Pozycja materiału w rankingach:
Przypadek byłego szefa chorwackiego rządu Ivo Sanadera pokazuje, że Bałkany przestały żartować w kwestii rozprawy z korupcją. Na kolejnego po Sanaderze typuje się Czarnogórca Milo Djukanovića.
Milo Djukanović, to ostatni na bałkańskiej scenie politycznej lider z czasów wojen lat 90. Lider to dziś najwłaściwsze określenie, bo formalno-prawnie Djukanović nie sprawuje żadnej istotnej funkcji państwowej. Owszem, jest przewodniczącym rządzącej Demokratycznej Partii Socjalistów (DPS), ale dużo istotniejsza jest jego rola szarej eminencji praktycznie każdej czarnogórskiej instytucji.
Sam zainteresowany dziś wydaje się o tym nie pamiętać, ale jako premier, Djukanović nie był bezstronnym obserwatorem wydarzeń tego okresu. Czarnogórskie wojsko było aktywne w okolicach Dubrownika, bombardowało też samo miasto. Djukanović, wytrawny oportunista, nie miał wprawdzie absolutnie żadnych problemów, aby przeprosić Chorwatów za te działania, na ile jednak przeprosiny te były szczere pozostaje wiele wątpliwości, wciąż bowiem do najchętniej cytowanych przez przeciwników czarnogórskiego władcy wypowiedzi należy jego uwaga o szachach, w które przestał grać, gdyż szachownica zbyt przypominała mu wzór chorwackiej flagi. Ponadto, rachunek sumienia czarnogórskiego numeru jeden, wciąż jeszcze nie objął innej, dużo poważniejszej zbrodni ówczesnego reżimu: deportacji Bośniaków przebywających na terenie republiki do serbskiej część Bośni, gdzie zostali zamordowani w 1992 roku. Zbrodni, którą usilnie stara się on zamaskować utrudniając działania sądu i mediów zajmujących się tą sprawą.Zobacz także:
Artykuły
(26)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.15)
Miejscowość: Belgrad | Kraj: Serbia
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Kamiński 24.08.2011 07:41
Skąd my to znamy. Analogie są oczywiste.
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +887)