Facebook Google+ Twitter

Miller sceptycznie o ofercie Palikota, stawia warunki

Po wczorajszym kongresie SLD, Janusz Palikot w depeszy do Leszka Millera z gratulacjami wyboru na szefa partii, zwrócił się z propozycją współpracy w imię "odsunięcia od władzy POPiS-u". Dziś usłyszał sceptyczną odpowiedź z pewnym "ale".

Po tym jak wczoraj Leszek Miller został wybrany przewodniczącym SLD, Janusz Palikot wysłał depeszę z gratulacjami. "Leszku, w imię interesów polskiej lewicy - zapomnijmy o dotychczasowych nieporozumieniach i rozpocznijmy wspólny, skuteczny marsz do lepszej nowoczesnej Polski. Naszym głównym celem winno być definitywne odsunięcie od władzy POPiS-u, oraz stworzenie silnego lewicowego bloku, który będzie w stanie wziąć odpowiedzialność za losy Polski" - napisał Janusz Palikot w depeszy.

Leszek Miller, po nocnym odpoczynku i lekkim odprężeniu, w związku z niewątpliwym wielkim sukcesem zwycięstwa (otrzymał 92 procent wszystkich głosujących m.in. przez internet członków partii), zwołał dziś konferencję prasową, aby dać odpowiedź Palikotowi.

Odpowiedź miała charakter sceptyczny co do współpracy partii Palikota z SLD. Palikot otrzymał przy tym warunki. Leszek Miller powiedział, że Ruch Palikota razem z PO i PSL tworzy trójczłonową, centroprawicową koalicję – czytamy w tvn24. SLD może z Ruchem Palikota rozmawiać, tylko wtedy, gdy z tej koalicji wystąpi.

Szef SLD zarzucił, że "trójkoalicja przepchnęła" w Sejmie reformę polegającą na wydłużeniu wieku emerytalnego do lat 67. Nie zgodziła się na referendum w tej sprawie proponowane przez Solidarność. Odrzuciła ustawę o płacy minimalnej i podpisała się pod innymi aktami prawnymi, które są "z gruntu antypracownicze i antylewicowe".

Zwrócił uwagę, że polityka powinna być traktowana na serio, aby każdy wyborca wiedział czym różnią się poszczególne partie polityczne. Jeżeli wyborca tego nie wie, to otwiera się przed nim drogę "demagogom i populistom". Według niego, można zamykać oczy na podstawowe fakty i uznawać, że to jak się głosuje w Sejmie, "za jakimi decyzjami się podpisuje" - nie ma znaczenia. My uważamy – powiedział Leszek Miller, że ma znaczenie. Bo to określa charakter partii.

Dalej poszedł w tym kierunku polityk SLD, Ryszard Kalisz. W programie TVN "Kawa na ławę" stwierdził, że jego zdaniem jest to nieuchronne, iż wobec "dekompozycji" PO, w 2015 roku w wyborach parlamentarnych zwycięży PiS, albo lewica. W takiej sytuacji, w ocenie Andrzeja Rozenka z Ruchu Palikota, potrzebne jest zjednoczenie lewicy i wyraził przekonanie, że do tego dojdzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.