część pieniędzy. Będą to opłaty wniesione do spółdzielni w trakcie wyodrębniania własności lokalu lub przekształcenia na spółdzielczą własność, a więc różnica pomiędzy ceną rynkową lokalu, a wkładem mieszkaniowym oraz część kosztów modernizacji czy remontów budynku.



Płacą za odsetki od kredytu
Rozmowa z Jerzym Konkolewskim, prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej w Tczewie.

- Coraz więcej osób narzeka, że zamiast obiecywanych przez ustawodawcę symbolicznych opłat za wykup mieszkania muszą wykładać na ten cel po kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych...
- Grupa niezadowolonych to lokatorzy budynków, jakie wybudowano po 1990 roku. Faktycznie w przypadku tych osób opłata za przekształcenie prawa do lokalu na własnościowe, to koszt co najmniej 5000 zł. Niektórzy jednak zapłacą i kilkanaście tysięcy złotych.

Dlaczego tak się dzieje?
- Wiąże się to z kredytem zaciąganym wówczas na budowę. 70 procent jego wartości finansował budżet państwa. Pozostałych 30 procent powinien spłacić lokator. To tak zwany normatyw. Nie wszyscy jednak się z tego obowiązku wywiązali.

Co w związku z tym?
- Aby spółdzielnia mogła dalej budować, działać sama - musiała wyłożyć te pieniądze, które winni byli jej członkowie. W naszej spółdzielni takich osób nadal obciążonych normatywem jest 211. Ich ustawa nie obowiązuje.

Jaki zapis powinien się znaleźć w nowej ustawie, aby wszyscy mieli równe prawa dotyczące wykupu na własność, także lokatorzy domów wybudowanych po 1990 roku?
- Żeby sytuację uzdrowić potrzebna byłaby zmiana ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych. Przecież w przypadku kredytu w wysokości np. 800 tys. zł, zaciągniętego przed denominacją złotówki, same odsetki to około 8 mln zł. Tu tkwi problem. Państwo musi najpierw dogadać się Bankiem PKO, który kredytował tamte budowy. Nowelizacja ustawy prawo spółdzielcze niczego nie załatwi.

Prawdziwy boom na wnioski spółdzielnia przeżyła?
- Pod koniec lipca. Wówczas dziennie przyjmowaliśmy po około 150 wniosków. 31 lipca było ich nawet 210. Teraz już jest znacznie spokojniej. Przychodzi po kilka osób dziennie.

Krystyna Paszkowska

Jacek Legawski, (KAP, IWR, J.S., KLOTZ)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.