Facebook Google+ Twitter

"Miłość jest jak toskański deser", czyli życie od kuchni

Pasja gotowania, nieprzystępny i bezwzględny biznesmen oraz temperamentna kucharka. Co z tego wyniknie? Odpowiedzi należy szukać w powieści "Miłość jest jak toskański deser" Elisabetty Flumeri i Gabrielli Giamometti.

okładka / Fot. Wydawnictwo AmberPowiadają, że do serca mężczyzny można trafić przez żołądek. Wystarczy odpowiednie menu, przygotowane z sercem i pasją, a sukces jest murowany. A jeśli obiekt owych kulinarnych zabiegów jest bezwzględnym biznesmenem, który nie ma serca? Wtedy potrzebna jest odpowiednia kucharka - z temperamentem, która potrafi dopasować dania do każdej okoliczności. Taka właśnie jest Margherita, bohaterka powieści "Miłość jest jak toskański deser".

Margherita Carletti od najmłodszych lat lubiła gotować. Można powiedzieć, że wyssała tę umiejętność z mlekiem matki. Bowiem jej mama prowadziła w Toskanii małą restaurację U Eriki, która cieszyła się uznaniem gości. To właśnie tam poznała swojego przyszłego męża i wyjechała z nim do Rzymu. Sielanka skończyła się po 5 latach. Mąż okazał się wiecznym nastolatkiem, który sam nie wie, czego chce. W dodatku wdał się w romans. Margherita niewiele myśląc, spakowała walizki, zabrała swoje zwierzaki (2 koty, psa i gwarka) i wróciła do swojej rodzinnej miejscowości Roccafitty. Właśnie tam chciała zacząć życie od nowa...

Dlaczego akurat tam? Gdzie miała się poczuć lepiej, jak nie w domu, u boku taty i przyjaciół. Wśród toskańskich wzgórz i morzem aż po horyzont. Na miejscu okazuje się jednak, że to malownicze miasteczko, przypominające rajski zakątek, zmieniło się odkąd się z niego wyprowadziła. Na drzwiach dawnej restauracji wisi tabliczka zamknięte, a przystojny i arogancki przyjezdny - Nicola Ravelli, wykupuje miejscowe winnice. Aby przekonać do zawarcia umowy swoich kontrahentów, postanawia urządzać wykwintne kolacje w swojej pięknej willi. Potrzebny mu tylko odpowiedni szef kuchni. A kto się do tego nadaje lepiej niż Margherita?

"Miłość jest jak toskański deser" to powieść obyczajowa z wątkiem romansowym i kulinarnym. Autorki bardzo ciekawie opisały przygotowywanie potraw oraz porównywały ludzi do konkretnych dań. Dla przykładu Nicola Ravelli przedstawiony jest w następujący sposób: gdyby chcieć go zdefiniować, trzeba by go porównać do profiterola z najlepszej cukierni, z całą pewnością nie był to byle placek śniadaniowy. Imponujący, chrupiący i z oczami tak brązowymi, że przypominały polewę czekoladową. W powieści można znaleźć również taki dialog:

- Jak poszło z pierogiem?
- Dobrze, ale może nie powinienem był go zapraszać z tą odgrzewaną zupą, byłoby lepiej, gdyby przyszedł z cielęcą roladką...
- Sorbet się zrelaksował?
- Była drobna scysja z przekładańcem, ale monc blanc ich pogodził.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Można powiedzieć, że to dość częste połączenie wątków - kulinarnego i miłosnego - w filmach i książkach ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Intrygująca opowieść... Nie dziwi jednak związek miedzy miłością a kuchnią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.