Facebook Google+ Twitter

Milion dolarów nagrody za donos na pirata!

Przemysł oprogramowania każdego roku traci pieniądze z powodu piractwa. Jednak światowa organizacja zwana Business Software Alliance czyni starania, by uległo to zmianie. BSA proponuje nawet milion dolarów za donos na pirata!

 / Fot. BSAIle tracą potentaci: Microsoft, Apple, IBM? Mogłoby się wydawać – ile może stracić taka korporacja za sprawą sprzedawców nielegalnego oprogramowania na Stadionie X-lecia w Warszawie czy podobnych miejscach. W grę wchodzą niebagatelne sumy!

Business Software Alliance
Organizacja Producentów Oprogramowania Biznesowego zajmuje się zwalczaniem piractwa poprzez promocję bezpiecznego i zgodnego z prawem korzystania z oprogramowania. Powstała ona w 1988 r. i działa na terenie 65 państw. Organizacja publikuje coroczne raporty, które pokazują prawdziwą skalę „zniszczeń” dokonanych przez piratów.

BSA działa również w Polsce!
Oddział firmy znajduje się w Warszawie przy ulicy Wawelskiej i reprezentowana jest przez kancelarię prawną. Niestety, muszę rozczarować zapaleńców ustawiających się w kolejce po milion dolarów. Polski oddział nie płaci i - póki co - nic nie zapowiada, by miał w planach płacić za informacje na ten temat. W Polsce niestety, piractwo ma się dobrze. Gdyby BSA w Polsce oferowała odpowiednie pieniądze (nie mówiąc nawet o milionie dolarów) byłyby kolejki jak w supermarketach. Tylko czy potem nie powstałaby jakaś interesująca „lista donosicieli”? By nie powiedzieć - konfidentów.

Dyrektor Regionalny Jeffrey Hardee z BSA powiedział kiedyś - Jeśli stać cię na sprzęt, stać cię także na oprogramowanie. - Wielu nie zgodziło się z tym zdaniem. Szczególnie biorąc pod uwagę, że wiele państw uboższych ma możliwość zakupu bardzo taniego hardware'u. Software natomiast często jest znacznie droższy niż sam sprzęt. Osobiście też zgadzam się, że nie było to zdanie zbyt trafne. Przeciętny komputer można nabyć w cenie powiedzmy 3 tys. zł. W pełni legalne oprogramowanie do niego (wersja Pro dla firmy) może kosztować drugie tyle, albo i więcej. Wystarczy, że chcemy zakupić do naszej firmy system operacyjny MS Windows, program taki jak Adobe Photoshop lub Corel Draw, pakiet MS Office, odpowiedni anty-virus (np. firmy Symantec). Zresztą po co daleko szukać wystarczy, że chcecie zaopatrzyć firmę w dobry program do projektowania - AutoCAD 2007 - cena sklepowa oscyluje w okolicy 19 tys. zł!

Ile można stracić na zrobieniu paru kopii?
Na koniec ciekawostka. W Polsce w 2006 r. rząd ogłosił, że straty spowodowane piractwem osiągnęły wysokość 288 mln dolarów. Dużo? To jeszcze nic.
BSA w raporcie za 2006 r. wskazuje, że straty w skali globalnej osiągnęły 40 mld dolarów! Nieco ponad 1/4 tej sumy pozwoliłaby załatać dziurę budżetową w Polsce ... a wygenerowana została przez sprzedaż nielegalnych kopii programów oraz ściąganie ich z internetu. W 1999 straty wyniosły "zaledwie" 11 miliardów.

W pewnym filmie można było usłyszeć, że informator to szlachetna profesja. Teraz należałoby dodać, że na dodatek bardzo intratna. Nic dziwnego, że w Stanach Zjednoczonych tak szybko przybywa milionerów...
 / Fot. BSA

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej zajrzyjcie na oficjalną stronę BSA tutaj.
Dla chcących zgłębić dokładniej temat (i znających język angielski) ciekawy dokument tutaj.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (61):

Sortuj komentarze:

zkamera - a potem piraci rozniesli oprogramowanie z firm do domow i tak zapewnili monopol BillowiG na rynku oprogramowania. A potem byl swietny marketing microsoftu i umiejetnosc lawirowania w owczesnym prawie. A potem jak sie ma kase ... to mozna zrobic wszystko.
A co artykulu - BSA powinno sie przeswietlic bardzo dokladnie - jej status, sposob dzialania. Czesc dzialan opiera sie na jawnym szantarzu - albo nam pokazesz wszystko, albo zamkniemy ci firme na dlugie miesiace.
Ceny oprogramowania .... jezeli nie stac mnie na mercedasa, to jezdze fiatem. Jezeli niestac mnie do firmy na Office 2003 Prof, to biore open office ze wszystkimi tego konsekwencjami, albo kupuje wersje standard. Do domu moge kupic office za 400PLN. Autocada nie kupuje zeby sie nim bawic, ale zeby ZRABIAC - koszt ma mi sie szybko zwrocic. Pytanie: jak wielu uzytkownikow jest w stanie wykorzystac mozliwosci worda - do napisania prostego pisma wystarczy wordpad (wozenie 10 jajek tirem). Pozatym - uczelnie maja podpisane umowy pozwalajace na korzystanie z oprogramowania MS przez studenow za darmo (i tu podnosi sie wrzask, ze MS wychowuje sobie klientow, a jak nie bylo umow z uczelniami, to wszyscy krzyczeli ze nie ma oprogramowania dla studentow i trzeba piracic).
Jasne jest, ze mniejszy koszt oprogramowania to wieksza sprzedaz i ze koszt wyprodukowania plyty i instrukcji i pudelka to parenascie PLN. Ale czy ktos zastanowil sie nad tym co sklada sie na cene? Narzut sklepu, podatki, narzut hurtowy, koszty wyprodukowania i napisania nowych wersji oprogramowania, koszty serwisowania ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.07.2007 20:55

Uprzejmie donoszę, że niejaki Bill Gates podstępem wszedł w posiadanie systemu operacyjnego DOS 1.0, a potem swoją metodę zawłaszczania cudzej własności intelektualnej rozszerzył na okienka wprowadzone przez wynalazcę popularnego "jabłuszka". Woźniak może ma słowiańskie korzenie, bo rodak Gates'a nie oddał by mu tak łatwo pola. Microsoft powstał na bazie zalegalizowanego, pirackiego procederu jego założyciela. Poproszę o milion dolarów za wieści, które wszyscy w branży znają, ale nikt z pijących szampana nie powtarza tych oczywistości, bo w towarzystwie nie porusza się przecież tak brukowych tematów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja akurat jestem z tych co wolą zobaczyć niż przeczytać, ale też z oczywistego powodu. Poprostu szkoda mi pieniędzy bo książki są chorendalnie drogie. Czasem coś zakupie, ale warunek jest taki, że jeżeli cena jest wysoka to książka ma być dobrze wydana. Dobry papier, porządna okładka itd. Nie lubie płacić 50-60zł (a czasem i więcej znacznie) za zaserwowanie mi 100 stron papieru toaletowego, na którym druknęli małe literki by stron wyszło jeszcze mniej no bo taniej prawda ... płace i wymagam - jakości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, racja - kupowanie całej płyty to nieraz jak kupowanie browaru zaby się piwa napić. Koncerny powoli zauważają że opłaci się sprzedawać muzykę legalnie na sztuki - przykładem Apple i jego iStore wraz z iTunes. To dobry kierunek, ale my nadal jesteśmy republiką bananową i na nas się zarabia. Nie tylko w tej branży. Ale to się na szczęście już powoli zmienia. Czekam jeszcze na ruch wydawnict i wydawanie tanich e-książek. Bo póki co to jest taki paradoks że kupuję książkę papierową, po czym ściągam z netu jej wersje piracka - elektroniczną. I co? Zarzuci mi ktoś kradzież własności intelektualnej? A robię tak z prozaicznego powodu - jeżdżę bardoz dużo po świecie i kraju i nie będę ze sobą wiózł połowy biblioteki. Biorę Palma i na nim mam kilkaset książek - czytam na co mam ochotę. A papierowe kupuję bo jednak nadal cenię sobie kontakt z żywą książką i jak jestem w domu to lubię poczytać. Rocznie wydaję całkiem sporo na książki - kupuję przynajmniej kilkadziesiąt.

Pozostaje poczekać aż rynek nam znormalnieje a wielkie koncerny masowo odkryją stare prawo ekonomii iż zarabia się na obrocie a nie marży... Pierwsze jaskółki już są. A jak piratów wymordują za wcześnie - to dalej będziemy bulić ciężką kasę za filmy, muzykę i programy. Weźci to pod uwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

heavenly - ciekawy art. Zgodzę się, że obniżenie cen płyt CD/DVD powinno spowodować wzrost sprzedaży. Więcej ludzi będzie stać ... a nawet jeśli teraz ich stać to jest jeszcze według mnie jedna kwestia. Ostatnimi czasy jako, że dużo różnej muzyki słucham jest jeden problem. Dlaczego mam płacić za całą płytę jakiegoś artysty kiedy jest na niej 1... może dwa dobre utwory? Ludzie też dlatego ściągają sobie ten jeden utwór przez p2p zamiast dawać 60zł za całość, która poprostu nie jest tego warta. Tak czy siak po pierwsze obniżenie cen płyt ... jakaś duża kampania promocyjna by się przydała bo jakoś trzeba z domu wygonić tych siedzących i ściągających płyty z internetu prawda? No i mentalność ludzi to też duży problem bo ciężko zmienić przyzwyczajenia czasem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i mam kolejny kamyczek do dyskusji naszej: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4294289.html - jak widać piractwo nie jest czarne jak wielu sądzi - jest szare, tak jak wszystko inne. Piractwa może i nie należy pochwalać, ale nie wolno też potępiać z góry i w całości. Piractwo to głos ludu w słusznej sprawie. I ten głos dociera gdzie trzeba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

macieklew: podoba mi się Twój pomysł dot. promowania darmowego oprogramowania. skoro mamy medium w24 jest w naszych rękach, to możemy w zaproponowany przez ciebie sposób wspomagać konkurencję.

skoro jesteśmy już przy tym temacie, to proponuję wypromować program „VMware Player” za jego pomocą można na dowolnym systemie operacyjnym postawić dowolny inny system np. linux pod windowsem lub odwrotnie, całość działa całkiem dobrze. więcej informacji można znaleźć pod http://www.vmware.com/

jeśli jest ktoś zainteresowany napisaniem artykułu, to proszę bardzo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

miranal!
1) jak już wcześniej wspomniałem spieramy się jedynie o definicje, a nie o istotę rzeczy. oczywiście rynek jest, był i będzie i nawet w czasach komunizmu, podczas najdurniejszych regulacji, był i działał. ale wracając do sedna sprawy, dla mnie ten przymiotnik „wolny“ jest dość istotny i myślę, że tylko o niego się spieramy.
2) żeby było jasne o co mi chodziło. jedyne co chciałem udowodnić, to fakt iż ceny oprogramowania są za wysokie i gdyby z ekonomicznego punktu widzenia wszystko działało cacy, to ceny ustaliłyby się w taki sposób, że doszłoby do największej ilości transakcji, konsumenci osiągnęliby swój maksymalny stan satysfakcji, a zjawisko piractwa zepchnięte zostałoby na margines
3) choć rynek samochodów w CH, jest tu zupełnie nie na temat, odpowiadam. oczywiście jest rynek samochodów używanych, lecz jest on bardzo regulowany (jak w każdym kraju i nie twierdzę, że to coś złego!). ponieważ kontrole samochodów są przeprowadzane bardzo dokładnie, a normy ich przejścia są bardzo wysokie + koszty naprawy niebagatelne, zgodnie z zasadami rynku samochody używane w CH przed przeglądem są bardzo tania, a po przeglądzie dość drogie (choć nadal stosunkowo tanie, trzeba wliczyć koszty ew. naprawy a z wiekiem auto ryzyko rośnie)
4) Twoje wypowiedzi są na bardzo wysokim poziomie językowym, wspaniale władasz argumentami, co sprawia, że dyskusja jest z Tobą b. interesująca. dziękuje za zaangażowanie. pewnie jednak nadal się ze mną nie zgadzasz, masz do tego prawo. zastrzegam jednak, że wycofuję się z dalszej dyskusji na ten temat. naprawdę myślę, że tutaj to jedynie szczegół. podkreślę, więc jeszcze raz, że powinniśmy się skoncentrować istocie sprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wolny rynek był znany od tysięcy lat. I cła również. To znoszenie ceł (tak mile widziane) jest zerwaniem z wielowiekowa tradycją celnia wszestkiego co się da... Cła przesuwają wykresy, ale nadal funkcjonuje wolny rynek. Podobno w Szwajcarii bardzo drogie są badania techniczne samochodów - nalezy wymieniać wiele zespołów, które w Niemczech jeszcze by się ostały ,a u nas... I co? W Szwajcarii nie ma wolnego rynku używanych samochodów? Jest. Ale są one w innych cenach niż w innych krajach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tak przy okazji dużych pieniędzy ;-))) Doczytałem się dzisiaj, że majątek Billa G. szacowany jest na 59,2 miliarda dolarów ... i na dodatek stracił pierwsze miejsce! Nie jest już najbogatszy na świecie. Niejaki Carlos Slim (meksykańczyk) posiada majątek wart 67,8 mld za sprawą szybkiego wzrostu wartości akcji spółki telekomunikacyjnej America Movil, w której ma 1/3 udziałów. Oj Bill ... zaspałeś czy co? :PP

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.