Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33791 miejsce

Miliony powodów, dla których faceci mają lepiej...

Na początku września serwis pardon.pl opublikował siedem dowodów na wyższość kobiet nad mężczyznami autorstwa ks. prof. Piotra Lenartowicza. Wywołało to spory zamęt. Dowody - cóż, brzmią prawdziwie... tylko dlaczego faceci, mimo to, mają lepiej...?

Przytaczane dowody, w rodzaju takich logicznych wywodów jak te, iż Ewa była końcowym, najdoskonalszym dziełem Boga oraz w rozmowie z wężem wykazała się zdolnością do analitycznego myślenia, (pytała o ewentualne konsekwencje wrażego czynu, Adam zaś, jak pamiętamy już z lekcji religii, bez większego zastanowienia zeżarł ze smakiem zakazany owoc, kiedy Ewa mu to zaproponowała) brzmią wcale nieźle - niestety, ich siła przebicia plasuje się w tym samym przedziale, co nośność starego dowcipu głoszącego, iż mężczyzna został stworzony jako pierwszy, bowiem Bóg pragnął zacząć od zera. Faktycznie natomiast (wypada boleć nad tym z całego serca) - kobiety nadal są grupą mniej uprzywilejowaną od mężczyzn, co jest głównie efektem naleciałości kulturowych i tradycyjnego, damsko-męskiego podziału ról.

Kultura a cywilizacja

Przeciętny Polak reaguje na słowo "feminizm" alergicznie, żeby nie powiedzieć agresywnie - co ciekawe, poziom owej alergii u kobiet nie odbiega znacząco od reakcji mężczyzn. Cóż, trzeba przyznać, iż feministki nadal kojarzą się ze stosem płonących staników, stereotypem baby z wąsem, która z braku pierwiastka yang w swoim życiu deklaruje - "od dziś jestem feministką i wara wam, samce, od całowania mej wyemancypowanej dłoni" i Magdaleną Środą, popadającą w przesady w rodzaju nazywania automatycznej sekretarki "maszyną domową", by dać upust genderowej poprawności. Czy jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi nie wskazują na to, że my - kobiety - mimo wszystko cięższą mamy dolę od ojców naszych, braci, kuzynów, partnerów, kolegów, szefów, mężów?

W rodzinie pojawia się dziecko? "Tak, tak, żonko, oczywiście Ty zajmiesz się małym, a ja zarobię na rodzinę... Co? Ty do pracy? A co mamusia na to powie...? Nie, to wykluczone, żaden żłobek, nie, sama wiesz, nie stać nas na razie na opiekunkę, nie, dziecko potrzebuje matki, nie, nie, nie, za parę lat mały pójdzie do przedszkola, to wrócisz do pracy." Czy jakakolwiek platforma badawcza kiedykolwiek sprawdzała, ile razy dziennie padają takie słowa? Prawdopodobnie równie często jak te - "Przecież widzisz, że jestem zmęczony, tyram cały dzień jak wół żeby zarobić na dom i Twoje zachcianki i każesz mi zmywać naczynia? Chyba żartujesz".

- Mimo iż żyjemy w świecie teoretycznie cywilizowanym, wzorem idealnej małżonki jest mityczna żona ze Stepford - z jakiś dziwacznych względów bowiem faceci miewają kłopot z usytuowaniem kobiety na pozycji równorzędnego partnera, co przekłada się, niestety, na sytuację kobiety w pracy i zjawisko "szklanego sufitu" - twierdzi Katarzyna, sympatyczka ruchu feministycznego (nawiasem mówiąc, kobieta bardzo zadbana i atrakcyjna, której daleko od wspomnianego obiegowego stereotypu feministki.)

I ma rację! Uwarunkowania kulturowe i wieki patriarchatu pozostawiły najwyraźniej trwałe piętno na męskich (i damskich przede wszystkim!) wyobrażeniach dotyczących roli kobiety we wszechświecie. Kobieta musi być piękna, doskonała, czuła, delikatna i wrażliwa. Zgrabne nogi, szczupła talia, lśniące włosy i twarz bez zmarszczek aż do późnej osiemdziesiątki, uroczy uśmiech, znajomość tajników alkowy przynajmniej na poziomie francuskiej kurtyzany...

Stary, pomarszczony facet z mięśniem piwnym to "dojrzały mężczyzna" - kobieta w zmarszczkach i z wystającym brzuszkiem w najlepszym przypadku zostanie określona jako zaniedbana (lepiej nie przywoływać mniej eufemistycznych określeń). Facet, który używa życia i ma powodzenie, zmieniając kochanki jak rękawiczki to Don Juan, Casanova, niezły ogier. Podobnie kochliwa kobieta raczej powinna liczyć na analogiczny aplauz (a w tym momencie "puszczalska" jest niestety łagodniejszym określeniem).

Dzień jak co dzień...

Jakie są inne powody, dla których faceci mają lepiej? Jak wspominałam - są miliony najrozmaitszych czynników. Oprócz owego tragicznego kulturowego przekleństwa borykamy się z wieloma problemami dnia codziennego, o których płeć brzydsza nie ma zielonego pojęcia - bo który mężczyzna otwierając rano szafę stwierdza z przykrością istnienie przykrej zależności "im więcej ciuchów, tym bardziej nie mam się w co ubrać" albo rozpacza nad ciasnotą horyzontów drugiej połówki - "oczywiście, że mam pretensje, przecież to chyba widać po mojej minie"?

- Który facet szarpie się z goleniem nóg czy depilacją okolic bikini bądź wyskubywaniem brwi w idealnie równe i kuszące łuki? Nawiasem mówiąc, każdy dorastający licealista płci męskiej powinien mieć w ramach zajęć z przygotowania do życia w rodzinie obowiązkowe zajęcia praktyczne, podczas których zaznałby koszmaru depilacji woskiem - miałby wówczas pojęcie o randze poświęcenia własnej dziewczyny, która regularnie poddaje się podobnym zabiegom, by sprostać kryteriom idealnej białogłowy - mówi Anna, mężatka z dziesięcioletnim stażem. - Krew mnie zalewa, kiedy mój małżonek wszystkie moje staranie i zabiegi kosmetyczne kwituje krótkim - "fanaberie" albo "z tymi babami"...

...i ten trudniejszy dzień.

Wreszcie - to my miesiąc w miesiąc użeramy się z "trudnymi dniami", PMS, a także (niestety, bywa że o wiele częściej niż raz na miesiąc) z migrenami. Mało który facet rozumie, że czasem nawet pani Goździkowa nie poradzi na taki ból, przeciwnie - wielu patrząc, jak żona/dziewczyna/koleżanka ratuje się Refastinem czy innymi silnymi lekami przeciwbólowymi, dzięki którym w ogóle może w owych "trudnych dniach" funkcjonować, pozwala sobie na uwagi w rodzaju "niemożliwe, znoooowu boli cię głowa", "ależ kochanie, nie oszukuj, no chodź do mnie”, czy „nie pieść się, każda kobieta ma okres i nie wszystkie tak się cackają".

- Podejście facetów do biologii kobiety to jakiś dramat, absurd i Monty Python w jednym. Raz, że nie wierzą że ich kobiety naprawdę cierpią prawdziwy, nieudawany ból, dwa - wstydzą się tego jak ognia i boją jak ludzie pierwotni - mówi Anna – Do dziś pamiętam jak próbowałam wysłać męża po podpaski i leki przeciwbólowe do apteki, dawno nie widziałam takiego wytrzeszczu oczu. Koniec końców poszłam sama, bo Piotrek stwierdził, że to nienormalne, żeby facet kupował w aptece środki higieniczne i leki.

Zresztą - wszystkie powyższe argumenty są tak naprawdę niczym wobec argumentu koronnego - przecież to kobiety rodzą dzieci, znoszą ciążę, borykają się ze spuchniętymi nogami, rozstępami, nudnościami, wydają dziecko na świat w ciężkich bólach, szarpią się z wychowaniem (bo mimo tego, iż tyle się mówi o związkach partnerskich, to regułą pozostaje to, iż matka pokornie wstaje nocą do płaczącego dziecka, podczas gdy mąż przewraca się na drugi bok, mamrocząc "tak, tak, kochanie, zaraz się nim zajmę").

Cóż - jakkolwiek wspomniany duchowny przedstawił całkiem atrakcyjne i przekonujące dowody na przyrodzoną wyższość kobiet, nie zmienia to faktu, iż w dalszym ciągu to właśnie mężczyźni są uprzywilejowani, a życie ich jest łatwiejsze i przyjemniejsze. Wypada zatem zapytać prowokacyjnie - czyżby po prostu potrzebowali naszej troskliwej, damskiej opieki i poświęceniu jak kania dżdżu? Nawet jeśli to prawda, wniosek pozostaje jeden - wzorzec Mela Gibsona, który w filmie "Czego pragną kobiety" wskutek porażenia prądem zaczyna słyszeć myśli kobiet i bada ich zwyczaje, smarując zapamiętale usta szminką i wojując z niesfornymi rajstopami. To idealny przykład szkolenia, jakie faktycznie powinien przejść każdy facet. Obowiązkowo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.07.2009 17:52

Gwiazdki dla autorki i dla pana Adama Sobala, chociaż tych nie widać. A co do wspomnianych tu argumentów księdza profesora, to ja doszłam do podobnych wniosków. Widocznie każdy dochodzi do takich, wychodząc z tego samego źródła ;) "Mężczyźni naszego życia" link

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ U mnie w domu zawsze panowało i panuje równouprawnienie, które traktujemy jako cenną zdobycz cywilizacyjną, wartą szczególnego pielęgnowania. Ale żeby nie być gołosłownym, dam taki przykład. Moja Piękna ostatnio zagadnęła mnie przy kolacji, czy aby nie jestem przemęczony tym ciągłym leżeniem na kanapie i oglądaniem telewizji, podczas gdy ona haruje w kuchni? Potwierdziłem, że zbrzydły mi już seriale telewizyjne i poskarżyłem się nawet, że leżenie przez dłuższy czas na jednym boku też mnie bardzo męczy. Dostrzegając problem uradziliśmy wspólnie, że z szacunku dla równouprawnienia płci trzeba koniecznie telewizor co jakiś czas przestawiać w inny kąt salonu, aby mi się boki równomiernie odciskały, a co jakiś czas wstawiać go do kuchni, aby Moja Piękna, bez odrywania się od swoich zajęć, mogła też cieszyć się rozrywką.
Jednak, gdy po jakimś czasie zauważyłem, że telewizor częściej stoi w kuchni niż w salonie, a ja z tego powodu mam rzadszy do niego dostęp i nudzę się z tego powodu jak przysłowiowy bąk, wtedy naszła mnie poważna wątpliwość, czy z tym naszym domowym równouprawnieniem jest wszystko w porządku? Bo proszę tylko pomyśleć. Podczas gdy ja leżę na sofie w salonie, Moja Piękna, robiąc dla mnie pyszne pierożki na obiad, ogląda bez ograniczeń swój ulubiony program o zwierzętach, nie biorąc pod uwagę faktu, że ja w tym czasie jestem pozbawiony telewizyjnych rozrywek, co hamuje rozwój mojego intelektu oraz zubaża osobowość. Więc ja się pytam wszystkich, którym na sercu leży dobro człowieka, gdzie tu jest równouprawnienie płci?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.09.2008 19:56

Podoba mi się tak subtelnie inteligentne poczucie humoru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Wydaje mi się, że artykuł był napisany z lekkim przymrużeniem oka i tak też należy go traktować. Tym bardziej, że każdy część siebie tu odnajdzie :) I kobiety i mężczyźni uważają, że robią to co należy, a druga strona ich nie rozumie. Ale cóż, różnimy się i to jest piękne.

A przy okazji - zauważcie, że to co uważamy za "zniewieścienie" u mężczyzn daleko odbiega od cech, które nam - kobietom same przypisujemy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowna autorko, Mel Gibson w tym filmie depilował się zanim uległ porażeniu piorunem. A znajomość myśli kobiet wykorzystał, aby kraść koleżankom pomysły, bynajmniej nie dla dobra jakiejkolwiek kobiety...
Naprawdę taki facet jest Twoim marzeniem?

Druga sprawa. Dlaczego niby mężczyźni depilować, aby zrozumieć ból kobiet? Człowiek obdarzony empatią zrozumie cierpienie drugiej osoby nawet, jeśli sam tego nie odczuwał (o ile mogę się ostatecznie wydepilować, to za chińskiego boga nie jestem w stanie wywołać u siebie menstruacji). Człowiek pozbawiony empatii cierpienia drugiej osoby tak czy owak nie zrozumie. Więc - po co?

Po trzecie i ostatnie. Użalasz się nad dolą uciemiężonych kobiet. Ale żarówki w lampach same się nie wymieniają. Drobne usterki w domu, samochodzie i komputerze też same się chyba nie naprawiają. Terminów przeglągów i wymian oleju w samochodzie też ktoś pilnuje, zazwyczaj mężczyzna. Nie wiem, być może Twój facet jest po prostu leniem patentowanym, ale raczej mam wrażenie, że po prostu nie zauważasz to, co robią inni - dla Ciebie wszystko, co się odbywa bez Twojego udziału, dzieje się "samo"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem w stanie zmywać, rodzić, mieć migreny itd. byle faceci już bardziej nie niewieścieli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh - dobre

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.