Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

134 miejsce

Mike SKOWRON: „Nasz zespół to odtrutka"

Rozmawiałam z zespołem Mike SKOWRON. Poruszyliśmy temat intrygującej nazwy bandu i tego, skąd się wzięła. Dowiedziałam się również, czy potrafią żyć bez muzyki.

Mówi się o Was, że jesteście muzykami, lubiącymi bardzo eksperymentować. Można stwierdzić, że nazwa Waszego zespołu jest też pewnego rodzaju eksperymentem? Skąd się wzięła? Co oznacza?
Plan teledysku
-Mike SKOWRON i nasze spotkania to pewnego rodzaju twórczy wentyl. Antidotum na codzienność. Odtrutka. To muzyka. To my. Nasze brzmienie. Wspólne. Wolność muzyczna. Czy można stwierdzić, że ta nazwa to eksperyment? Chyba tak. Zespół był w sumie przecież również eksperymentem. Spodobało się nam wspólne tworzenie.

Skąd się wzięła nazwa? Z czasem, w trakcie spotkań, zaczęliśmy ot tak, używać określenia SKOWRON. Nie wiadomo dlaczego. Jakoś tak samo wyszło, naturalnie, jak wiele innych rzeczy w tym zespole. Może dlatego, że przestrzenie, które tworzyliśmy kojarzyły nam się z naturą? Może z doroślejszą abstrakcyjnie wersją skowronka, może z dzieciństwem, może ze starym polskim filmem „Szaleństwa Majki Skowron”? Kto to wie…? Wikipedia podaje, że to masyw górski… to może podprogowo jakoś do nas przemówił ten masyw…?(Śmiech.) Na pewno na początku Mike był dziewczyną. Majką. Później jednak z powodu przewagi panów w towarzystwie oraz zamiłowania do zabrudzania wszystkich aranży, pomału przemianowaliśmy go na chłopaka (Śmiech.) Zapewne teraz jest obojniakiem, gdyż posiada cechy obu płci. Wszak mamy i mężczyzn i kobietę na pokładzie.

Kim jeszcze jest Mike SKOWRON? Co oznacza dla nas w tej chwili? Obecnie Mike to wyimaginowana postać łącząca w sobie cechy każdego z nas. Jest trochę skryty, ale jednocześnie chętny do działania, lubi podróżować, choć bardziej mentalnie niż fizycznie, czasem jest smutny, czasem wesoły, jest typem poszukiwacza.

Co sprawiło, że Wasze drogi muzyczne się zeszły? Znacie się już długo? Można jednoznacznie stwierdzić, że połączyła Was muzyka?

-Podobało nam się to, co każdy z nas potrafi z osobna i co mógłby wnieść do muzyki, gdybyśmy takową sprobowali stworzyć razem.

Tak. Znamy się już dość długo. Zależy też kto z kim, w jakim zestawieniu osobowym. Pochodzimy z różnych środowisk muzycznych, jeśli takiego określenia można użyć. Jedni znają się ze sobą dłużej, inni krócej. Ale też niektórzy z nas poznali się właśnie w wyniku pomysłu powstania Mike SKOWRON. Zatem chyba można stwierdzić że połączyła nas muzyka.

Jakie cechy charakteru wnosi każde z Was w zespołowe brzmienie?

-Jest nas czwórka (choć być może zespół będzie za chwilę liczył już 6 osób, ale to jeszcze dłuższa chwila). Każdy z nas jest nieco inny. Każdy posiada cechę ciekawości muzycznej i potrzebę spokoju i zgody w relacjach międzyludzkich. Muzycznie każdy tu jest pomysłowy. Pomysłowy inaczej. Jesteśmy zgodni ale poszukujący, co do brzmienia. Mamy więc punkt wspólny. Popychamy się też nawzajem do poszukiwań, do eksperymentowania. To jest fajne. Jesteśmy wiekowo totalnie różni a jednak bardzo spójni w myśleniu. To też w sumie ciekawe. Taki międzypokoleniowy przekrój trochę. Lesław ciekawie myśli pod względem kompozycji, niebanalności pochodów harmonicznych i warstwy aranżacyjnej. Pilnuje by brzmienie szło w nową stronę i jest pierwszy do zmian aranżacyjnych jeśli tylko coś może być bardziej wyraziste i zaskakujące. Zresztą dobre jest to, że wszyscy mamy ten pierwiastek i nawzajem się pilnujemy. Adam ma niebywały spokój, świetnie słyszy, ciekawie myśli harmonicznie i rytmicznie, proponuje zaskakujące rozwiązania, bity albo melodyjne pochody instrumentów. Cypis, czyli Jarek Kucharczyk niebanalnie podaje akordy, szuka ciekawych rozwiązań, zabrudza brzmienie zagwozdkami gitarowymi i szybko reaguje na pomysły mówiąc, czy warto dany pomysł rozwijać. Dorota dużo słucha, zasypuje panów muzyką, szuka, wymyśla melodie, teksty, podąża za akordami, lubi poszukiwania aranżacyjne, dopinguje panów, scala wszystko, pilnuje spotkań i namawia na brudzenie barw, brzmienia. Pilnuje wyrazu. Każdy jest tu od czegoś innego.

Wasza muzyka jest połączeniem brzmienia akustycznego z analogowymi syntezatorami oraz elementami elektroniki. Skąd pomysł?

-Takie rzeczy wychodzą chyba same. To wypadkowa tego, czego słuchaliśmy, prób nagraniowych, wspólnego muzykowania, tego w którą stronę poszły aranże w trakcie spotkań. Gdy tworzysz, to krok po kroku korzystasz na początku z takich instrumentów, które masz w zasięgu ręki. Które możesz wykorzystać. Zaczeło się więc od akustycznych. Elektroniki sporo wykorzystalismy dzieki Adamowi. Analogów użyliśmy idąc za Lesławem i jego pomysłami. W pewnym momencie część brzmień współczesnych wymieniliśmy po prostu na analogowe. To był bardzo dobry ruch dla całości brzmienia. Od razu poczuliśmy różnicę. I tak będziemy trzymać. Chociaż z nami to nigdy nic nie wiadomo. Potem były przestrzenie gitarowe Leslawa i Cypisa. I teraz „Skrawki“ mają takie, a nie inne brzmienie.

Co najbardziej podoba się słuchaczom w Waszych przekazach?

-Piszą nam, że to ich dotyka, że jest w tym coś zawoalowanego. Że wzbudza niepokój. Że niby spokojne, miłe dla ucha i jakby optymistyczne ale że tak naprawdę wcale nie. Często się z tym spotykamy. Piszą też że wielowarstwowe. Że muszą wysłuchać parę razy, bo coś ich zaintrygowało, zaciekawilo. Również to, że jest ze ciekawe, że nie wiedzą czemu, ale wracają do piosenek. Też, że jeździ z nimi w samochodzie. To bardzo miłe. Fajne jest również to, iż wynajdują niuanse aranżacyjne i nam o tym piszą. Korespondujemy z każdym, kto się do nas odezwie. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za każde słowo i kontakt z nami. Oni – słuchacze - to połowa nas przecież. Bez nich możemy wrócić tylko i wyłącznie do punktu wyjścia.

Co Wam samym najbardziej podoba się w Waszej muzyce?

-Podoba nam się to, iż trudno jednoznacznie określić styl tej muzyki, że jest ona miesznką nas wszystkich. Że brzmi jak my. Po naszemu. Nie jak coś innego. Podobają nam się osobiste teksty, melancholia. To, że są w języku polskim. Lubimy też to, iż jest prosto i nastrojowo. Podoba nam się minimalizm, przejrzystość, przestrzeń. To, że zachowaliśmy w piosenkach tracki nagrane w czasie prób i pisania piosenek. Że formy są liryczne ale jednak zaskakujące i wprowadzają słuchacza w nowy nieznany świat. I że pomimo, iż są to dość zróżnicowane utwory to jednak brzmią spójnie. Czyli w sumie sporo nam się podoba. Ale chyba inaczej nie da sie, nie da się bez tej wkrętki robić muzyki.

Jak długa była droga od pomysłu do powtania zespołu?

-Rok, gdy się luźno spotykalismy i tworzyliśmy bez żadnych planów , założen i oczekiwań, dla przyjemności i trochę ponad rok, gdy już podjęliśmy wspólnie decyzję, że coś z tym jednak dalej robimy i gdy zrealizowaliśmy to. Tzn mamy tu na myśli nie tylko decyzję, że coś robimy, ale też wybór uworów, decyzja że to bedzie wlasnie Epka, nagrywanie, dokonczenie tekstów, aranże, miksy, mastery, okładka i wszystko inne.
Pomysł wspólnych spotkań pojawił się w naszych głowach jakieś 2 lata temu. Naturalnie. Zwyczajnie. Ot. Chcieliśmy spotykać się muzycznie w ciekawym zestawieniu, tak bez pośpiechu. Nie było nazwy, nie było planów, założeń. Była muzyka i teksty. Melodie. Harmonie. Balansowanie między zajęciami wiecznie zagonionych czwórki ludzi. Co jakiś czas. Miło spędzaliśmy wspólnie te wybrane dnie na muzykowaniu. Gdzieś miedzy miastami. Wsiami. Podróżami. Pracą.
Pisaliśmy. Nagrywaliśmy. Nie bardzo często, ale jednak regularnie. Aż zrobiło się tego dużo. Dużo próbek. Postanowiliśmy więc któregoś dnia wybrać kilka z tych muzycznych „rysunków” i nagrać. Inaczej tak byśmy mogli w nieskończoność pisać do szuflady.
Wybraliśmy. Postanowiliśmy zrobić na początek EPkę. Nie wiedzieliśmy, co z tego wyjdzie. Co dalej? Czy płyta? Czy może druga EPka? Nie mysleliśmy o tym. Skupiliśmy się na tym, co wybraliśmy. Na dniu teraźniejszym. Na muzyce. Na słowie. Na brzmieniu. Na szczegłąach. NA tym, żeby brzmiało to wszystko dokładnie tak jak chcemy. Wybrane tytuły zostawiliśmy z niezmienionymi nazwami roboczymi. Znowuż naturalnie. Wiele rzeczy tak właśnie ot, naturalnie, zwyczajnie, przypadkowo wyglądało w Mike SKOWRON w trakcie powstawania Epki.
Nagraliśmy ją. W atmosferze pewnego pałacyku koło Nakła, na wsi pod Warszawą, u kolegi w domu, w garażu.
Tak powstała EPka. Tak powstał Mike SKOWRON.

Debiutujecie EPką „Skrawki“. Jak interpretować tą nazwę? Czy znaczy dla Was coś szczególngo?

-Tak. To dla nas coś szczególnego.
Piosenki znajdujące się na EPce zamykają pewien etap twórczy w naszym życiu. Postanowiliśmy wydać je w tej formie i pracować dalej nad następnym wydawnictwem.
Zatem z jednej strony to tytuł piosenki noszącej tytuł „L3 Skrawek“ (utwór numer 2 na EPce).
Z drugiej strony zachęceni dobrym odbiorem właśnie „L3 Skrawka“ (który wrzuciliśmy przed Epką do internetu, żeby sprawdzić czy komuś oprócz nas to sie może spodobać) postanowiliśmy, że będzie to skrawek czegoś większego. Zapowiedź. Most pomiędzy. Ale też znalezienie słuchacza, który po EP poczeka na następny etap twórczy Mike SKOWRON. Idąc tym tropem „Skrawek“ stał się tytułem EP.

Piosenką promującą składankę zostało „L2“. Dlaczego padło na ten utwór?

-„L2“. To piosenka o kilku twarzach, zmienna, zaskakująca, wielowarstwowa aranżacyjnie, tekstowo obnażająca głęboko chowane emocje. Ciekawa. Inna. Ale też przejrzysta. Tak nam się wydaje. Ocenią oczywiście słuchacze.

Kto jest autorem tekedysku? Czy możecie coś więcej o nim powiedzieć?

-W kwestii zobrazowania naszej muyzyki zaufaliśmy Oldze Czyżykiewicz ( reżyserka, scenarzystka, kompozytorka, wokalistka, założycielka Filmowej Grupy Tadam, w ramach której od 2012 tworzy scenariusze i reżyseruje teledyski).

Z Olgą znamy się od wielu lat. Widzieliśy, że rozwija się jako artystka i robi coraz ciekawsze projekty. Postanowiliśmy powierzyc jej wyobraźni i gustowi obraz do naszej muzyki, widząc jak piękny stworzyła klip Basi Giewont.Tak, chyba po obejrzeniu tego teledysku podjęliśmy pierwsze rozmowy. Chcieliśmy czegoś pięknego dla naszej muzyki. Wyjątkowego. Obrazu. Klimatu. Tekst do "L2"obnaza trudne zyciowe emocje. Wychodzenie z pewnych uwiklan, niełatwych sytuacji. Pogubienie, uczucie niemocy, błądzenie, duchowe obnażenie...mówiąc potocznie wyjście z życiowego gruzu i sytuacji, gdy wszystko się wali. Dosłownie. Woda jest tu elementem oczyszczającym, wypływanie, wydostawanie się z dna jest symboliczne. W klipie też chcieliśmy symboliki.Takiej bez cukru. Prostej, przemawiającej, dotkliwie prawdziwej. A jednocześnie malarskiego, w pewnym sensie , podejscia. Chcieliśmy,żeby to wszystko razem się skleilo, czegoś co przemawia do wyobraźni.
W Mike SKOWRON mamy sporo symboliki. Np. Wilk i schowana w nim kobieta na okładce...Ten wilk ze schowaną, nienarodzoną jeszcze kobietą w środku to być może symbol chowania się przed światem. Zapowiedź ponownych narodzin muzycznych, wyjście na świat, przejście, przemiana. Kobieta ma skrzydła....może w kazdej chwili, gdy się tylko obudzi, pofrunąć...Interpretacji moze byc wiele.
Wracająć do „tematu, chcieliśmy po prostu, by Olga podkreśliła swoją wyobraźnią to wszystko, co przekazaliśmy w „L2“ i uzyskała w klipie syntezę muzyki, tekstu i obrazu.
Teledysk wsparła swoim pojawieniem się w nim Kasia Kwiatkowska. Świetna kobieta i aktorka. Jesteśmy jej ogromnie wdzięczni za to wsparcie.
Olga tak powiedziała o klipie do"L2": "Klip mowi o wewnętrznym świecie kobiety. Poprzez poetyckie metaforyczne obrazy, chcieliśmy opowiedzieć o jej emocjach związanych z relacją z mężczyznami. O świecie, który się rozpada i składa w kobiecie każdego dnia."
Myślimy, że każdy oglądający teledysk do „L2“ może sobie ten obraz przyłożyć do siebie i inaczej zinterpretować. I to nam się bardzo podoba.

Skupiacie się teraz na promocji albumu, czy myślicie już o kolejnych utworach?

-I jedno i drugie. Zalążków kolejnych utworów, tzw. rysunków czy jak niektórzy mówią demowek, rybek jest już wiele. Są i starsze, te z pierwszych spotkań, są świeższe, te z początku roku i te najnowsze. Juz w trakcie pierwszych miksów i konczenia Epki zadbaliśmy o to, żeby pomiędzy różnymi codziennymi zajęciami i pracą robić nastepne. Dawać upust wyobrazni, pomysłom, wyrzucać je z siebie w miarę regularnie. Sukcesywnie. Żeby móc mieć, gdy przyjdzie czas na działania z następnym wydawnictwem z czego wybierać i być gotowym na kolejne ruchy czyli aranże, nagrania, teksty, miksy etc etc. To przemyslane działanie - zdajemy sobie sprawę z tego, że po wyborze utworów, nastepuje kolejny etap - bardzo czasochłonny. Przygotowanie wszystkiego tak, żeby kazdy detal był dopieszczony. Taki jak go slyszymy. To naprawdę ogrom pracy.

Co jest dla Was najważniejsze w muzyce? (ogólnie), a co najważniejsze w „odłamku“ muzyki, którą tworzycie?

-Przede wszystkim już na samym początku, przy pierwszych przymiarkach do spotkań, między muzyką i tekstem postawiliśmy znak równości. To był priorytet. Poza tym, postanowiliśmy tworzyć całkowicie po swojemu, łącząc oczywiście w tych wspólnych dźwiękach to, co w każdym z nas gra z osobna. Ale nie tylko. W Mike SKOWRON chcieliśmy zrobić coś nowego i na własnych warunkach, bez obciążeń, że to, co zrobimy musi brzmieć tak czy siak. Bez oczekiwań, bez myślenia, czy ktoś to potem wyda, co się wydarzy, czy w ogole cos z tym zrobimy dalej. Tu było miejsce na odcięcie się od tego wszystkiego. Postanowiliśmy poddać sie swobodnym poszukiwaniom. A potem, jeśli nam się będzie to podobało, to moze wypuścić w świat i niech się dzieje co chce.

Ważnym wyznacznikiem jednak i zamierzonym było to, żeby gdy posłuchamy tego, co zrobiliśmy nie było wrażenia, że gdzieś to już słyszeliśmy. By piosenki nie brzmiały przewidywalnie. Ogolnie w Mike SKOWRON panuje wolność w kwestii pomysłów. Nie bronimy się przed żadnymi wpływami. Stąd mimo ascetyzmu melodii takie wycieczki aranżacyjne, jak słyszymy na EPce. Jednocześnie mimo tego, że nie boimy się wywracać wlasnych pomyslow do góry nogami, pamietamy, iz w ostatecznym rozrachunku, mają to jednak być piosenki. To tworzy pewien krąg myślenia.
Dużo też słuchamy, wynajdujemy różne perełki, dziwolągi muzyczne, które uwielbiamy, dzielimy się nimi. To bardzo ważne – długo podsyłalismy sobie nawzajem muzykę, która nas rusza zanim pierwszy raz spotkaliśmy się na próbie. To ważny etap. Przygotowujący kierunek działań. Odnajdujący dla wszystkich wspólny mianownik. Wspólną wrażliwość. Emocję. Tak, w muzyce dajemy upust temu, co nam gra w środku. To jest takie przetłumaczenie wewnetrznego świata na dzwięki. To dla nas w muzyce najważniejsze. I w tej, której słuchamy i w tej, którą tworzymy.

Wyobrażacie sobie sytuację, w której mogłoby w Waszym życiu muzyki zabraknąć?
Okładka / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Mike SKOWRON
-Nie.
W sumie mozna by odpowiedz zawrzec w tym jednym słowie. NIE.
Ale ciut rozwijając. Muzyka towarzyszy człowiekowi od urodzenia. Pomaga przepracować, przezyc bardziej namacalnie wszystkie nasze emocjonalne stany: radość, euforię, melancholię, smutek, zrezygnowanie, rozpacz, złość czy gniew.
Muzyka podbija to, co czujemy w danym momencie, podsumowuje. Być może jest nawet takim naszym drugim życiem, jego odbiciem, lustrem ludzkiej duszy...? (Śmiech)
I mowa tu oczywiście o obydwu stronach: i o twórcy muzyki czy słów czyli o artyscie i o słuchaczu, odbiorcy. Obydwie strony przeżywają w pewnym sensie to samo. Są w przeżywaniu muzyki jednym. Czującym człowiekiem.
Muzyka i człowiek sa ze sobą nierozerwalnie spleceni. Od początków ludzkości. Jak bez niej żyć?

"L2" - Mike SKOWRON
(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.