Facebook Google+ Twitter

Mieszkanie po studencku. Obalamy mity

Najtaniej jest osiąść w akademiku, a najgorzej przy rodzinie? Mieszkanie powinno się zaklepać jeszcze przed wakacjami, żeby później nie wylądować pod mostem? Studencie, jak jeszcze Cię oszukano?

O wynajmowaniu mieszkania krążą już dziesiątki mitów. Kto wynajmował, ten wie. Co jednak z tymi, którzy ten wielki krok w dorosłość mają dopiero przed sobą? Oto mały poradnik, który obala siedem najsłynniejszych mitów. Poparty relacjami wrocławskich studentów i właścicieli lokali, pozwoli niewtajemniczonym zorientować się co nieco w mieszkaniowych realiach.

Mit pierwszy. W akademiku mieszka się najlepiej

Standard pokojów w akademikach wciąż pozostawia wiele do życzenia / Fot. http://www.sxc.hu/photo/445018Mieszkanie w akademiku z pewnością ma wiele zalet - w rekordowym tempie przybywa Ci znajomych, nigdy nie masz czasu na nudę, stale coś się dzieje. Ale nie myśl, że wybór miejsca w akademiku pozwoli Ci sporo zaoszczędzić - okazuje się bowiem, że wynajem pokoju w mieszkaniu studenckim bądź domku jednorodzinnym wcale nie musi kosztować więcej. Dla przykładu, za wynajem miejsca w pokoju dwuosobowym w jednym z domów studenckich Uniwersytetu Wrocławskiego zapłacisz 350-400 zł miesięcznie, w przypadku Politechniki Wrocławskiej - od 315 do 450 zł. Niewiele więcej wyniesie nas wynajęcie miejsca w pokoju w mieszkaniu studenckim, a dodatkowo możemy tu liczyć na lepsze warunki do nauki i wyższy standard. - Mieszkałem w akademiku rok - opowiada Artur. - To była masakra! Najpierw było super, ciągle popijawy, wspólne wypady i przegadane noce. No i kac dzień po dniu. Wkurzało mnie tylko, że bez przerwy ktoś mi coś wyżera z lodówki, a prysznice bierzemy hurtem. Zero prywatności, jedna, wielka komuna, ale wizja ciągłego imprezowania i tak brała górę. No i nie zdałem, musiałem powtarzać rok. Wyniosłem się do mieszkania studenckiego. Okazało się, że płacę tylko kilkanaście złotych więcej, a mam święty spokój i sam decyduję, kiedy idę na imprezę. Bo jak mieszkasz w akademiku, to impreza sama przychodzi do Ciebie. I jest taka presja, że przecież jak wszyscy się bawią, to Ty też. Ale oni zdali później na następny semestr, a ja już nie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

Natalia Pałczyńska
  • Natalia Pałczyńska
  • 17.09.2010 18:37

Z tym mieszkaniem w akademiku to guzik prawda. Wszystko zależy od tego, czy jest się naprawdę dorosłym człowiekiem, czy przez dorosłość rozumie się jedynie posiadanie dowodu. Mieszkam w akademiku od dwóch lat i nie wyobrażam sobie przeprowadzki. Po pierwsze z racji cen, które w Warszawie wyśrubowane są do granic możliwości, po drugie dlatego, że mam świetnych znajomych. Na naszym piętrze też zdarzają się ostre imprezy, mnie samej zdarza się solidnie przybalować, ale nie zapomniałam, w jakim celu przyjechałam do Warszawy - na studia. Kiedy jest czas na imprezy - imprezuję, a kiedy jest czas na naukę przed sesją - uczę się. I nie jest prawdą, że nie mam prywatności. Wszystko zależy od towarzystwa - mi w akademiku nikt nie "wyżarł" artykułów spożywczych, nikt nie korzystał z moich rzeczy bez pytania. I nikt nie wpada do mnie z imprezą, kiedy właśnie zakuwam do sesji. Kwestia odpowiedniego doboru znajomych i wyznawanych zasad. Jeżeli dla kolegi Artura priorytetem były imprezy (słaby argument: "bo koledzy piją, więc ja też") to niech się nie dziwi, że uwalił. Cóż...jeżeli było go stać na warunki, to z pewnością miał też pieniądze na mieszkanie. Z obserwacji wiem, że nie każdy student jest w stanie zamieszkać w akademiku. Niektórzy z rożnych przyczyn się nie nadają (po prostu mają inne oczekiwania, diametralnie różne od tego, co akademik może im zaoferować). Nie podoba mi się tylko przedstawianie akademików w tak złym świetle. To nie są jakieś speluny, mordownie, burdele pod szyldem uczelni wyższych. Proszę to mieć na uwadze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daniel, jest takie zjawisko u młodych ludzi rozpoczynających studia i pochodzących ze wsi. Zachłystują się wielkim miastem zapominając po co do niego pojechali. Dla niektórych kończy się to tragicznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Organizowanie castingów jest jak najbardziej wskazane i to bez względu na płeć. Przyjąłem kiedyś modelki i rozniosły szpilkami podłogi sosnowe, pomimo zwróconej uwagi. Facetów komandosów musiałem wyrzucić w przeciągu 24 godz. Jeden rzucił drugim o drzwi że wyleciały z futryny.
Dopiero prawidłowa wstępna selekcja przyniosła pozytywne rezultaty. Nikt nie chce się wyprowadzać a niektórzy mieszkają po cztery lata. Czterech lokatorów, każdy ma swój pokój. Wspólna jest łazienka, toaleta i kuchnia. Ja z żoną mieszkam osobno o piętro wyżej. Jest spokojnie i przyjemnie i nikt nikomu nie wadzi. Latem mogą przebywać na trzech tarasach i organizować grilla. Nie widać nietrzeźwych, palących papierosy i każdy odnosi się do drugiego z poszanowaniem a to stwarza przyjazny mikroklimat. Nikt na podwórku nie stawia znaków religijnych i nie ma powodu do obrazy. Nie dyskutuje się na tematy konfliktogenne.
Mam syna który sześć lat temu organizował z koleżanką stancję. To oni zorganizowali dla wynajmujących casting. Mieszkają na tej samej stancji już sześć lat w centrum wielkiego miasta, bardzo atrakcyjnym. Właścicielka nie podnosiła im czynszu z uwagi na zadowalające eksploatowanie mieszkania a w nagrodę ostatnio wyposażyła je w nowe meble. dziewczyny są bardzo zadowolone, bo chłopak sporządza dobre potrawy i gotuje obiady. On z kolei nie lubi sprzątać i prać, więc one to robią i w ten sposób uzupełniają się. Przez ten okres wspólnego zamieszkiwania zostali przyjaciółmi i przebywają na wspólnych wycieczkach i imprezach. Mają pełne zaufanie do siebie a wtedy żyje się w o wiele lepszym komforcie.
Casting jest dobry na zasadach działania dwustronnych relacji. Student to nie zwierzę żeby tylko jego oceniać. czasami wynajmujący mieszkanie są natrętni, upierdliwi i nie szanujący prywatności drugiego człowieka, co miałem okazję nie jeden raz w życiu obserwować. Student powinien być sobą i reagować natychmiast na negatywne zjawiska. No chyba że okazuje się niedojrzałym żyć w demokratycznym państwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A w końcu decydując się na akademik , trzeba być przygotowanym na wszystko ;)" - w tym jednym mistrzowskim zdaniu zawiera się cała istota życia w akademiku. :D

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mateusz Kurowski
  • Mateusz Kurowski
  • 16.09.2010 14:30

A ja za nic nie zamieniłbym mieszkania w akademiku :). Studiuję na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, i akademiki mają naprawdę wysoki standard. I nie są jakoś koniecznie drogie 220-300zł za miesiąc (zależy od akademika). Dużym plusem akademika jest fakt ,że ma się dostęp do wszystkiego rodzaju pomocy naukowych, notatek i innych rzeczy ;). Nie oszukujmy się tego typu społeczność ma więcej plusów jak minusów. To ,że się czasami znajdzie jakiś maniak np. grający na gitarze i śpiewający po północy , nie robi na nikim wrażenia, do wszystkiego się idzie przyzwyczaić. A w końcu decydując się na akademik , trzeba być przygotowanym na wszystko ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamilu, najwyraźniej mamy inne doświadczenia. :) Te mity spisywałam na podstawie doświadczeń własnych i osób mi znanych, średnio w wieku 24-25 lat, a więc takich, które już trochę mieszkań zwiedziły i zdanie zdążyły sobie wyrobić. O ile mieszkanie przy rodzinie też nie wydaje mi się luksusem, o tyle bez castingu nie wyobrażam sobie wynajmowania komukolwiek mieszkania. Jak sama czegoś szukam, to też oglądam do oporu, aż lokatorzy i standard będą mi odpowiadać. Więc dlaczego odbierać właścicielom ich święte prawo? Przecież to ich mieszkania, nie nasze. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

3, 4 i 6 to nie żadne mity tylko sama prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.09.2010 13:21

Gratuluję Joasiu wyróżnienia za ten i nie tylko ten artykuł :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czwarty rok akademicki zaczynam w tym samym mieszkaniu studenckim. Nawet gdyby mi dopłacili, nie zamieniłabym tego spokoju na akademik. :)

Bardzo dobry poradnik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aga: ja teraz mam wynajęte na siebie całe mieszkanie i też sama dobieram współlokatorów. Jeżeli od razu przyjdzie ktoś fajny, to pewnie, że nie ma sensu przebierać dalej. Ale jak tylko przychodzi ktoś ewidentnie nie z mojej bajki, po prostu mu dziękuję.
We Wrocławiu castingi są na porządku dziennym i chyba większość już się z tym pogodziła. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.