Sądząc po reakcji publiczności zgromadzonej w niedzielne (21 listopada) popołudnie w gdyńskim klubie "Pokład", Mieczysław Szcześniak należy do ludzi, którzy swoją osobowością rozbrajają wszelkie napięcia.
Mimo spóźnienia z jakim rozpoczął się koncert, piosenkarz błyskawicznie nawiązał kontakt z publicznością swoim bezpretensjonalnym, autentycznym sposobem bycia. Gestem, spojrzeniem, uśmiechem przekazując radość oraz wdzięczność za to, że jest, żyje, może śpiewać i doświadczać różnorodności otaczającego świata.
Repertuar, który przedstawił był zgodny aranżacyjnie z całym cyklem koncertów "JaZzGdyni", ale przez to nietypowy dla przecietnego milośnika twórczości Szcześniaka. Wspólnie z kwartetem smyczkowym Meccore String Quartet zaprezentował on jazzowe wersje znanych amerykańskich standardów, jak również pięknych polskich piosenek takich artystów jak Elżbieta Adamiak (Jesienna zaduma), Grażyna Łobaszewska (Przyszli o zmroku, Czas nas uczy pogody), Marek Grechuta (Niepewność), Czesław Niemen (Nim przyjdzie wiosna), czy Agnieszka Osiecka (Zielono mi). Były także utwory z repertuaru zespołu New Life, z powitanym oklaskami "Spoza nas".
I chociaż zabrakło "Dumki", czy lżejszych popowych aranżacji, widzowie wyszli z koncertu usatysfakcjonowani. Cieszyła bowiem możliwość obcowania z pięknym głosem, którym piosenkarz dysponuje oraz z wrażliwym człowiekiem radującym się szczęściem innych, możliwością zaprezentowania ulubionych utworów i sprawienia tym przyjemności drugiemu człowiekowi.