Facebook Google+ Twitter

Miłość bez kobiety: Rower, reż. Piotr Trzaskalski, recenzja filmu

Kiedy od mężczyzny odchodzi kobieta - wbrew statystyce - nie jest on "panem nowej sytuacji".... Cały świat wali mu się na głowę, nie rozumie, nie może zrozumieć - dlaczego TO jemu właśnie się przytrafiło? W dramacie życiowej sytuacji sięga

po butelkę i...ląduje w szpitalu. Tak zaczyna się 11. już Festiwal Filmu Polskiego w kinie METROPOLIS w Hamburgu, w ubiegłą niedzielę wieczór z organizatorką Festiwalu, Panią Grażyną Słomka, z mężem - tłumaczem Festiwalu na język niemiecki. Jak również Gośćmi honorowymi, m.in. Panią Konsul-in Karoliną Kowalską z Przedstawicielstwa Konsulatu Generalnego w Hamburgu. Nie brak także Gości z Polski: muzyka jazzowego i aktora głównego filmu, Pana Michała Urbaniaka, Producentki filmu Pani Marty Płucińskiej oraz scenarzysty, Pana Wojciecha Lepianki. Sala w Kinie Metropolis w Hamburgu, wypełniona po brzegi, tak że nie wetkniesz tam nawet szpilki. Dla głównego bohatera filmu ( dyskusja po projekcji filmu), a zarazem uznanego światowego muzyka jazzowego, rola porzuconego "dziadka" w filmie, jest wielką przygodą. Nie odbiegającą jednak zbytnio od jego profesji zawodowej, jako muzyka jazzowego. Także publiczność hamburska podkreśla w dyskusji ciągle jego związki z muzyką! - Wróćmy jednak do filmu "Rower"... Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że zjeżdżają się i wnuczek ze szkoły w Anglii, jak i syn osamotnionego przez żonę dziadka. W filmie sławny muzyk, gra go Artur Zmijewski, przygotowujący się właśnie do koncertu w Berlinie. I jemu wali się świat na głowę... nie może uwierzyć w odejście matki od swego ojca. - Nie mieści mu się to w głowie, w jego unormowanym; raz na zawsze ustalonym porządku rzeczy! Tragizm męski, ale i dramat polski: rozwaliła się rodzina, pękła jak obręcz u beczki spójność babci i dziadka. Kobieta wybrała wolność, wybrała miłość z byłym pilotem! - Wbrew polskim tradycjom o "spójności rodziny", ale także o uległości żony wobec męża. Nie, to nie jest "film łagodny" - jak zapewnia Pani Producent Marta Płucińska. - Należy ukazać całe "dno" tej sytuacji, całe okrucieństwo, do jakiego zdolna jest tylko kobieta, co wybrała wolność i miłość poza małżeńską... Ażebyśmy później mogli rozkoszować się transformacją; która późno, ale nastąpi. Pomiędzy trzema docierającymi się mężczyznami, trzema pokoleniami; jest to jak męski rytuał tantry, z religii hinduskiej. Docieranie się "duszy słowiańskiej" do inicjacji, do stanu, gdzie samotność nie będzie już "wygnaniem", ale świadomym wyborem "nowej wolności". Gdzie i bez kobiety, mężczyzna w końcu znajdzie miłość i wolność w samym sobie, w swoim własnym wnętrzu; - jakbyśmy ów "stan duszy" nie nazwali. Niepotrzebnie filmowcy polscy uśmiercili w kadrze wciąż wymiotującego pieska... To nie te psy, co na długich linkach są prowadzone po chodnikach tak, ażeby ludzie ustępowali im z drogi; - to nie te "tradycje".... Współczesna wolna kobieta z pieskiem, to nie ta "dama z łasiczką", nie czarujmy się!... Współczesna wolna kobieta jest bezwzględna, ale z czarującym uśmiechem ( w filmie: Anna Nehrebecka ), kiedy bierze od pilota-kochanka nową lekcję jazdy...samochodem oczywiście, a nie rowerem ze stryszką... - Nie czarujmy się aż tak! Wolność mężczyzny w tej nowej dla niego inicjacji, organizowanego przez byłą żonę, polega na tym, że On Jej bynajmniej tego wyboru nie broni. - Nie wzbrania się, ani nie goni za nową świadomością Byłej.... Przeciwnie, sam nasyca się jej wolnością, i w obrazach jak z kolorowych pocztówek o polskich ośrodkach uzdrowiskowych; o polskich jeziorach i krajobrazach, bierze kąpiel w jeziorze. Cała trójka - tuż po uratowaniu życia ojcu z płonącej chaty w polskim borze! Wdech i wydech mężczyzny - pełną klatką piersiową - kiedy daje swoim kobietom pełną wolność wyboru i miłości, jest piękną afirmacją życia w tym filmie! Jasne, że do rzeczywistości polskiej, wg. przykazań kościelnych, droga wyboista, daleka jeszcze...Ale, podobno już dzisiaj, film ten "na receptę" polecają niektórzy terapeuci i znachorzy. - A, ci wiadomo - wiedzą najlepiej!..

Masz ochotę obejrzeć dobry film wieczorem w telewizji? Sprawdź aktualny program telewizyjny!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Andrzeju, po powrawkach w edycji sprawdzanie pisowni trzeba zrobić zapisz, potem jeszcze raz zapisać na dole tam gdzie jest zatwierdzony. Wtedy się uda ... Pozdrawiam.
To normalne, że uczymy sie całe życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Isabelo: po prostu o tej funkcji opcji "sprawdź pisownię" nie wiedziałem; poprawiłem, ale jak na razie nie zadziałało. Użyję jej w kolejnym artykule :))

Panie Janku Boski, dziękuję za komentarze :)) Nie wiem czy Pan zauważył, ale po wyciągnięciu dziadka z ognia przez ojca, stosunek odnoszenia się wnuczka do dziadka (w filmie) zmienił się, stał się bardziej krytyczny wobec dziadka.

Film jest w 90% o kobiecie bez kobiety... Ale tak na prawdę uważam to tylko za pretekst... To jest film o mężczyznach, którzy docierają się do siebie, ponieważ dotychczas tego wzajemnego rozumienia się i uczuciowego komunikowania z sobą zaniedbali. Pozdrawiam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra recenzja Andrzeju, dobrze się czyta. :)
Dlaczego nie korzystasz z funkcji "sprawdź pisownię". Możesz poprawić wszystkie błedy. Po polsku pisze się ... producent. Ja nie mogę wejść do twojego materiału, zrób sam edycję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.05.2013 14:48

PS. miało być: "ojciec zmusza się do kontaktów z dziadkiem"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.05.2013 14:46

Uwierzyłbym w katharsis, gdyby bohater "Mojego roweru" był taki jak ojciec z "Erratum" (jeśli Pan nie oglądał - polecam!). Ale Włodek jest miły i sympatyczny od samego początku, przez co wnuczek nie może zrozumieć, dlaczego babcia odeszła od dziadka, a ojciec nie zmusza się do kontaktów z dziadkiem. No.. trochę mi się to nie spina :) Ale - film zawiera elementy z życia Trzaskalskiego. Zresztą on lubi takie klimaty w swoich filmach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

We filmie jest kilka takich scen, jak kiedy "tyran" syn ratuje z płonącej chaty ojca - dziatka.... Są to tzw: "katarzis", po których nic już nie jest tak jak było kiedyś... Tylko scenarzysta filmu wie, na ile, na jak długo ta tyrania ojca lub dziatka jest trwała, to jasne. Ale, wierzę że muzyka nawet tak osiadłych w swojej tradycji i "męskości" mężów potrafi zmienić, Panie Janku... O czym świadczy zakończenie filmu... Kiedy syn, już na koncercie w Berlinie zmienia program kompozycji i gra ulubioną muzykę na klarnet...ojca.

To są obrazy - afirmacje życia; dzięki którym film ten ma "pokojową misję" do spełnienia; wśród samych tylko mężczyzn! - Ażeby mogło nam wszystkim na tej Ziemii, i mężczyznom i kobietom żyć trochę lepiej, bez konserwatywnych "męskich" problemów. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.05.2013 14:12

Film jest lekki i trochę zbyt banalny jak dla mnie. Powinien dać trochę do myślenia facetom, którzy uważają, że małżeństwo to świętość dana raz na zawsze i dlatego nie trzeba się już starać. Jeśli ktoś nie lubi banalnych historii to może sobie darować ten film, bo z reguły tyran nie staje się na starość miłym i sympatycznym dziadziusiem i kochającym tatulkiem. Ale to moja opinia.

A recenzja bardzo ciekawa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.