Okażmy serce czworonogomCo roku organizujemy zbiórki i koncerty propagujące pomoc naszym najmłodszym. Media nagłaśniają każdą nawet najmniejszą akcję charytatywną na rzecz dzieci pozbawionych ciepła rodzinnych świąt, radości z bliskości i prezentów. Dajemy szansę najmłodszym podopiecznym, chorym i często żyjącym w nieludzkich warunkach dzieciom. Dajmy także szansę psiakom mieszkającym w polskich schroniskach, którym brakuje pieniędzy na jedzenie i ogrzewanie. Bo o pomoc jest bardzo ciężko.
Zima to ciężki okres dla czworonogów, schronisko w Legionowie szuka osób, które adoptowałyby szczeniaki znalezione w lesie. Pracownicy zaznaczają jednak przy całej akcji że nie chodzi o to aby pieska zabrać, podarować jako prezent, a potem jak podrośnie wyrzucić. Walka o każde stworzenie jest bardzo ciężka, wymaga ogromnej siły charakteru, samozaparcia i wiary.
Doskonale wie o tym pani Edyta Pleban, która pięć lat temu uratowała walczącego w brutalnych walkach psów amstafa Imara. Po zaciętej walce z nim i o niego, udało się! O jego życie pani Edyta walczyła z lekarzami weterynarii, którzy nie dawali mu szans. Pies był wyczerpany i skatowany. Na spotkaniu pani Edyta mówi: "Imar niejednokrotnie był agresywny w stosunku do mnie jak i do mojej siostry, ale teraz to on opiekuje się mną."
Pewna młoda, pełna życia, roześmiana kobieta, z którą też miałam przyjemność rozmawiać powiedziała, że pewien „pies w potrzebie” uratował ją przed samobójstwem po stracie dziecka. Jej sześcioletni syn zmarł na białaczkę, bo jego ojciec wolał pieniądze matki niż życie syna, ale spełniło się jego marzenie, o tym żeby mieć włosy. Po roku i ośmiu miesiącach po operacji do której nie doszło, bo nie znaleziono dawcy chłopiec zmarł, jego mama zaszyła się w domu z nim, martwym wtulonym w pierś. Wpadła w depresję, narkotyki, była bliska śmierci i wtedy pojawił się on - pies, który po przejściach też potrzebował pomocy i z dnia na dzień wyciągnął swoją nową właścicielkę z uzależnienia i depresji, przywrócił jej uśmiech.